Nowy numer 48/2020 Archiwum

Cena zdrowia

Żadnego kraju nie stać na finansowanie wszystkich nowoczesnych metod leczenia. Ale też żadnego kraju nie stać na takie marnotrawienie pieniędzy jak w Polsce.

Choć pieniędzy na ochronę zdrowia mamy w Polsce niewiele, są one wydawane bardzo rozsądnie – twierdzą przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia. Praktyka pokazuje jednak zupełnie coś innego. Urzędnicy NFZ i Ministerstwa Zdrowia myślą zwykle kategoriami jednego roku, by dopiąć budżet, nie zwracając uwagi, że za tegoroczne zaniedbania zapłacimy za kilka lat.

Ukryta epidemia
Przed dwoma laty Parlament Europejski zaapelował do rządów, by przyjrzały się zachorowaniom na wirusowe zapalenia wątroby, które stają się prawdziwą epidemią, i opracowały narodowe programy zwalczania zakażeń WZW. W Polsce europejskie zalecenia przeszły bez echa, chociaż zarażonych wirusami zapalenia wątroby typu B i C może być ponad milion osób. WZW C jest nazywany cichym zabójcą i tykającą bombą zegarową.

Nie ma przeciw niemu szczepionki, a samo zakażenie przez wiele lat nie daje niemal żadnych objawów. A może się skończyć marskością czy nowotworem wątroby. Problem polega na tym, że tylko około 3 proc. zarażonych osób zdaje sobie sprawę z tego, że ma HCV! – Każdy mógł zostać zarażony tym wirusem, jeśli miał kiedyś operację, usuwane znamię, przetaczaną krew czy przed 1992 rokiem dostawał produkty krwiopochodne – opowiada Jarosław Chojnacki, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pomocy Chorym z HCV, sam zarażony (i wyleczony) z HCV.

– Około 80 proc. zakażeń miało i ma miejsce w placówkach ochrony zdrowia – dodaje. Wirus HCV został odkryty w 1989 roku. Już rok później w USA były dostępne testy, którymi badano osoby oddające krew. – Jeśli u któregoś dawcy wykryto HCV, docierano do wszystkich osób, które nawet 10 lat wcześniej mogły dostać od niego krew. Każdy z biorców otrzymał informację, że powinien się zbadać – dodaje Chojnacki. – W Polsce, nawet jeśli u dawcy krwi wykryto HCV, tylko informowano go, że nie może już być dawcą, nie mówiono mu nawet dlaczego. Nikt też nie mówił, że taka osoba ma się leczyć. Nie szukano też osób, które dostały zakażoną krew – tłumaczy Chojnacki. Skutek był taki, że większość osób nie wiedziała, że jest zarażona HCV, lub nadal o tym nie wie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się