Nowy numer 21/2022 Archiwum

Ważąc różne racje

Doniesienia o wykorzystywaniu oprogramowania Pegasus stawiają pytania o regulacje prawne, które umożliwiają działanie służbom, ale i powinny gwarantować bezpieczeństwo obywatelom.

Podsłuchy, mówiąc językiem prawnym, są czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi podejmowanymi przez uprawnione do tego podmioty dla zwalczania najgroźniejszych rodzajów przestępczości oraz terroryzmu. Ich użycie jest ściśle ograniczone przez prawo, jednak powinno być też weryfikowane przez niezależne systemy kontroli. Poza kontrolą sądową ważną rolę w tym zakresie odgrywa sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych. O wyjaśnienie zasadniczych kwestii dotyczących jej funkcjonowania poprosiłem polityków z przeciwnych obozów.

Rola komisji

Poseł Jarosław Krajewski (PiS), wiceprzewodniczący komisji, uważa, że istniejący obecnie system parlamentarnej kontroli nad służbami powinien ulec wzmocnieniu. Obecnie prerogatywy Komisji ds. Służb Specjalnych są opisane w regulaminie Sejmu, a powinny być zawarte w ustawie. To ważne, gdyż komisja nie tylko opiniuje akty prawne regulujące działalność służb, lecz także zapoznaje się ze szczególnie istotnymi wydarzeniami związanymi z pracą tych jednostek. Na pytanie o możliwość dostępu jej członków do szczegółowych kwestii operacyjnych, m.in. podsłuchów zakładanych w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych, poseł Krajewski odpowiada, że komisja regularnie otrzymuje informacje na ten temat, jednak mają one charakter niejawny. – Na mój wniosek w grudniu ub. roku komisja zapoznała się z informacją na ten temat nie tylko ze strony służb specjalnych, lecz także Służby Ochrony Państwa, Krajowej Administracji Skarbowej, Żandarmerii Wojskowej, Straży Granicznej, Komendy Głównej Policji, a więc instytucji, które również prowadzą czynności operacyjno-rozpoznawcze, a nie są służbami specjalnymi (taki status mają: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Służba Wywiadu Wojskowego, Agencja Wywiadu). Jako komisja wykorzystujemy więc dostępne nam narzędzia prawne – tłumaczy. – Według mnie komisja działa merytorycznie i koncentruje się na kwestiach bezpieczeństwa państwa, a nie uprawianiu pustej demagogii. Na ostatnim jej posiedzeniu byli obecni wszyscy szefowie służb i każdy z posłów mógł im zadawać pytania. Przebieg posiedzenia był ściśle tajny, jednak mogę zapewnić, że padały konkretne odpowiedzi, w moim przekonaniu wskazujące dość jednoznacznie na legalność działań służb specjalnych, także w kontekście kwestii podnoszonych ostatnio przez opozycję – mówi poseł Krajewski.

Zdanie odmienne

Inaczej rezultat tego posiedzenia ocenia inny członek komisji poseł Marek Biernacki (Klub Koalicja Polska), który był m.in. ministrem koordynatorem służb specjalnych i ministrem sprawiedliwości. – Z całą pewnością posiedzenie nie wyjaśniło wszystkich naszych wątpliwości i nie odpowiedziało na szereg zasadniczych pytań. Wykazało natomiast, że w przypadku takich afer nadal brakuje szczegółowego nadzoru nad służbami specjalnymi. Zakładałem, że będziemy w trybie niejawnym mówić o tym, czy takie oprogramowanie istnieje i czy jest na wyposażeniu polskich służb specjalnych – mówi poseł. – Nie otrzymałem jednak w tej sprawie żadnej konkretnej odpowiedzi. Poza deklaracją premiera Kaczyńskiego nadal więc nie wiemy, czy Polska ma Pegasusa i jak to oprogramowanie jest używane. Nie chciano nawet dyskutować o tym, jak funkcjonuje ten system i jakie są jego możliwości. Rozmawiano jedynie o stosowanych procedurach w zakresie czynności operacyjno-rozpoznawczych. Zapewniano nas, że dotąd nie zanotowano żadnych nieprawidłowości, a wszystkie działania były legalne, czyli miały zgodę sądu. Praktyka wskazuje, że takie deklaracje są wiarygodnie weryfikowane dopiero przez następców obecnych szefów służb – dodaje poseł.

Decydują sędziowie

Na moje pytanie, czy członkowie komisji znają dane w sprawie liczby podsłuchów, poseł Biernacki potwierdził, że są im systematycznie przedstawiane, ale bez szczegółów, kogo dotyczą. – W tym kontekście mogę powiedzieć, że system kontroli sądowej nad działalnością operacyjno-rozpoznawczą, którego byłem jednym z twórców, działa i w jakimś stopniu jest wiarygodny. Jednak liczba wydanych przez sądy zezwoleń na zakładanie podsłuchów niewiele mówi. Bez wniknięcia w istotę tych spraw, a tego nie możemy robić, jesteśmy skazani na domniemanie, że decyzje sądowe były prawidłowe – stwierdza poseł. – Warto dodać, że podsłuchy są jedną z metod pracy operacyjnej i mogą być stosowane jedynie do pewnej kategorii przestępstw. Z tego, co wiem, są sędziowie, którzy domagają się szczegółowych wyjaśnień w każdej sprawie – podkreśla poseł Biernacki.

Największe opory budzi legalizacja podsłuchów osób anonimowych, tzw. N.N. Nazwisko osoby podsłuchiwanej oraz numer telefonu powinny być wypisane we wniosku. Problem powstaje, jeśli rozpracowywana osoba dysponuje kilkoma telefonami i jednym z nich kontaktuje się z jakimś figurantem w danej sprawie, którego personalia nie są znane. Znany jest jedynie numer telefonu – ale służby i tę osobę chciałyby objąć wnioskiem. – Oczywiście po pewnym czasie dane personalne muszą być uzupełnione. Czasami jest to uzasadnione skutecznością takiej kontroli, budzi jednak szereg wątpliwości. Nie wszyscy sędziowie podpisują zezwolenia dotyczące osób anonimowych – zaznacza poseł Biernacki.

Na decydującą rolę sędziów w tym procesie wskazuje także poseł Krajewski. – Sędziowie mają prawo – i z mojej wiedzy wynika, że niejednokrotnie z niego korzystają – zdobyć szczegółową wiedzę na temat sprawy, której dotyczy ich decyzja. Musimy stale pamiętać, że kontrola operacyjna jest stosowana jedynie w tych przypadkach, kiedy nie ma innych możliwości zdobywania dowodów przestępczej działalności i na pierwszym etapie wniosek o nią jest weryfikowany przez prokuratora generalnego – informuje.

Informować podsłuchiwanego?

PSL w ostatnich dniach zapowiedział nowelizację prawa dotyczącą m.in. kwestii podsłuchów. – Wniosek, który złożyliśmy, zakłada nowelizację ustaw regulujących kwestię dopuszczalności podsłuchów w taki sposób, aby obywatela po zakończeniu kontroli, jeśli nie kończy się ona aktem oskarżenia, informowano, że był przedmiotem inwigilacji – tłumaczy poseł Biernacki. – Oczywiście wszystkie te działania powinno się podejmować po zakończeniu postępowania, a dokumenty uzyskane w drodze podsłuchów, które nie zostały włączone do postępowania sądowego, muszą być komisyjnie zniszczone. Powinno się natomiast zachować dokumentację uzyskania zgody na założenie podsłuchu. Z tej procedury wyłączone są sprawy o szpiegostwo, terroryzm i przestępczość zorganizowaną. Nowelizacja wynika z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r., szczegółowo analizującego praktykę m.in. stosowania środków operacyjnych. Podam konkretny przykład. Senator Krzysztof Brejza po sześciu miesiącach podsłuchiwania, jeśli nie postawiono mu żadnych zarzutów, powinien być poinformowany, że był podsłuchiwany – deklaruje poseł Biernacki.

Odnosząc się do tej kwestii, poseł Krajewski przypomina, że taka dyskusja odbywała się już w 2016 r., w czasie pracy nad ustawą o policji. – W tej kwestii trzeba wyważyć różne racje, zarówno ochrony prywatności, jak i bezpieczeństwa państwa. Służby specjalne muszą działać na podstawie prawa i w jego granicach, ale także państwo musi mieć mocne narzędzia do walki z przestępczością, zwłaszcza zorganizowaną, i z osobami podejrzanymi o działalność terrorystyczną. Dlatego nie można ulegać opowieściom m.in. osób oskarżonych przez prokuraturę – a bywa, że są to ludzie powiązani ze światem polityki – że każde zastosowanie wobec nich technik operacyjnych jest złamaniem zasad państwa prawa. Nie może być przyzwolenia uczciwych obywateli na dążenia do całkowitej bezradności służb, działających przecież w imieniu państwa. Jestem za racjonalną dyskusją, mając jednak na uwadze, aby przyjęte rozwiązania nie paraliżowały skutecznej działalności służb specjalnych, gdyż od nich zależy nasze wspólne bezpieczeństwo – mówi. – Chciałbym jednak podkreślić, że mamy w Polsce jeden z najbardziej rygorystycznych systemów kontroli pracy operacyjnej służb specjalnych. Są one realizowane przez służby specjalne i podlegają weryfikacji przez prokuratora generalnego, a ostateczną decyzję podejmuje niezależny sąd – dodaje poseł Krajewski.

Komisja z uprawnieniami?

Zapytałem posła Krajewskiego, czy aktualny stan prawny jest adekwatny do stosowanych obecnie przez służby nowych oprogramowań, których możliwości są znacznie większe niż programów używanych w czasie, kiedy prawo to stanowiono. – Nie wchodząc w detale pracy operacyjnej, powiem, literalnie cytując obowiązujące obecnie ustawy, że nie widzę sprzeczności między tym, na co prawo zezwala, a nawet bardzo zaawansowanymi technologicznie programami – przekonuje. – Istotą jest skuteczność tych działań oraz fakt, by zostały zachowane wszystkie wymagane prawem procedury. Dlatego opowiadam się za tym, aby wszystkie wątpliwości dotyczące m.in. uzyskiwania i utrwalania treści rozmów prowadzonych przy użyciu środków technicznych były wyjaśniane na posiedzeniach Komisji ds. Służb Specjalnych zamiast komisji senackiej, która nie ma uprawnień śledczych i kompetencji do zajmowania się sprawą, czy komisji śledczej – dodaje.

W opinii posła Biernackiego obecny status komisji nie jest wystarczający, aby wyjaśnić wszystkie wątpliwe kwestie pojawiające się m.in. w związku ze sprawą Pegasusa. – Rozwiązaniem byłyby szczegółowe uprawnienia śledcze, które Komisja ds. Służb Specjalnych musiałaby otrzymać decyzją Sejmu – podkreśla.

Takie rozwiązanie byłoby lepsze niż powołanie nadzwyczajnej komisji śledczej, która nawet gdyby dysponowała odpowiednimi uprawnieniami, zderzy się z całym systemem ochrony informacji niejawnej i niczego ze służb nie wyciągnie. – W moim przekonaniu najlepszym rozwiązaniem kwestii związanych z wyjaśnianiem stosowania oprogramowania Pegasus byłoby nadanie sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych dodatkowych uprawnień śledczych – mówi poseł Biernacki.

Komentując opinie obu posłów, mogę dodać, że i tak problemem będzie znalezienie rozwiązań umożliwiających zarówno dostęp do informacji, jak i skuteczną ochronę tajemnicy państwowej.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się