Nowy numer 49/2020 Archiwum

Nie daj się kopnąć

Z powodu porażeń prądem w Polsce umiera lub zostaje rannych kilkaset osób rocznie. Najwięcej wypadków zdarza się podczas wakacji. Jak uniknąć nieszczęścia?

Jednym z najczęstszych powodów porażeń prądem jest zaplątanie o kable sieci energetycznej… linek latawca. Wybierając miejsce na puszczanie przez dziecko latawców, powinniśmy o tym pamiętać, podobnie jak podczas przygotowań do latania na motolotni czy paralotni. Linki latawca, balonu czy paralotni są doskonałym przewodnikiem prądu elektrycznego, szczególnie wtedy, gdy powietrze jest wilgotne.
Pod żadnym pozorem nie wolno puszczać latawców w czasie burzy. W ten sposób zwiększa się ryzyko ściągnięcia błyskawicy. Warto pamiętać, że w czasie burzy nie powinno się wchodzić pod drzewa. Szczególnie wtedy, gdy na dużym obszarze nie ma wyższych od nich punktów.

Niebezpieczne kable
Prąd elektryczny może porazić wędkarza lub żeglarza. Minimalna wysokość, na której mogą znajdować się przewody trakcji elektrycznej nad zbiornikami wodnymi, wynosi 4 metry. Niektóre wędki są znacznie dłuższe. W czasie zarzucania o linię elektryczną zahaczył wędką mieszkaniec Grodkowa, niedaleko Braniewa. Porażony prądem zmarł.

Ten sam problem dotyczy żeglarzy. Co prawda linie elektryczne nad akwenami żeglugowymi nie mogą przechodzić na mniejszej wysokości niż 8 metrów, ale to wcale nie musi gwarantować bezpieczeństwa. Ponad rok temu koło Chałup trzech żeglarzy zostało porażonych prądem elektrycznym, gdy maszt ich katamaranu zahaczył o linię wysokiego napięcia. Większość żaglówek ma składane maszty. Widząc nad głowami linię elektryczną, lepiej poświęcić kilka minut na złożenie masztu, niż ryzykować porażenie prądem.

Niebezpieczne uszkodzenia
Największym zagrożeniem są uszkodzone przez wiatr lub burzę linie energetyczne. Pod żadnym pozorem nie można dotykać zerwanych elementów trakcji. Gdy podłoże jest wilgotne, a szczególnie gdy kable leżą na terenie podmokłym, zagrożeniem może być nawet przebywanie w pobliżu tego miejsca. Człowiek może zostać porażony, przebywając w odległości nawet kilku metrów! Dlatego nie należy usuwać żadnych szkód samemu. Trzeba się oddalić i zadzwonić na pogotowie energetyczne (991) albo na numer alarmowy (112).

Podobnie trzeba zareagować, widząc nieodpowiednio zabezpieczoną stację transformatorową czy szafkę elektryczną. Kilkunastoletni Jan Mela (który później, w wieku 16 lat, z podróżnikiem Markiem Kamińskim zdobył dwa bieguny ziemskie) został porażony prądem, gdy ukrył się w środku takiej stacji przed burzą. W wyniku porażenia prądem stracił nogę i rękę.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także