Nowy numer 20/2022 Archiwum

Wszystko połączone

W sobotę rano na jednej z wysp archipelagu Tonga, na zachód od Australii, wybuchł wulkan. Czternaście godzin później falę uderzeniową wytworzoną podczas erupcji zanotowała stacja IMGW na Kasprowym Wierchu.

Kilka lat temu ukazały się wyniki badań, z których wynikało, że nawiewany na tereny Ameryki Południowej saharyjski pył ma ogromne znaczenie dla funkcjonowania życia. Minerały niesione w poprzek Atlantyku są potrzebne bujnej roślinności, Amazonii. Patrząc na mapę, można odnieść wrażenie, że poszczególne kontynenty, a nawet obszary położone na tych samych kontynentach, oddzielone np. pasmami gór, mają pewien rodzaj autonomii. Tak jednak nie jest. Na Ziemi wszystko jest ze sobą w jakiś sposób połączone. Pył znad Sahary – w tym kontekście – nie jest czymś wyjątkowym. Na przykład masy wody ogrzewane na południu płyną jak rwąca rzeka przez środek Oceanu Atlantyckiego i oddają swoją energię tysiące kilometrów dalej na północ, a to znacząco wpływa na klimat ogromnych obszarów. To dlatego na przykład Wyspy Brytyjskie są cieplejsze niż Polska, mimo że leżą dalej na północ od nas. Kolejny rozdział tej historii dopisały wydarzenia, które rozegrały się w połowie stycznia. Na jednej z wysp archipelagu Tonga, na zachód od Australii, wybuchł wulkan. Czternaście godzin później falę uderzeniową wytworzoną podczas erupcji zanotowała stacja IMGW na Kasprowym Wierchu. Wybuch był duży (choć nie rekordowy) i można go było na własne uszy usłyszeć kilkaset kilometrów dalej. Nawet kilka tysięcy kilometrów dalej (na Alasce) zarejestrowała go czuła aparatura. Zresztą sejsmografy rozmieszczone w różnych miejscach na całej planecie odnotowały dodatkowe wstrząsy.

Na razie nie wiadomo, jakie są lokalne konsekwencje erupcji. Wyspa, na której do niej doszło, była niezamieszkana. Piszę o niej w czasie przeszłym, ponieważ prawdopodobnie już jej nie ma, a na pewno nie istnieje w jednym kawałku. Łączność z pozostałymi wyspami jest utrudniona z powodu chmury pyłów, a statki potrzebują kilku dni, żeby dotrzeć na miejsce wybuchu. Na wyspach archipelagu Tonga mieszka w sumie około 100 tysięcy ludzi. Ich bezpieczeństwo nie było zagrożone z powodu samego wybuchu, ale jego konsekwencje, w tym fala tsunami, mogły być groźne. Zagrożenie już minęło, ale nie docierają informacje o tym, jakie zniszczenia spowodowało tsunami. Wulkanizm jest zagrożeniem dla życia. Ale bez wulkanów życia mogłoby nie być wcale. To wulkany „wydobywają” z głębszych warstw ziemskiej skorupy pierwiastki i minerały, które – jako cięższe – „zatonęły”, gdy kilka miliardów lat temu ziemia krzepła. Te pierwiastki i te minerały są jednak życiu potrzebne. Wszystko jest tutaj w jakiś sposób połączone. Tylko my czasami o tym zapominamy.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się