Nowy numer 3/2021 Archiwum

Zwieranie szeregu

Przed 60 laty powstała PZPR. W jej programie zapisano, że będzie to partia ateistyczna i walcząca z Kościołem. Rządziła Polską do 1989 roku.

Wielki strach
Przygotowania do zjazdu zjednoczeniowego odbywały się w gęstniejącej atmosferze międzynarodowej. Stalin po raz pierwszy był bezradny wobec buntu we własnych szeregach. Przywódca jugosłowiańskich komunistów Josip Broz-Tito wypowiedział mu publicznie posłuszeństwo i zaczął realizować własną wersję socjalizmu, choć titoizm nie był wcale łagodniejszą wersją stalinizmu. Niewiele także pozostało z koalicji antyhitlerowskiej, a obszar podzielonych na strefy okupacyjne Niemiec stawał się polem ustawicznych konfliktów między aliantami. W Moskwie uznano, że pora zewrzeć szeregi. We wrześniu 1947 r. w Szklarskiej Porębie odbyła się konferencja dziewięciu partii komunistycznych, na której powołano wspólne Biuro Informacyjne (Kominform). Od początku 1948 r. w całej Europie Wschodniej następowało jednoczenie partii lewicowych; najpóźniej ten proces miał miejsce w Polsce.

Nie zrozumiemy realiów tamtej epoki, jeśli zapomnimy, że czynnikiem determinującym najważniejsze zachowania polityczne był wielki strach. Bali się właściwie wszyscy. Społeczeństwo represji ze strony władzy, a władza drżała przed Moskwą. W pamiętnikach Gomułki jest opisana scena, kiedy Stalin zaprosił do swej podmoskiewskiej daczy w Kuncewie Gomułkę i Bieruta. Nie ukrywał niezadowolenia, że przemiany społeczne w Polsce zachodzą wolno i bez większych ofiar. Wybuch furii wywołała informacja, że wprawdzie odbiera się ziemię obszarnikom, ale ich się nie aresztuje. „Wy macie teraz taką siłę – przekonywał – że jeśli powiecie, że 2 razy 2 jest 16, to wasi przeciwnicy potwierdzą to”. Zakończył wywód zupełnie nieparlamentarnie, krzycząc na Bieruta: „Kakoj z tiebia komunist, ty sukin syn”. Kiedy zaskoczony prezydent PRL próbował obrócić sprawę w żart, uczestniczący w rozmowie Mołotow natarł na niego z furią: „A ty czego się uśmiechasz durniu? Myślisz, że to żarty, a to poważna sprawa”. Wkrótce Bierut i towarzysze mogli się przekonać, że Stalin nie żartuje. W ramach zwalczania wroga wewnętrznego aresztowano i zgładzono wielu czołowych komunistów w całej Europie Wschodniej.

Agentura ciągle żywa
Na kilka tygodni przed finałem zjednoczenia obu partii bezpieka aresztowała Włodzimierza Lechowicza, wiceministra aprowizacji, oraz Alfreda Jaroszewicza, także wysokiego urzędnika państwowego. Zarzucano im, że przed wojną byli informatorami polskiego wywiadu wojskowego, tzw. dwójki, a w czasie wojny mieli dla rządu londyńskiego rozpracowywać komunistyczne podziemie. Obaj w czasie okupacji działali w wywiadzie AL i blisko współpracowali z Marianem Spychalskim, zaufanym człowiekiem Gomułki. Skutki ich aresztowania były ogromne. Środowisko KPP było wyczulone na infiltrację przez agenturę służb specjalnych II Rzeczpospolitej. Nierzadkie były wypadki, że zdemaskowanych współpracowników Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego nawet zabijano. Pod zarzutem, że kierownictwo KPP jest infiltrowane przez polskie służby specjalne, Stalin w 1938 r. rozwiązał KPP i represjonował jej czołowych działaczy.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się