Nowy numer 27/2022 Archiwum

Druciki, saperzy, pancerniacy

Choć pozostawali w cieniu maszerujących piechurów i barwnych kawalerzystów, to właśnie oni musieli mieć specjalistyczne wyszkolenie i sprzęt decydujący o skuteczności całej armii.

Łączność – nerw armii. Bez niej niemożliwe jest prowadzenie jakiejkolwiek operacji. W armii II RP stosowano różnorodne środki łączności, a jej żołnierzy w żargonie zwano drucikami. Najpowszechniejszy w łączności był telefon polowy. Ostatnim wprowadzonym modelem był aparat AP 36 w metalowej obudowie. Telefony łączono kablem jednożyłowym w oplocie materiałowym. Tworzono linie za pomocą dwóch żył kabla, ale także używając tylko jednego. Wtedy drugi styk telefonu wpięty był za pomocą uziemienia do ziemi. Patrol telefoniczny układający najprostszą linię polową składał się z dowódcy, 3 telefonistów i woźnicy wozu ze sprzętem. Żołnierze rozwijali kolejne bębny kabla, układając go na drzewach lub sztucznych podporach, stosując narzędzie na długiej tyczce zwane rososzka. Patrol pieszy budował 1 km linii po ziemi w 15 minut, a na podporach w 25 minut. Telefony łączono w sieć za pomocą polowych centrali. W rozmowie nie wolno było używać cywilnego „halo”, stacjom nadawano kryptonimy, a korespondencję kończono słowem „koniec”.

Drugim rodzajem łączności była łączność radiowa. Mimo braku zaufania do niej części oficerów oraz łatwości podsłuchiwania stacja radiowa N2 działała już w każdym batalionie. Na wyższym szczeblu stosowano radiostacje N1, RKD, RKG/A czy RKA. Prowadzono także prace nad wprowadzeniem radiostacji plecakowych. Osobne silne radiostacje obsługiwały armie oraz naczelnego wodza. Część nadajników i odbiorników montowano na samochodach.

Trzecim rodzajem łączności były pomocnicze środki łączności jak np. łączność optyczna. Stosowano rozkładane tarcze do nadawania alfabetem Morse’a w dzień oraz specjalne reflektory do nadawania w nocy. Wojsko stosowało także patrole łączności z lotnikiem, które wykładały barwne płachty dla pilotów do zrzucania meldunków, oraz system masztów, dzięki któremu samolot mógł podjąć meldunek z ziemi, zniżając tylko lot. Ostatnim sposobem łączności, gdy zawiodły inne, był goniec pieszy, konny lub motocyklowy.

Saperzy

Żołnierze wykonujący różne prace saperskie w pułkach kawalerii czy piechoty zwani byli pionierami, natomiast na wyższym szczeblu, bardziej specjalistyczni – saperami. W czasie pokoju w drugiej połowie lat 30. XX w. przy każdej dywizji piechoty istniał Ośrodek Sapersko-Pionierski. W czasie mobilizacji wystawiał on batalion saperów i mniejsze pododdziały. Istniały także pułki i bataliony saperów w czasie pokoju oraz jednostki specjalistyczne jak batalion chemiczny, elektrotechniczny – obsługujący elektrownie polowe i reflektory przeciwlotnicze, silnikowy – obsługujący lokomotywy wąskotorowe i normalnotorowe, mostowy czy mostów i saperów kolejowych. Pod koniec lat 30. łączność i saperzy objęci zostali dużym planem modernizacyjnym, którego celem była częściowa motoryzacja i mechanizacja. Do jednostek saperskich trafiły mechaniczne piły i narzędzia, kafary do wbijania pali, wyciągarki, a część kompanii saperskich zmotoryzowano. Utworzono także patrole zmotoryzowane zawałów leśnych, które miały niszczyć drogi i zakładać miny, by w ten sposób opóźniać ruch wrogich oddziałów.

