Nowy numer 48/2020 Archiwum

Niewygodna prawda

Niepokój i nawet złość niektórych emerytów wywołały moje słowa z okazji zakończenia kadencji Rady Nadzorczej ZUS, że emerytury powinny być równe dla wszystkich. Jako że media skracają zazwyczaj wypowiedzi, przyda się kilka słów wyjaśnienia.

Po pierwsze pomysł zrównania emerytur nie dotyczy obecnych emerytów. Jedynym sposobem wyrównania dziś wypłacanych świadczeń byłoby ich zrównanie w górę, a tego nie wytrzyma żaden budżet. Natomiast ich zrównanie w dół i odbieranie niektórym emerytom części ich emerytury byłoby prawnie i moralnie niedopuszczalne.

Po drugie z pomysłem zrównania emerytur nierozerwalnie związany jest pomysł radykalnego obniżenia składek ubezpieczeniowych. Aby móc powiedzieć młodym ludziom, że w przyszłości mogą liczyć ze strony państwa tylko na socjalne minimum, i zachęcić ich do rodzenia dzieci i oszczędzania, trzeba mniej im zabierać. Pracownik, który dostaje na rękę 2 tys. zł, kosztuje pracodawcę 3,6 tys. zł! Ta różnica, nazywana uczenie klinem podatkowym, jest gigantyczna. Aby ludzie dziś pracujący mieli na wychowywanie dzieci i prywatne ubezpieczenia, trzeba przestać im zabierać 80 proc. wynagrodzenia. Jest to pomysł dla przyszłych pokoleń, które jeszcze nie pracują i nie płacą składek ubezpieczeniowych. Kończą naukę i zastanawiają się, czy nie wyjechać do Londynu, bo w Polsce ich praca jest bardzo wysoko opodatkowana.

Żeby jednak móc zaakceptować taki sposób myślenia, trzeba zrozumieć istotę obecnego systemu emerytalnego.

Łańcuszek emerytalny
A prawda jest taka, że pokolenie dzieci i wnuków finansuje emerytury ojców i dziadków, żywiąc nadzieję, że w ten sam sposób będą finansowane jego świadczenia w przyszłości. Tak zwane ubezpieczenia emerytalne to forma międzypokoleniowego porozumienia, na podstawie którego aktywni pracownicy finansują świadczenia emerytom, z wiarą, że przyszli pracownicy będą z kolei świadczyli na ich rzecz. Jak twierdzi Milton Friedman, „źródłem pewności pracowników płacących dzisiaj podatki, że otrzymają stosowne świadczenia, gdy przejdą na emeryturę, może być tylko przekonanie o dobrej woli przyszłych podatników, którzy będą musieli być obłożeni podatkami na świadczenia, jakie dzisiejsi podatnicy obiecują sobie otrzymać w przyszłości. To jednostronne porozumienie międzygeneracyjne narzucone przyszłym pokoleniom, z natury rzeczy niemogącym wyrazić na nie swojej zgody, przypomina raczej listy wysyłane systemem łańcuszka dobrej woli świętego Antoniego niż prawdziwy system ubezpieczeniowy”. Związek między płaconymi podatkami i otrzymywanym świadczeniem przypomina w najlepszym razie listek figowy, który ma uwiarygodnić nazywanie tej kombinacji ubezpieczeniami.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama