Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Lekcja polityki historycznej

Polska ma prawo do realnej solidarności Europy.

Rosyjski wywiad ogłosił, że polski minister spraw zagranicznych płk Józef Beck, który w imieniu Polski powiedział „nie” polityce Hitlera – był niemieckim agentem. Ludziom znającym epokę płk. Becka napaść na jego pamięć brzmi znajomo. Przecież to w tamtych czasach Józef Stalin i jego służby „odkryli”, że dla Niemiec pracowała ogromna większość dowódców Armii Czerwonej z marszałkiem Tuchaczewskim na czele.

Rewelacje rosyjskiego wywiadu pokazały na chwilę wczorajszą, sowiecką twarz Rosji, z czasów, gdy przeciwników politycznych niszczono nie tylko fizycznie, ale i moralnie, a zniewolonemu społeczeństwu odbierano nie tylko wolność, ale sumienie i rozum. Rewelacje wywiadu rosyjskiego dają się wyjaśnić w kategoriach politycznego surrealizmu (z akcentem na realizm). Bo atak na płk. Becka spełnił funkcję zasłony dymnej przed obchodami rocznicy II wojny światowej. Zbudował tło dla wystąpienia premiera Putina, które miało pokazać współczesną twarz Rosji: kraju rozmawiającego z Europą i aspirującego do współdecydowania o Europie, który oderwał się od sowieckiej przeszłości, ale w imię wojennego przymierza Stalina z Zachodem ma prawo kontynuować ją wszędzie tam, gdzie uzna to za korzystne.

Władimir Putin krótko rozprawia się z przeszłością sowiecką: losy Rosji „zniekształcił system totalitarny”. Rosyjski premier nie uznał jednak, by zniekształcił zewnętrzną politykę sowiecką. Nawet bowiem uznając zło paktu Ribbentrop–Mołotow, mówi o nim jak o zjawisku całkowicie wytłumaczalnym w kontekście epoki. Taki był – mógłby powtórzyć za Ernstem Nolte, najwybitniejszym historykiem niemieckiego rewizjonizmu – charakter epoki.

W otchłani tego „charakteru” ginie zaplanowane ujarzmienie całych narodów, wysiedlanie i kolonizacja narodów bałtyckich (tak przejmująco opisane przez Miłosza w „Zniewolonym umyśle”), pół wieku utrzymywania groźbą najazdu kolaboracyjnych rządów w całej niemal Europie Środkowej i Wschodniej, polityka sponsorowania terroryzmu i eksportu komunizmu na całym świecie. Potępiając to wszystko, współczesna Rosja musiałaby rozliczyć winnych jak powojenne Niemcy, zaakceptować prozachodnie wybory geopolityczne sąsiednich krajów, a swe ambicje europejskie musiałaby realizować w sposób szanujący prawa i interesy państw powstałych po rozpadzie ZSSR.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji