Nowy numer 47/2020 Archiwum

Nie zapomnijcie o nas

W łonie mamy spędziły tylko 26 tygodni. Urodziły się maleńkie i ciężko chore. Emilka, Kamila, Karol, Maja i Wiktoria – pięcioraczki z Brzeska – potrzebują pomocy!

Dla Grzegorza i Katarzyny Górków narodziny ich pięciorga dzieci to cud, ale i wielkie wyzwanie. Dzieci przyszły na świat dużo za wcześnie. Pierwsze pół roku spędziły w szpitalu, pod ścisłą opieką lekarzy. Dziś wszystkie są już w domu. Nadal jednak wymagają troskliwej opieki lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu. W domu towarzyszą im nie tylko rodzice. Stale muszą być w pobliżu także lekarze, rehabilitanci, opiekunki... Rodzinie z Brzeska pomagają bliscy oraz wolontariusze.

Życie do góry nogami
Kasia właśnie karmi dwie córeczki. Pomaga jej Magda, wolontariuszka. W październiku wraca na studia i nie będzie mogła odwiedzać dzieci tak często jak teraz. Wiktoria i Maja cierpliwie czekają na swoją kolej, machając nóżkami. – Kamilka i Maja jedzą najwięcej – śmieje się Kasia – i coraz trudniej to ukryć.
W pokoju dziewczynek stoją cztery łóżeczka. Stół zastawiony różnymi pudełkami po lekach. Lekarstwa dla dzieci wypełniają też kilka półek w szafie. Ale Kasia i Grzegorz zadbali o to, żeby pokój nie zamienił się w szpitalną salę. Jest tu przytulnie i ciepło.

W drugim pokoju leży Karolek, jedyny chłopak w całej gromadce. – Niedawno wrócił ze szpitala w Prokocimiu. Jest w najcięższym stanie. Musi korzystać z butli z tlenem i saturatora. Dlatego nie może mieszkać razem z siostrami – wyjaśnia Grzegorz.

– Od momentu, gdy USG wykazało bicie pięciu serduszek, nasze życie zmieniło się nie do poznania. Od roku podporządkowujemy cały nasz wysiłek dzieciom – mówi Grzegorz. Opowiada, jak co tydzień odwiedzał żonę w kolejnych szpitalach, które były coraz dalej od rodzinnego Brzeska. Lekarze mieli dla nich coraz gorsze wiadomości. Pewnego dnia ostrzegli, że któreś z pięciorga nowo narodzonych dzieci może nie przeżyć. Przeżyły wszystkie.

W krytycznym momencie Emilka i Karolek zostali „ochrzczeni z wody”. Na wszelki wypadek. – Z chrztem pozostałych dzieci czekaliśmy aż do teraz, kiedy wszystkie są razem – mówi Grzegorz. Duchowego wsparcia udziela rodzinie proboszcz pobliskiej parafii Miłosierdzia Bożego, ks. Józef Mularz.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama