Nowy numer 47/2020 Archiwum

Dusza na pendrivie

Stworzony przez Boga świat to taki superkomputer, z doskonałym interfejsem, na którym wszystko w miliardach egzemplarzy działa

Najpierw skopiujemy wszystko na tego pendrive’a, a potem dalej. Oj! Ale mógłby sobie ksiądz nowego kupić. Są lepsze, pojemniejsze, szybsze, bezpieczniejsze – tak zaczęła się rozmowa bynajmniej nie informatyczna, a filozoficzna. „Pamięta ksiądz dyskietki? Duże, ciasne, zawodne. Ale duszę programu dało się na nich zapisać. A dzisiaj jest bezprzewodowy Internet i cały program w kilka minut z końca świata można ściągnąć”. Jak ty to powiedziałeś? Dusza programu? „A co? Przecież program nie ma ciała, to jest myśl, to jest pomysł, to są algorytmy, to są kody. Czy to nie tak jak z duszą?”. To znaczy, że twoje ciało to taki pendrive, a twoja dusza to zapisany na niej program? „Coś takiego. A stworzony przez Boga świat to taki superkomputer, z doskonałym interfejsem, na którym to wszystko w miliardach egzemplarzy działa”.

Zatkało mnie to informatyczne porównanie. Chwilę trawiłem podrzucone mi myśli. Zapytałem: Powiedz, czy uważasz siebie za coś czy za kogoś? „Za kogoś. A współczesne programy ksiądz zna. Samodzielne, decydują za użytkownika, naprawiają się same, nie mówiąc o aktualizowaniu. Jasne, że nie są kimś, ale na pewno nie są już tylko przedmiotem”. Nie mogłem nie przyznać racji. Tym bardziej że wychowany na DOS-ie z nostalgią wspominam programy, w których miałem kontrolę nad prawie wszystkim. Dziś użytkownikowi trudno wygrać z uporem chociażby Worda. Nie „ktoś”, ale już nie takie zwykłe „coś”.
Następnego dnia w czasie spaceru jak zwykle odmawiałem Różaniec. Tajemnice chwalebne.

Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie, zesłanie Ducha Świętego, nie mówiąc już o wniebowzięciu Maryi, przedstawiały mi się w konwencji tych informatycznych skojarzeń i porównań. Moja nieśmiertelna dusza w postaci wielobilionowego ciągu zer i jedynek zostawia nietrwały i niedoskonały nośnik, jakim jest ciało, odnajdując doskonały, trwały i bezpieczny. Językiem tradycji nazywamy to śmiercią i zmartwychwstaniem. Przestraszyłem się trochę takich wizji. Ale przecież każda epoka, każda kultura ma prawo swoim językiem wypowiadać prawdy filozofii i wiary. Nawet Jezus coś takiego podpowiedział, mówiąc o gospodarzu, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy stare i nowe. Bez wątpienia epoka informatyczna, która dopiero się zaczyna, na wiele spraw pozwoli popatrzyć człowiekowi inaczej. Także w teologii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także