Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gdzie są prawa nauczyciela?

Co zrobić,by nauczyciele nie musieli się obawiać agresywnych uczniów? Gdzie są prawa nauczyciela? Agresywny uczeń może w polskiej szkole bić kolegów i koleżanki, kraść, wymuszać, sprzedawać narkotyki.A państwo odbiera nauczycielom prawo do tego, żeby takiego ucznia powstrzymać – napisaliśmy 9 stycznia w artykule „Na ratunek nauczycielom”.

Po naszym tekście przez Polskę przetoczyła się potężna dyskusja. „Gość” napisał, że walka o prawa ucznia była w przeszłości potrzebna. Jednak dzisiaj nabrała takiego rozpędu, że przerodziła się w absurd. Agresywni uczniowie zyskali niedawno w polskich szkołach pełną bezkarność. Wygląda na to, że mają potężnych dorosłych sprzymierzeńców w Ministerstwie Edukacji Narodowej, wśród rzeczników praw ucznia i wśród niektórych wizytatorów z kuratoriów oświaty. Ministerstwo zabrania nawet zawieszania nieletnich bandytów w prawach ucznia.

– Wszystkiemu jest winne obowiązujące w Polsce założenie, że najgorszym zagrożeniem dla ucznia jest nauczyciel. To nieprawda – mówił nam Włodzimierz Zielicz, nauczyciel z Warszawy. – Znacznie większym zagrożeniem dla ucznia jest inny uczeń. Niebezpieczny uczeń, którego nauczyciel nie może ukarać – oceniał.

Kosz z siatki
Dostaliśmy sporo listów z odzewem na artykuł. Nie mamy możliwości, żeby wszystkie wydrukować. W listach nauczycieli przewija się m.in. prośba, żeby rodzice chętniej współpracowali z wychowawcami. Czasem lekceważenia nauczycieli młodzież uczy się bowiem od… rodziców.

Tekst „Gościa” przedrukowały tygodnik „Angora” i internetowy portal „Onet”. Na „Onecie” było aż 958 komentarzy. „Mówi się tylko o prawach ucznia, a gdzie są prawa nauczyciela?!” – pisali internauci. „Dlaczego w szkołach powinny być kosze na śmieci z metalowej siatki? Żeby nauczyciel nie stracił kontaktu wzrokowego z uczniem. To gorzki żart, ale najlepiej obrazuje sytuację w szkole, w mojej też” – stwierdziła jedna z nauczycielek. – „Sama miałam w klasie młodocianego przestępcę i po kolejnej jego wpadce dowiedziałam się od kuratora, że powinnam się nad dzieckiem (miał prawie 18 lat) pochylić z większą troską! Aż któregoś dnia słodkie dziecko zgwałciło koleżankę i pocięło ją żyletką. Co na to znawcy praw ucznia?” – pytała.

Najciekawsze, że odezwali się też uczniowie, którzy poparliby większe uprawnienia nauczycieli: zwłaszcza w gimnazjach, bo tam są największe kłopoty z agresywnymi uczniami. – „Jestem uczniem i zgadzam się z autorem artykułu. Uważam, że nauczyciel powinien mieć więcej praw, a jak jakiś półmózg nie chce się uczyć, tylko wyładowywać swoją agresję na nauczycielach i innych uczniach, to powinno się go wywalić ze szkoły (nie będzie przeszkadzał innym uczniom i państwo zaoszczędzi na bezcelowej edukacji takich osób) i nałożyć na niego obowiązek kopania rowów, niech się uczy przyszłego zawodu, bo i tak nic innego nie będzie potrafił robić w dorosłym życiu” – napisał jeden z uczniów.

Amerykańskie doświadczenia
Wśród setek opisów dramatycznej sytuacji w szkołach, w listach i komentarzach są też propozycje zmian. „~Misza” przywołał doświadczenia amerykańskie: „Powstają tam »obozy pracy« dla młodych ludzi z pierwszymi w życiu wyrokami. Kurs trwa 10 miesięcy (niezależnie od wielkości wyroku). Metody wychowawcze są... skuteczne. Zaliczenie kursu daje zwolnienie z odsiadki, ale nawet otworzenie ust w nieodpowiednim momencie powoduje powrót do więziennej celi. Efekty są takie, że »kursant« po wyjściu do domu w drodze z pracy ma opory przed wpadnięciem na piwo”. Najlepszym podsumowaniem naszego artykułu jest chyba komentarz jednego z internautów: „Może pomogłaby powszechna debata, z której wnioski obligowałyby rząd do wprowadzenia zmian w szkolnictwie”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama