Nowy numer 47/2020 Archiwum

Bohaterowie są zmęczeni

Przeciętny Polak zatracił w III RP orientację i poczucie sprawiedliwości

Mijające 20-lecie przełomowych wyborów 4 czerwca 1989 r. wywołało kolejną falę wspomnień i oświadczeń różnych ważnych aktorów tamtych wydarzeń. Jedni podkreślali sukcesy transformacji rozpoczętej Okrągłym Stołem i czerwcowymi wyborami, inni zaś, nieraz przesadnie, krytykowali to, co się wówczas stało. W debatach tych uderzają nie tylko drastyczne nieraz różnice ocen, ale przede wszystkim zagubienie ich kryteriów.

Jak ma rozumieć historię polskiej przemiany ustrojowej przeciętny Polak, który jednocześnie słyszał, że komuniści byli do 1989 r. paskudni i należało z nimi walczyć, a od 1989 r. stali się „ludźmi honoru”, bardziej wiarygodnymi od tych, którzy mieli co do tego wątpliwości, a domagali się przyspieszenia zmian i oczyszczenia naszego życia publicznego z pozostałości dawnego systemu? Jeśli do tego dodamy materialne sukcesy postkomunistów, wynikające z uwłaszczenia nomenklatury oraz utrzymania przywilejów emerytalnych dla różnych „utrwalaczy władzy ludowej”, to trudno się dziwić, że przeciętny Polak zatracił w III RP orientację i poczucie sprawiedliwości. Najdziwniej brzmią jednak słowa niektórych przywódców „Solidarności” i bohaterów solidarnościowego podziemia, z których byliśmy wówczas wszyscy dumni.

Przyzwyczailiśmy się już do dziwnych wolt Lecha Wałęsy. To, co się wokół niego działo ostatnio, to jednak istna tragifarsa. Ci sami ludzie, którzy obrzydzali naszego noblistę, a także zbierali kompromitujące go materiały w kampanii prezydenckiej 1990 r., obecnie mobilizują wszystkie siły, żeby go bronić przed zarzutami o współpracę ze służbami PRL. Argument, że Wałęsa jest „dobrem narodowym”, wobec czego nie wolno tego dobra osłabiać, jest doskonale sprzeczny ze stanowiskiem tych środowisk w sprawie „odbrązawiania” innych wydarzeń i postaci historii Polski.

Nie tylko politycy, ale i profesorowie w służbie rządu są w tej sprawie gotowi zaprzęgać państwo do wyznaczania granic słuszności badań naukowych, aby bronić „dobrego imienia” naszego skarbu narodowego. Ten zaś zresztą natychmiast odwdzięczył się swym proeuropejskim i liberalnym obrońcom dobrze płatnym występem na zjeździe Libertasu, a następnie kolejną woltą w postaci oświadczenia o potrzebie budowy jednego państwa europejskiego. Kto za nim nadąży?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama