Nowy numer 42/2019 Archiwum

Samoograniczenie

W Tunezji został zamordowany polski misjonarz ojciec Marek Rybiński SDB (więcej na s. 24–25). Według miejscowych władz, sposób zadania mu śmierci wskazuje na terrorystyczny charakter zbrodni.

Czy atak miał swoje źródło w nienawiści do chrześcijaństwa, trudno dzisiaj przesądzić. Jedno jest pewne, ojciec Marek zginął jako misjonarz. Dla rodziny, przyjaciół, czy współbraci jego śmierć jest wielkim cierpieniem. Dla Kościoła – umocnieniem. Krew męczenników zawsze budowała Kościół.

Tym razem też tak będzie. Gdy słuchałem komentarzy dotyczących tego smutnego wydarzenia, zastanowiła mnie radiowa wypowiedź jednego z księży. Nie dosłyszałem jego nazwiska, zresztą nie ono jest tutaj najważniejsze. Wzruszonym głosem przekonywał, że ojciec Marek pojechał do Tunezji pomagać tamtejszym mieszkańcom.

Tak rzeczywiście było. Nie dodał jednak – i o to mam żal – że ojciec Marek pojechał na misję ze względu na Jezusa. Zwracam uwagę na zasłyszaną wypowiedź, bo – jak mi się zdaje – jest ona dosyć charakterystyczna. Dzisiaj już nawet ksiądz nie ma albo świadomości, albo odwagi, by powiedzieć, że pierwszym zadaniem misjonarza jest głoszenie Chrystusa i udzielanie chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

To, że w Tunezji, kraju prawie w stu procentach muzułmańskim, jest to trudne albo wręcz niemożliwe, nie powinno prowadzić do samoograniczenia. W każdym miejscu na świecie misjonarze są po to, by wszyscy w wolności poznali i przyjęli Jezusa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji