Nowy numer 48/2020 Archiwum

To mogło być moje okno

Każdy dzień trzeba przeżyć tak, jakby miał być ostatnim, a jednak pierwszym – bo wciąż tyle do zrobienia

Myślę o tym oknie, przez które parafianie z Miłkowic zobaczyli swego proboszcza. Zobaczyli zamordowanego. Rok temu także zabójstwa, i to nie jednego księdza. Gospodyniom też wtedy nie uszło. Prowadziłem rekolekcje w parafii, która w ten sam sposób straciła proboszcza. Dziwnie się czułem, przechodząc przez drzwi, w których mój kolega otrzymał kiedyś pierwszy cios. Jego następca przywykł. Nie można żyć z wizją siekiery na co dzień.

Ale i ustrzec się nie sposób. Kraty w oknach? Antywłamaniowe drzwi? Rozpylacz z gazem? Rewolwer pod poduszką? Alarm? Są takie urządzenia do sterownika dzwonów – pilot o zasięgu kilkuset metrów, można nosić na szyi. W krytycznym momencie wystarczy nacisnąć i dzwony dzwonią. I co z tego? Parafianie się zbiegną, ale dzwony i tak będą już biły na pogrzeb proboszcza. Potrzebne są zabezpieczenia, ale takich całkiem skutecznych nie ma. Wobec tego co? Nie kusić i nie prowokować bogactwem? Rada wydaje się rozsądna. Ale na przestrzeni wielu już lat ofiarami morderstw nie padają ostentacyjnie bogaci księża. A ten ostatni – toż on nawet samochodu nie miał. Nienawiść czy zemsta jako motyw zabójstwa księdza? Z jakiego powodu? Nie dopuścił na chrzestnego? Pijaka nie pochował? W interesach oszukał? Ale od razu zabijać?

Zresztą są lepsze sposoby zemsty. Polityczne motywy z czasów ks. Popiełuszki czy Kotlarza już nieaktualne. Mam taką nadzieję. Zatem bez motywu? A jeśli tak, to dlaczego ten, a nie inny ksiądz został zamordowany? Kolejność przypadkowa? Zatem to naprawdę mogło być moje okno. Pierwsza refleksja, jaka się nasuwa, jest taka nieco eschatologiczna – że każdy dzień trzeba przeżyć tak, jakby miał być ostatnim, a jednak pierwszym – bo wciąż tyle do zrobienia. Kto jak kto, ale ksiądz powinien o tym pamiętać. Kościelne przepisy każą, by proboszczowie mieli złożony w kurii testament. Mam. Ale żeby to tylko o testament chodziło!

Druga refleksja może wydać się zbyt daleko sięgająca. Ale nie można jej z tego powodu lekceważyć. Otóż, jeśli w ludzkich kategoriach motywy zabójstw księży wydają się niezrozumiałe, może jest jakiś inny plan i jego pomysłodawca? Czyżby szatan? Może to zbyt proste (ktoś powie, że prostackie) spojrzenie. Nie będę przekonywał. Tyle powiem, że jeśli szatan ucieka się do prymitywnych metod, to znaczy, że czuje swoją słabość.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także