Nowy numer 2/2022 Archiwum

Telefon do siostry

Ruszają ważne inicjatywy Fundacji Świętego Józefa prowadzonej przez KEP oraz sióstr z wielu zgromadzeń.

Dwa nowe projekty Fundacji Świętego Józefa Konferencji Episkopatu Polski powstały w porozumieniu z Konferencją Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce. Pierwszy – telefon zaufania – jest skierowany do sióstr zakonnych, które doświadczyły przemocy. Inicjatywa ta ma wspierać ofiary przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej. Jest skierowana również do byłych sióstr zakonnych.

Zakonnice jednak – pokazuje to drugi projekt – otrzymały też wyjątkową, sprawczą rolę: same będą wspierać osoby pokrzywdzone i oferować im pomoc. Być może dzięki temu siostrom zakonnym, które padły ofiarą przemocy, będzie łatwiej otworzyć się i poprosić o wsparcie. A i osobom niekonsekrowanym często łatwiej zwierzyć się najpierw zakonnicy, która budzi zaufanie, gwarantuje zachowanie dyskrecji i opiekę modlitewną, a dopiero potem, stopniowo i bez presji, walczyć o nowe, lepsze życie.

Siostry dla sióstr

Jak ma wyglądać w praktyce działanie pomocowe? Po pierwsze, od grudnia działa telefon Siostry dla Sióstr (SdS). – To telefon zaufania dla sióstr oraz byłych sióstr zakonnych, które potrzebują pomocy z powodu doznanej krzywdy. To również odpowiednie miejsce dla sióstr, które spotkały pokrzywdzonego, znają cudzą krzywdę, chciałyby pomóc, lecz nie wiedzą, jak zrobić to odpowiedzialnie i skutecznie – opowiada Marta Titaniec z Fundacji św. Józefa.

Przy telefonie prowadzą dyżury zakonnice, które zostały wybrane z wielu zgromadzeń i przygotowane do wysłuchania dzwoniących. Są wśród nich m.in. siostry o wykształceniu psychologicznym, pedagogicznym, teologicznym, z doświadczeniem w pracy w różnych środowiskach. Jednak na samym wysłuchaniu i pocieszeniu się nie kończy. Raczej zaczyna. Kolejnym krokiem jest poinformowanie o możliwościach uzyskania pomocy ze strony profesjonalistów, znalezienie miejsc i ludzi oferujących pomoc. Oczywiście w zależności od konkretnej potrzeby. Innej pomocy wymaga przecież osoba skrzywdzona w zgromadzenie, innej – skrzywdzona w dzieciństwie, która z doznaną traumą zmaga się w dorosłości. Jeszcze innego wsparcia potrzebują osoby zgłaszające problemy osób trzecich.

Siostry na telefony czekają w środy w godzinach 19–21 pod numerem: 798 009 615. Rozmowa jest całkowicie anonimowa.

Jeżeli zwracająca się z problemem osoba wyraża taką chęć, siostry dyżurujące będą też towarzyszyć jej w momencie zgłaszania krzywdy w państwowych organach ścigania, wskażą również duszpasterza osób pokrzywdzonych.

– Zdarza się, że siostry trafiają do zgromadzeń już mocno zranione. Spotkałam się z młodą siostrą, która była wykorzystywania seksualnie w dzieciństwie przez własnego wujka. Trauma była głęboko skrywana przez lata. Dopiero gdy pokrzywdzona, wówczas na początku drogi zakonnej, zaczęła dojrzewać, analizować swe życie, wracać do przeszłości, straszne wspomnienia wróciły. Były one na tyle mocne, że ból zaczął rujnować jej życie. Potrzebne była terapia i zgłoszenie krzywdy w prokuraturze. To była długa droga do normalności i długa bitwa o siebie, na szczęście zakończona powodzeniem, chociaż młoda siostra w rezultacie zrezygnowała ze ślubów wieczystych – mówi jedna z sióstr wydelegowanych przez własne zgromadzenie do dyżurów telefonicznych.

Inna zakonnica, która będzie dyżurować w telefonie zaufania, opowiada swoją przejmującą historię: – Znałam kiedyś mądrą, wykształconą siostrę. Nie mogłyśmy jednak znaleźć wspólnego języka, była mocno skryta. Kiedy wzięłyśmy udział w warsztatach formacyjnych organizowanych we wspólnocie, coś w niej pękło: zamknięta i zwykle oschła, otworzyła się i opowiedziała mi wstrząsającą historię. W dzieciństwie wykorzystywał ją seksualnie dużo starszy brat. On ją niszczył, manipulował nią, a ona była bezbronna. Nie miała oparcia nawet we własnej matce. Odetchnęła, gdy brat… wstąpił do seminarium. Jednak nie na długo: wracał do domu i dalej krzywdził rodzoną siostrę. W końcu, zdesperowana, sama uciekła do zakonu. Co prawda odnalazła tam swoje powołanie, jednak o wewnętrznym spokoju i harmonii nie mogło być mowy. Wspomnienia, które próbowała wytłumić, wracały. Krok po kroku udało się jej pomóc: terapia trwała długo. Przełożona zgromadzenia bardzo ją wspierała. Jej brat zmarł, nie poniósłszy żadnych konsekwencji.

– Bywa, że nawet w na pozór świetnym środowisku pojawiają się przemoc i złe traktowanie – mówi inna siostra. – Czasem dzieje się po cichu, w białych rękawiczkach. Pamiętam zakonnicę – wesołą, otwartą, rozśpiewaną katechetkę, która z dnia na dzień po przeniesieniu z jednego domu do drugiego zaczęła tracić radość, wykazywała cechy depresji, zamknęła się w sobie. Niestety, nie miała wsparcia przełożonej. Okazało się, że doświadcza ostrego ostracyzmu ze strony proboszcza miejsca, w którym pracowała. Kapłan, który zwykle miał dobre relacje z zakonnicami, z jakiegoś powodu zaczął się znęcać nad nią psychicznie. Dokuczał jej, ośmieszał przy wikarych. Sytuację, dzięki współpracy z władzami zgromadzenia, udało się rozwiązać. Zakonnica obecnie pracuje w innym miejscu i jest szczęśliwą osobą.

Towarzyszki zranionych

Siostry z wielu zgromadzeń zdecydowały się też wspierać świeckie ofiary przemocy. – Od dłuższego czasu widzę, że wiele osób pokrzywdzonych cierpi w milczeniu albo ich słowom nie zawsze się dowierza. Dlatego poproszona przez moją przełożoną wsparłam inicjatywę Fundacji Świętego Józefa – mówi jedna z sióstr wolontariuszek. – Kiedyś słuchałam opowieści mężczyzny, który nienawidził siebie, nie mógł ułożyć sobie życia i nie rozumiał, co się z nim dzieje. Był molestowany od dzieciństwa, jednak nie mówił o tej tragedii nikomu. Wszystko rozgrywało się w jego sercu. Cały czas obwiniał siebie! Dzięki opowiedzeniu tej historii w atmosferze zaufania i modlitwy wszedł na drogę zrozumienia i pojednania. Dlatego też gdy moje zgromadzenie poprosiło mnie o dyżurowanie w telefonie zaufania, zdecydowałam się bez wahania. Ludziom skrzywdzonym potrzebna jest pomoc. A często chętniej otwierają się właśnie przed zakonnicami.

Zaangażowanie sióstr na rzecz osób zranionych nie jest czymś nowatorskim. Po cichu, poprzez rozmowy, kontakty miało miejsce od lat. Jednak sformalizowanie takiego wsparcia daje osobie pomagającej większe pole do działań, a pokrzywdzonej możliwość bezpiecznego kontaktu przez telefon.

– Współpraca sióstr z Fundacją Świętego Józefa KEP wynika z obserwacji potrzeb Kościoła. Działanie to odpowiada również na potrzebę włączenia kobiet do budowanego przez Kościół w Polsce systemu pomocy osobom skrzywdzonym wykorzystaniem seksualnym: daje im możliwość bycia wysłuchanym przez kobiety – mówi Marta Titaniec. – Jest również wyjściem naprzeciw tym, którzy potrzebują duchowego wsparcia oraz towarzyszenia na drodze zdrowienia, niezależnie od etapu przeżywania krzywdy i jej skutków.

Dlaczego zakonnice włączają się w projekt? – Przez wiele lat pracowałam w podstawowej formacji zakonnej jako mistrzyni nowicjatu i junioratu. Spotkałam się tam z problemem wykorzystania seksualnego. Wiem, że wielu ludzi próbuje sobie poradzić z takimi doświadczeniami. Chcę ich wysłuchać, towarzyszyć im i pomagać, wspierać także modlitwą przy pomocy łaski Pana Boga – mówi jedna z nich.

Inna siostra dodaje: – Boli mnie, kiedy człowiek cierpi w ukryciu, kiedy doznaje krzywdy wewnątrz wspólnoty Kościoła i czuje się bezradny. Często zostaje z tym problemem sam. Wierzę, że poprzez współpracę w tym projekcie, oddając swój czas i predyspozycję do słuchania, będę mogła wspierać tych, którzy potrzebują rozmowy. Wierzę, że wspólnie z daną osobą i przy wsparciu specjalistów z Fundacji Świętego Józefa znajdziemy drogę do uzdrowienia, do odzyskania godności. Wierzę, że ten projekt jest krokiem prowadzącym do odnowy piękna oblicza człowieka, a tym samym oblicza Kościoła Chrystusowego.•

Dane sióstr, które są gotowe do duchowego towarzyszenia osobom zranionym i ich bliskim, znajdują się na stronach: www.ochrona.episkopat.pl www.zgloskrzywde.pl www.wspolnotazezranionymi.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także