GN 48/2020 Archiwum

Wódką po dnie

Rosyjscy przemytnicy tłoczyli do Estonii wódkę po dnie jeziora – podał „Przekrój”. – Estońska policja, likwidując tajny rurociąg, zmniejszyła uzależnienie Unii Europejskiej od Rosji.

Uzależnienie alkoholowe, bo instalacja zamiast ropy czy gazu tłoczyła wódkę. Rurociąg przyjaźni miał 2 km długości i łączył rosyjski Iwangorod z estońską Narwą. Eksporterom udało się przemycić ponad 6 tys. litrów gorzałki. Zlikwidowany rurociąg wcale nie był najdłuższy w swej kategorii. Dwa lata temu litewska policja znalazła 2,5-kilometrową rurę pod białorusko-litewską granicą.

– Polskie służby celne również odkryły niedawno poprowadzony po dnie Bugu rurociąg – opowiada kpt. Adam Nurek z Kodnia. – Polacy chcieli być sprytniejsi niż Rosjanie i postanowili połączyć dwa w jednym. Puścili dnem i wódkę, i tytoń, i zapchali rurę papierosami. Instalacja pękła.

Wyciek wytropiły jako pierwsze miejscowe bobry. Ich głośne śpiewy zaczęły zakłócać ciszę pobliskiego monasteru w Jabłecznej. – Ach jak przyjemnie kołysać się wśród fal – darły się gryzonie. Interweniowała policja. Zwierzaki zatrzymano w izbie wytrzeźwień. W czasie przesłuchania ryczały jak bobry. Rurę zarekwirowano.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama