Nowy numer 20/2022 Archiwum

"Kiedy pocisk trafia w ich dom, to tracą wszystko"

Zdaniem bp. Edwarda Kawy Ukraina wciąż potrzebuje pomocy humanitarnej i będzie jej jeszcze długo potrzebowała. Biskup pomocniczy archidiecezji lwowskiej od początku wojny koordynuje pomoc, jaka przechodzi poprzez Lwów i trafia na wschód Ukrainy.

Lwów jest obecnie głównym punktem przeładunkowym pomocy humanitarnej jaka przychodzi na Ukrainę. To tutaj transporty są przeładowywane i wysyłane dalej, w głąb kraju.

Mówi koordynujący pomoc bp Edward Kawa: "Pomoc jest cały czas potrzebna. Bardzo często ludzie żyjący na ostrzeliwanych terenach tracą wszystko. Potrzebują przede wszystkim żywości, odzieży i innych podstawowych artykułów. Kiedy pocisk trafia w ich dom, to praktycznie tracą wszystko. Staramy się na te potrzeby, na ile możemy, odpowiadać. Dlatego cały czas zwracamy się do naszych dobrodziejów, którzy nam pomagali. Jest to ogromna pomoc, jaka trafiła na wschód i cały czas udzielana jest w różnych ośrodkach. Tutaj na zachodzie Ukrainy, cały czas mamy większe skupisko ludzi, którzy znaleźli u nas schronienie w czasie wojny. I ta pomoc dla nich na pewno cały czas jest potrzebna, póki się wojna nie skończy. Myślę, że nawet jak wojna się skończy, to będziemy potrzebowali czasu, aby zapewnić warunki życia dla wszystkich, którzy stali się jej ofiarami".

Przeczytaj też: "Boże ratuj Ukrainę, nawróć tych, którzy nas dziś zabijają"

Wśród organizacji kościelnych, które niosą od samego początku pomoc Ukrainie są działające w różnych krajach lokalne Caritas. Warto tutaj podkreślić, że tylko Caritas Polska zebrała dla już dla Ukrainy ponad 100 mln złotych, a wielu uchodźców znalazło schronienie w ośrodkach Caritasu na terenie Polski.

SYTUACJA NA UKRAINIE: Relacjonujemy na bieżąco

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze