Nowy numer 42/2020 Archiwum

Historia jednego miliarda

W XX wieku zgładzono około miliarda nienarodzonych dzieci. Jak można pojąć taki ogrom nieszczęścia?

Na początku bieżącego stulecia historycy zastanawiali się często, jakie były najważniejsze wydarzenia i tendencje poprzedniego wieku. Wymieniano dwie wojny światowe, postęp technologiczny, emancypację kobiet... Jedno z niezwykle ważnych zjawisk uchodziło jednak na ogół uwagi badaczy i publicystów. Chodzi o tendencje ludnościowe, a szczególnie o wpływ aborcji na te tendencje. Niedawno natrafiłem w Internecie na szokujące dane, pochodzące z Johnston’s Archive, a dotyczące przybliżonej liczby aborcji przeprowadzonych na całym świecie w XX wieku.

Rachunek nie jest prosty
Kiedy myślimy o kataklizmach, jakie spotkały świat w minionym stuleciu, pamiętamy na ogół, że kilkadziesiąt milionów ludzi straciło życie w wyniku dwóch wojen światowych, a kolejnych około 100 mln w rezultacie zbrodni nazistowskich i komunistycznych. Tymczasem z danych Johnston’s Archive wynika, że w latach 1920–2005 dokonano w świecie co najmniej 945 mln aborcji.

Liczba ludności świata wyniosła w 2005 r. około 6 miliardów 310 milionów. Nie wiemy dokładnie, ile ludzi mieszkałoby dziś w świecie, gdyby nie dokonywano w nim w ogóle aborcji, gdyż proste doliczenie owych 945 mln to mało. Wiele z tych osób, którym nie pozwolono przyjść na świat, mogłoby umrzeć z innych powodów, ale większość, zwłaszcza tych liczących ponad dwadzieścia lat, mogłaby mieć dzieci. W przypadku aborcji sprzed dwóch pokoleń liczba nienarodzonych byłaby jeszcze większa. Tego jednak nie wiemy. Pozostaje więc jedynie straszliwa liczba 945 mln osób, o którą zmniejszono populację świata w wyniku aborcji. Gdyby nie aborcja, dziś żyłoby zapewne co najmniej 7,2 mln ludzi, czyli o około 14 proc. więcej.

Co mówią liczby?
Z danych zawartych we wspomnianym źródle, można jednak wywnioskować znacznie więcej. Aborcyjna hekatomba dotknęła bowiem różne kraje w różnym stopniu. Gdyby porównać liczbę aborcji z faktyczną liczbą ludności okazałoby się, że bez aborcji liczba ludności Rosji wyniosłaby w 2005 r. 336 mln, a nie 143 mln osób. Oznacza to spadek o 135 proc. Najbardziej tragicznie wygląda to porównanie w przypadku Ukrainy, której ludność powinna w 2005 r. wynieść 111 mln, a wyniosła niecałe 47 mln (spadek o 137 proc.). Ludność Białorusi jest obecnie mniejsza o 128 proc. niż gdyby doliczyć same tylko przypadki aborcji, bez liczenia nienarodzonych dzieci. Około dwukrotnie mniejsza jest ludność państw bałtyckich i Rumunii, o 81 proc. Uzbekistanu (podobna różnica dotyczy wszystkich dawnych pozostałych republik sowieckich), o 75 proc. Bułgarii, o 57 proc. Węgier, o 56 proc. Kuby, o 33 proc. Korei Południowej, a o 22 proc. Chin.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama