Nowy numer 33/2022 Archiwum

Baranek i wilki

Liczba 72 ma znaczenie symboliczne, podobnie jak liczba 12. Dwunastu apostołów to nawiązanie do dwunastu pokoleń Jakuba.

Łk 10, 1-9

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwu uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.

Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki.

Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże».

Koniec krótszej perykopy.

«Lecz jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu».

Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: «Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają».

Wtedy rzekł do nich: «Widziałem Szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie».

Czytaj Pismo Święte w serwisie gosc.pl: biblia.gosc.pl

 

1. Liczba 72 to symboliczna liczba narodów ziemi. Kościół wyrasta z ludu wybranego, ale jest posłany do wszystkich ludzi. Cały świat należy do Boga. Prawie 8 miliardów ludzi żyje na świecie. Większość z nich potrzebuje nawrócenia. Kto im to powie? W Kościele wciąż słychać dziś wezwania do odważniejszego wyjścia z Dobrą Nowiną do ludzi, którzy nie znają Chrystusa. Ale robotników mało. Pustoszeją seminaria, zapał misyjny słabnie, wiele ruchów ewangelizacyjnych, które zdawały się wiosną Kościoła, utraciło pierwotny zapał. Dlaczego tak się dzieje? Młodzi ludzie są bombardowani przez media negatywnymi przykładami księży. Przypadki judaszowe łatwo się uogólnia. W samym Kościele uparcie krytykuje się klerykalizm, nie bacząc na wylewanie dziecka z kąpielą. „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. Ta modlitwa jest bardzo potrzebna. Nie chodzi tylko o powołania do kapłaństwa, ale czy można wyobrazić sobie misję Kościoła bez kapłanów?

2. Wysłannicy Jezusa mają najpierw zwiastować pokój. Królestwa Bożego nie wprowadza się przez przemoc, politykę, burzenie porządku, rewolucję. Dlatego uczniowie idą jak owce między wilki. Nie wzywają do walki, ale niosą przesłanie: „Pokój temu domowi”. Ale, jak zauważa Benedykt XVI, „to pozornie łagodne przesłanie jest jednak w rzeczywistości radykalnie poważnym programem. Kryje się w nim cała teologia krzyża. (…) Oczywiście w pierwszej chwili zawsze zwyciężają wilki: Kajfasz i Piłat byli silniejsi od Jezusa, Neron był silniejszy od Piotra i Pawła. Trajan był silniejszy od Ignacego z Antiochii. Marek Antoniusz od Polikarpa i tak dalej, przez całe dzieje. Jezus, pasterz wszystkich narodów, stał się barankiem, owcą. Poszedł między wilki i spotkało Go to, z czym muszą się liczyć owce w spotkaniu z wilkami. Ale wkrótce okazuje się, że mimo wszystko Baranek był silniejszy. (…) On pokonany powstał i właśnie w cierpieniach świadków wciąż na nowo odnosi swoje zwycięstwo, które pokonuje świat”.

3. Wysłannicy Pana wracają pełni radości. Zachwyciło ich doświadczenie mocy, którą dał im Jezus. Dzięki Barankowi okazali się silniejsi niż stada wilków. Wszyscy jesteśmy spragnieni zwycięstwa. Chcemy znaków, które dodadzą nam odwagi. Jezus wskazuje jednak, że najgłębszym powodem radości powinno być coś innego: „Cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”. Dziś boimy się mówić głośno o niebie. Brzmi to nazbyt staromodnie. A jednak cel Kościoła wykracza poza doczesność. Celem apostołowania nie jest lepsza doczesność, ale szczęśliwa wieczność z Bogiem i świętymi. Bez świadomości celu pielgrzymowanie nie ma sensu. Tym bardziej zapraszanie innych, by ruszyli w drogę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama