Nowy numer 43/2020 Archiwum

Giną chwasty

Chwasty nie są roślinami z innej planety. Dla środowiska są tak samo wartościowe jak zboża.

Za chwilę żniwa. Wraz z dojrzałymi kłosami zbóż koszone będą różnego rodzaju chwasty. Powszechnie uważa się, że to rośliny szkodliwe, bo ich obecność utrudnia uprawę roślin użytkowych oraz zmniejsza ich plon. Sprawa nie jest jednoznaczna. Zależnie od położenia geograficznego, potrzeb człowieka, stopnia rozwoju techniki uprawy, hodowli i przetwórstwa różnych roślin, zmienia się pogląd na szkodliwość różnych gatunków chwastów. Rośliny, które w pewnych warunkach ekologicznych lub gospodarczych, czy w pewnych zbiorowiskach roślinnych są szkodliwe, w innych mogą być pożyteczne i przestają być chwastami, a przecież nie zmieniały się ich właściwości biologiczne.

Mogą być pożyteczne Nasze rośliny uprawne były niegdyś, a niektóre do niedawna, roślinami dzikimi (np. buraki cukrowe), i odwrotnie, rośliny znane kiedyś jako uprawne (np. rośliny barwierskie) dziś występują w stanie dzikim. Pewne gatunki mogą występować jednocześnie i jako rośliny uprawne, i jako chwasty, np. wyka kosmata, nostrzyk biały, gorczyca biała. Choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, chwasty mogą również spełniać funkcje pożyteczne. Niektóre z nich posiadają właściwości lecznicze (cenny dodatek do paszy na pastwiskach), ochraniają wierzchnią warstwę gleby przed zaskorupieniem i erozją oraz zatrzymują składniki pokarmowe w glebie.

Stosowanie coraz skuteczniejszych środków ochrony roślin, lepsze oczyszczanie ziarna siewnego, wprowadzenie plennych odmian zbóż, a także nieodwracalne zmiany środowiska naturalnego doprowadziły na naszym kontynencie do wymarcia niektórych gatunków chwastów, a bardzo wielu gatunkom zagraża wyginięcie. Stosowanie pestycydów powoduje, że obecnie chwastów najczęściej nie spotykamy na polach, a tylko na miedzach. Już teraz w wielu krajach Europy Zachodniej, w celu zwiększenia różnorodności biologicznej pól i innych użytków rolnych, tworzy się tzw. agrorezerwaty, na których stosuje się pierwotną, ekstensywną gospodarkę rolną. Przykładem wymarłego gatunku chwastu jest lnicznik właściwy, który był chwastem upraw lnu. Proces jego wymierania rozpoczął się najwcześniej w krajach skandynawskich, w okresie tuż przed II wojną światową. W latach 40. i 50. XX w. lnicznik właściwy wyginął w Europie Zachodniej i w części Europy Środkowej.

W Polsce gatunek ten zaniknął na przełomie lat 60. i 70. XX w. Brak nasion zdolnych do kiełkowania uniemożliwia dziś odtworzenie gatunku. Była to roślina roczna, dorastająca do 1 m wysokości o żółtawobiałych kwiatach zebranych w grona. Niektóre z gatunków chwastów zostały nawet umieszczone na liście gatunków zagrożonych wyginięciem oraz w „Polskiej czerwonej księdze roślin”. Przykłady ? Na skraju wymarcia jest w naszym kraju miłek szkarłatny i czechrzyca grzebieniowa. Ich zachowanie jest możliwe na użytkach ekologicznych, utworzonych w miejscach ich występowania, na polach pozostawionych celowo dla tradycyjnej uprawy albo, co wydaje się łatwiejsze do realizacji, w uprawach w ogrodach botanicznych. Podobny los może również spotkać, jeszcze do niedawna bardzo pospolitego, kurzyślada błękitnego, miłka letniego, przewiercienia okrągłolistnego, włóczydło polne oraz znanego, chociażby z Biblii, kąkola polnego. Ten ostatni już teraz w wielu krajach Europy, m.in. w Niemczech i Czechach, jest gatunkiem wymierającym. Chwasty kojarzą się jednoznacznie negatywnie, szkoda. Niszcząc je, nie tylko zubażamy nasze środowisko. Pozbawiamy kolejne pokolenia pięknych obrazów. Przecież chwastami jest chaber czy mak. Nawet one coraz rzadziej występują masowo. Jeśli nie podejmie się odpowiednich kroków, pewnie i te gatunki za kilkadziesiąt lat będą zagrożone.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się