Nowy numer 26/2022 Archiwum

Broń masowego rażenia

Zachód boi się, że Władimir Putin odpali rakiety z ładunkami jądrowymi. Zrobił coś gorszego – zaczął grać głodem na całej planecie.

O niedoborach żywności jako konsekwencji najazdu Rosji na Ukrainę pisałem kilka tygodni temu. Wtedy wydawało się, że rosyjska armia powoduje straty w rolnictwie przy okazji niszczenia infrastruktury transportowej czy przemysłu. Dzisiaj jasne jest, że Putin postanowił na świat ściągnąć chaos, grając chlebem dla miliardów ludzi. Kanadyjski wywiad poinformował, że Rosja z premedytacją minuje pola uprawne na Ukrainie. Oczywiście nie wszystkie. Ukraina to ogromny kraj. Wystarczy jednak, że gdzieś co jakiś czas, podczas prac polowych, wybuchnie mina, by skutecznie odstraszyć od wjeżdżania traktorami czy kombajnami na pola.

Jeszcze większym problemem jest zablokowanie ukraińskich portów, z których w świat wysyłano prawie 70 proc. ukraińskiej produkcji rolnej. Dzisiaj na Ukrainie na wywiezienie czeka m.in. 25 mln ton zbóż. Niektóre z tych ładunków gniją w wagonach, na bocznicach kolejowych. Wywiezienie takiej ilości drogami alternatywnymi nie jest proste. Po pierwsze dlatego, że Rosjanie niszczą szlaki kolejowe, po drugie, ponieważ że nie ma wystarczającej liczby odpowiednich wagonów, w końcu po trzecie – sąsiedzi Ukrainy (np. Polska) mają inny rozstaw torów. Nawet gdyby odblokować porty, Rosjanie zaminowali tory wodne. Miną miesiące, zanim statki będą mogły bezpiecznie pływać.

Rekordowy głód w wielu miejscach na świecie staje się realny. Niektóre kraje afrykańskie są w ponad 80 proc. uzależnione żywnościowo od Ukrainy i Rosji. Większość krajów Afryki kupuje od Ukrainy ponad 30 proc. ziarna potrzebnego do wypieku chleba. Międzynarodowe organizacje szacują, że głodem albo niedoborem żywności z powodu sytuacji na Ukrainie zostanie dotkniętych 1,6 mld ludzi, a krytycznym głodem – od 45 do 55 mln ludzi. To zwykle mieszkańcy Afryki, a także niektórych krajów Ameryki Środkowej oraz Azji. Dlaczego Rosja chce ich głodzić? Aby wywołać chaos. Głód jest powodem masowych migracji i niepokojów społecznych. Świat pogrążony w kryzysie żywnościowym, świat, w którym głodni uchodźcy będą szturmowali kraje bogate, nie będzie miał czasu zajmować się Rosją. Przeciwnie – będzie dążył do jak najszybszego zakończenia konfliktu, nawet za cenę ustępstw terytorialnych ze strony Ukrainy. Taka wydaje się logika Moskwy. Logika globalnego świata naczyń połączonych. Z drugiej strony to właśnie naczynia połączone umożliwiają pomoc ze strony innych, bogatszych krajów. O ile zechcą pomóc. Jeżeli nie zechcą, efekty odcięcia świata od żywności będą dużo gorsze, bardziej śmiertelne niż użycie ładunków jądrowych. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się