Nowy numer 2/2021 Archiwum

Bohaterowie są zmęczeni

Przeciętny Polak zatracił w III RP orientację i poczucie sprawiedliwości

Władysław Frasyniuk przypomniał swą rozmowę z Aleksandrem Kwaśniewskim, który nie bez ironii powie-dział, że patrząc teraz na ludzi „Solidarności”, myśli, jak to się stało, że „wyście z nami wygrali”. Frasyniuk pocieszył Kwaśniewskiego: „Ich, panie prezydencie, wtedy jeszcze w »Solidarności« nie było”. Teresa Torańska stwierdziła, że jednak niektórzy chyba byli. „Jeśli – to w 18. rzędzie”, machnął ręką Frasyniuk. Więc „ich”, czyli kogo? Tych z 18. rzędu, tych milionów ludzi, którzy szli za przywódcami w rodzaju Frasyniuka? Skąd w nim tyle pogardy dla swoich solidarnościowych żołnierzy? Z wyżyn swej legendy wrocławska ikona dawnej „Solidarności” wyrokuje: „Dostali w prezencie legendę »Solidarności« i teraz modlą się, by znaleźć jakiegoś haka na Wałęsę, Frasyniuka czy Bujaka. Nie rozumiem ich cynizmu”. Smutna to postawa kogoś, kto był kiedyś silny swym robotniczym pochodzeniem i popularnością w społeczeństwie, a który zmieniwszy zawód w czasie transformacji i stworzywszy sobie dość wygodne życie przedsiębiorcy, zaczął pogardzać szarym człowiekiem.

W dalszej części wywiadu Frasyniuk barwnie opisuje swe przeżycia więzienne ze stanu wojennego, które zasługują niewątpliwie na szacunek. Nadal jednak wypowiada szereg niezrozumiałych ocen. Jest przecież obrońcą zasług opozycji zza Okrągłego Stołu, a mówi, że negocjatorzy „społeczni” szli przez wielkie podwórze Pałacu Namiestnikowskiego „jak kurczęta, zbici wokół Lecha Wałęsy” oraz że „przez ten strach i świadomość własnej słabości cofnęliśmy się w myśleniu do 1981 roku i szliśmy odzyskać tylko to, co wywalczyliśmy przed stanem wojennym”. Z drugiej strony twierdzi, że „przecież Okrągły Stół spowodował, że od 20 lat żyjemy w wolnym kraju”, tak jakby nie było wyborów 4 czerwca. „To jest zasługa Jaruzelskiego i Kiszczaka. Ich determinacji” – dopowiada, jakby społeczeństwo polskie nie odrzuciło wówczas komunizmu w swoistym referendum, jakim były wolne wybory do Senatu.

Frasyniuk twierdzi, że podczas obrad Okrągłego Stołu tylko Bronisław Geremek orientował się w politycznej grze, jaka się wówczas toczyła o przyszłość Polski, „bo ani Wałęsa tego nie rozumiał, ani ja nie rozumiałem”. Z niewiadomego powodu dezawuuje listę kandydatów Wałęsy do Sejmu kontraktowego, na której „znalazło się mało ludzi podziemia”, którzy „potrafili tylko głośno krzyczeć”. Wszystkie te niespójne wspomnienia ukoronował Frasyniuk błyskotliwą odpowiedzią na pytanie o przyczynę podjęcia rokowań Okrągłego Stołu przez komunistów: „Najprostsze, co się nasuwa, że może nie chcieli nas już rozstrzeliwać i rozjeżdżać?”. Legendy powinny zdecydowanie mniej mówić, gdyż wtedy łatwo się deprecjonują. Czyżby Władysław Frasyniuk chciał nas przekonać, że nie rozumiał tego, co się wówczas działo i co nastąpiło potem?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama