Nowy numer 25/2022 Archiwum

Wyjątkowa wspólnota

Wspólnota chrześcijańska to nie ideał, ale Boża rzeczywistość. Dlatego też więzi, jakie w niej powstają, nie mogą być typu psychicznego, ale duchowego.

Tym różni się od innych wspólnot. Bo to, co duchowe, stwarza sam Duch Święty, zaś to, co psychiczne, wynika z naturalnych popędów i skłonności ludzkiej uczuciowości. Fundamentem wspólnoty duchowej jest prawda, z tego rodzi się czysta miłość braterskiej posługi agape. Fundamentem zaś wspólnoty psychicznej jest pożądanie, a skutkiem tego – mroczna miłość eros. W takiej społeczności relacje międzyludzkie opierane są na afekcie, który dąży do upokarzającego podporządkowania drugiej osoby własnym namiętnościom. Ten, kto jest wyposażony w sugestywno-magiczny charakter, przywiązuje innych do siebie, budując swą władzę i sferę wpływów. Celem jest użycie drugiego dla własnej satysfakcji bądź podporządkowanie go osobistym celom. Prędzej lub później ów drugi doświadczy zniewolenia, bo nie jest kochany w sposób wolny. Gdy psychiczne pożądanie jest zaspokajane, więź trwa, gdy nie ma „pożywki” – zmienia się nagle we wrogość, w pogardę i uprzedzenie.

We wspólnocie duchowej każda relacja przebiega przez Chrystusa, który ją reguluje i oczyszcza przez Ducha. Miłując duchowo, kochamy bliźniego ze względu na Pana. Nie uzurpujemy sobie prawa bezpośredniego dostępu do drugiego. Pomiędzy mną a bratem stoi Chrystus. Jezus powiedział: „Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26). Potrzeba czasem znienawidzić, by naprawdę móc kochać. Znienawidzić własny neurotyczny afekt oraz chęć realizowania siebie kosztem drugiego i uzależnienia go od siebie, aby uszanować jego wolność, w ramach której Chrystus podejmuje w nim działanie. Trzeba też znienawidzić w sobie z góry założony obraz bliźniego, jakim jest i jakim winien być, aby go nie sądzić i umieć znosić jego słabość. Nigdy nie wolno zapomnieć, że ta druga osoba należy do Chrystusa i za nią On przelał krew na krzyżu.

Taka wizja Kościoła służy odczytaniu własnego życia w świetle powołania czy też otrzymanego charyzmatu i przeżywaniu go nie tylko na własny użytek, ale i dla wspólnego dobra. Zarówno – dla przykładu – kapłaństwo, jak i małżeństwo jest otrzymanym od Chrystusa Zmartwychwstałego charyzmatem Ducha Świętego. To oznacza, że mój stan jest łaską nie tylko dla mnie, ale i dla innych. Wspaniale tłumaczył to papież Jan Paweł II rzymskim kapłanom, wykazując, jak celibatem można umacniać wierność i miłość małżonków, zaś małżeńskim świadectwem wspomagać tych, którzy żyją w bezżenności dla królestwa Bożego: „Nasze dziewictwo podtrzymuje w Kościele żywą świadomość tajemnicy małżeństwa i chroni je przed wszelkim pomniejszeniem i zubożeniem”. Z kolei „codzienny kontakt z powierzonymi nam chrześcijańskimi rodzinami jest dla nas niewyczerpanym źródłem świadectwa życia według Ewangelii. Tym samym stanowi dla nas bodziec i dodaje sił, abyśmy i my wiernie i radośnie przeżywali właściwe nam powołanie”. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama