Nowy numer 49/2020 Archiwum

Podział łupu

Na starych fotografiach wszyscy uczestnicy konferencji poczdamskiej uśmiechają się, zadowoleni z osiągniętych rezultatów. W istocie powody do zadowolenia miał tylko Józef Stalin.

Osiągnął prawie wszystkie swoje cele, i na blisko 50 lat zapewnił dominację Związku Radzieckiego nad Europą Środkową. Z Poczdamu świat wyszedł trwale podzielony na dwa obozy skupione wokół supermocarstw: ZSRR i USA. Zaczęła się rywalizacja, którą następcy Stalina ostatecznie jednak przegrali.

Ponieważ zniszczony Berlin nie nadawał się na miejsce obrad, wybrano letnią rezydencję cesarską, dwór Cecilienhof w Poczdamie. 17 czerwca 1945 r. konferencję zainaugurowali trzej przywódcy zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej: generalissimus Józef Stalin, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill oraz prezydent USA, Harry Truman, który zastąpił, zmarłego w kwietniu 1945 r., Franklina D. Roosevelta. Churchill w lipcu 1945 r. przegrał wybory w Wielkiej Brytanii i pod koniec obrad zastąpił go nowy premier, Clement Attlee.

Przekonanie o mocarstwowej pozycji Związku Radzieckiego, a także wcześniej poczynione zobowiązania w czasie spotkań Wielkiej Trójki w Teheranie (1943 r.), a przede wszystkim w Jałcie (luty 1945 r.), zaciążyły nad przebiegiem konferencji. Miała się uporać z kilkoma podstawowymi problemami: zadecydować o dalszych losach Niemiec, rozstrzygnąć sprawę reparacji wojennych, a także ustalić przebieg nowej granicy polsko-niemieckiej.

Cztery „de”
W Jałcie ustalono, że cały obszar Niemiec zostanie podzielony na cztery strefy okupacyjne. Jednocześnie zakładano, że będzie to stan przejściowy, a w przyszłości istnieć będzie jedno państwo niemieckie. Bez większych dyskusji przyjęto w Poczdamie, że Niemcy będą musieli przejść przez program, który w skrócie nazwano „4 de”: denazyfikacji, demilitaryzacji, dekartelizacji i demokratyzacji. Ukarani mieli być także nazistowscy zbrodniarze wojenni.

Realizację tego planu we wszystkich strefach okupacyjnych miała zapewnić Sojusznicza Rada Kontroli, jako wspólny organ sojuszników. Zwolennikiem utrzymania jedności Niemiec był wówczas Stalin, który uważał, że będzie miał dość siły i wpływów, aby zapewnić sobie kontrolę nad całym tym obszarem. Zwolennikiem utrzymania silnych Niemiec, choć z innych powodów aniżeli Stalin, był także Churchill. Chciał zachować równowagę sił na kontynencie.

Uważał, że demokracje zachodnie stoją w obliczu nieuniknionego konfliktu ze Stalinem i należało wykorzystać potencjał Niemiec w tej konfrontacji. Zwolennikami podziału byli Amerykanie. Wprawdzie Truman odrzucił najbardziej radykalny projekt sekretarza skarbu Henry’ego Morgentaua, który postulował przekształcenie Niemiec w kraj rolniczo-pasterski, ale skłaniał się do trwałego przekształcenia stref okupacyjnych w strefy wpływów. Liczył także, że dzięki takiemu podziałowi uda się łatwiej realizować sojusznikom wspólną politykę wobec Niemiec.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się