Nowy numer 48/2020 Archiwum

Tablica z kredą idzie do muzeum

Po tej tablicy nauczyciel pisze palcem, zupełnie tak jak kiedyś kredą. Klika "zapisz" i wysyła notatki z lekcji dzieciom prosto do ich domów. Aż 28 tablic interaktywnych trafiło w lutym do Zespołu Szkół Katolickich we Włocławku.

To prawdopodobnie druga szkoła w Polsce, która ma komplet takich tablic. I pierwsza szkoła katolicka. – Młodzież czasem mówi: a tam Kościół, to średniowiecze i zacofanie, nieumiejętność korzystania z tego, co niesie XXI wiek. A my pokazaliśmy, że korzystamy z tego szybciej niż inni – cieszy się ksiądz Jacek Kędzierski, dyrektor Zespołu Szkół Katolickich im. ks. Jana Długosza.

Tekst sam się pisze
Pisanie palcem to dopiero początek. Nauczyciel może na tablicy ponownie wyświetlić na przykład to, co na niej napisał tydzień wcześniej. – Tekst może wtedy nawet „sam się pisać”: litery same pojawiają na tablicy w takim tempie, w jakim je poprzednio nauczyciel zapisał. A on w tym czasie spokojnie tłumaczy klasie to zagadnienie – mówi wicedyrektor Katarzyna Zarzecka. Notatki z tablicy nauczyciel może też wydrukować i rozdać na kartkach wszystkim uczniom. Albo wysłać im pocztą elektroniczną. – Zanim uczeń wróci ze szkoły, notatki już mogą na niego czekać w domu. Jestem polonistką i nie zdecydowałam się na zupełną rezygnację z notatek tradycyjnych, w zeszytach. Jednak nawet na lekcji polskiego jest sporo przypadków, kiedy ta możliwość się przydaje – mówi wicedyrektor Zarzecka. Nowe tablice służą jednocześnie jako ekrany do oglądania zdjęć i filmów. Film można zatrzymać i coś na zatrzymanym kadrze napisać. Na wiedzy o kulturze nauczyciel jednym ruchem komputerowej myszy uruchamia pokaz fresków z Kaplicy Sykstyńskiej. Geograf i historyk wyświetlają na tablicy interaktywne mapy z całego świata. – Stare mapy do geografii i historii zostaną w szkole jako relikt. Młodzież może sobie popatrzeć, z jakich pomocy naukowych korzystali kiedyś jej rodzice – mówi ks. Kędzierski. – Tylko w jednej klasie zachowaliśmy z tyłu tradycyjną tablicę, żeby matematyk nauczył uczniów korzystania z linijki i cyrkla – dodaje.

Dzieci uczą rodziców
Nowy sprzęt może też zapisać głos nauczyciela. – Moi uczniowie na pierwszej lekcji zapytali, czy te tablice parzą też kawę – śmieje się wicedyrektor Zarzecka. – Dzisiejsi gimnazjaliści i licealiści to pokolenie komputerowe. Oni wpatrują się w te interaktywne tablice tak jak w monitory własnych komputerów, czyli jak zahipnotyzowani. Interaktywna tablica przykuwa uwagę o wiele silniej niż tradycyjna – uważa. Tablice z włocławskiego „Długosza” zostały wyprodukowane w Kanadzie. Mają przekątną 88 cali. Do kompletu należą też głośniki, projektor i komputer, stojący na biurku nauczyciela. W listopadzie, kiedy szkoła płaciła za sprzęt, koszt jednego takiego kompletu wynosił około 17 tys. złotych. Może w przyszłości będą tanieć. Jednak dzisiaj, ze względu na słabą złotówkę, są droższe. Prędzej czy później interaktywne tablice staną się w szkołach standardem. Na razie wiele szkół zakupiło jedną lub dwie.

W „Długoszu” młodsi nauczyciele od początku cieszyli się z całkowitego przejścia na tablice interaktywne. Jednak wśród części nauczycieli średniego pokolenia entuzjazmu nie było. Padały argumenty, że cena tablicy jest nieadekwatna do jej przydatności. Na konferencji jednak stanowczo zabrzmiały słowa ks. dyrektora: jeśli nauczyciel chce uczyć w tej szkole, musi nauczyć się wykorzystywać możliwości tej tablicy. Zwłaszcza starszych nauczycieli czeka więc teraz sporo nauki. Każdy nauczyciel dostał program, za pomocą którego na domowym komputerze będzie przygotowywać lekcje. – Potrzeba do tego sporo inwencji twórczej. Ale nasi nauczyciele ją mają. W czasie ferii nauczyciele przychodzili do szkoły razem z własnymi dziećmi, gimnazjalistami i licealistami. Z zainteresowaniem patrzyłem, jak pokornie uczyli się od nich obsługi tablic – mówi ks. Kędzierski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się