Poza fortyfikowaniem pozycji najważniejszym zadaniem saperów była budowa przepraw. Plutony pionierów potrafiły wykonać kładki bojowe lub przeprawy na niewielkich tratwach. Najmniejsza kładka drewniana na workach wypchanych słomą umożliwiała prawie z marszu przygotowanie przeprawy przez rzekę do 60 metrów szerokości przy prędkości nurtu do 1,5 m/s. W drugiej połowie lat 30. worki wymieniano na nadmuchiwane łodzie brezentowe T-35. Oddziały saperów budujące większe mosty i przeprawy promowe wykorzystywały cięższe łodzie brezentowe, drewniane, tak zwane pychówki, lub pontony stalowe. Jednostką ze specjalistycznym sprzętem – jak specjalne łodzie motorowe – był Batalion Mostowy. Najcięższy most pontonowy budowany przez saperów miał nośność 16 ton. Przy dobrej organizacji dwie kompanie saperów były w stanie wybudować 120 metrów bieżących takiego mostu w 8 godzin.

Wojska motorowe i pancerne

Problem motoryzacji wojska przewijał się przez całe dwudziestolecie międzywojenne. Jednak także baza motoryzacyjna w kraju dopiero się rozwijała. 1 lipca 1939 roku było 9,5 tys. cywilnych samochodów ciężarowych i 28 tys. samochodów osobowych. Do wybuchu wojny udało się zmotoryzować część jednostek radiowych i saperów, całą artylerię przeciwlotniczą i najcięższą, a przede wszystkim stworzyć jedną brygadę zmotoryzowaną (10 Brygada Kawalerii) oraz rozpocząć tworzenie drugiej (Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa). Były to jednostki piechoty zmotoryzowanej solidnie wyposażone w broń przeciwpancerną i maszynową, skuteczne w obronie i opóźnianiu, lecz nie można ich porównywać do jednostek pancernych sąsiadów. Starsza z brygad miała zaledwie 16 czołgów lekkich Vickers i 26 rozpoznawczych tankietek. Broń pancerna w czasie pokoju była zgrupowana w batalionach pancernych. Jednostki te w czasie mobilizacji tworzyły oddziały bojowe przydzielone dywizjom, brygadom czy armiom. Najliczniejszym typem wozu pancernego były czołgi rozpoznawcze TK-3 i unowocześnione TKS, zwane tankietkami. Ten niewielki, dwuosobowy pojazd uzbrojony był w pojedynczy karabin maszynowy, choć część przezbrajano w najcięższy karabin maszynowy, który pozwalał walczyć z nieprzyjacielską bronią pancerną. Tankietki wraz z samochodami pancernymi wz. 34 i wz. 29 były uzbrojeniem dywizjonów pancernych ze składu brygad kawalerii. Część tankietek w kompaniach czołgów rozpoznawczych była także w składzie niektórych dywizji piechoty i brygad zmotoryzowanych. Polska miała ok. 500 tankietek. Większymi czołgami były lekkie Vickersy E oraz zbudowane na ich podstawie udane polskie czołgi 7TP. Zgrupowane były w dwóch batalionach czołgów lekkich liczących etatowo 49 wozów oraz dwóch improwizowanych w 1939 roku kompaniach Dowództwa Obrony Warszawy. Istniały dwa warianty tych pojazdów – dwuwieżowy z dwoma karabinami maszynowymi i wersja docelowa z jedną wieżą z armatą czołgową Bofors kal. 37 mm. Do wojny pancerniacy otrzymali ok. 130 tych czołgów. Tuż przed wojną do Polski dotarło także 50 czołgów Renault R-35, kupionych we Francji. W linii pozostały również przestarzałe czołgi Renault FT-17. W składzie broni pancernej znajdowały się ponadto pociągi pancerne. Etatowych do września 1939 roku pozostało 10. Ich skład obejmował: opancerzony parowóz z tendrem, wagony artyleryjskie uzbrojone w armaty 75 mm i haubice 100 mm, wagon szturmowy z piechotą, łączność i karabiny maszynowe. Przy pociągach były także stare czołgi FT-17 oraz tankietki na specjalnych prowadnicach szynowych. Mimo wrażliwości na ataki lotnictwa dzięki dużej sile ognia w czasie walk wrześniowych odniosły sporo sukcesów między innymi pod Mokrą i pod Mikołowem na Śląsku. •

Cykl-historyczny-PKN-ORLEN

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama