Nowy numer 3/2022 Archiwum

Czekamy na decyzje rządu

Dominik Kolorz opowiada o sytuacji w górnictwie i o przyszłości tej branży.

Andrzej Grajewski: Rozmawiamy po spotkaniu przedstawicieli związków zawodowych z kierownictwem Ministerstwa Aktywów Państwowych (MAP), wicepremierem Sasinem oraz wiceministrem Pyzikiem w sprawie realizacji podpisanej 28 maja br. umowy o stopniowym wygaszaniu wydobycia węgla energetycznego i transformacji Śląska. Jak Pan ocenia to spotkanie?

Dominik Kolorz: Zaproponowaliśmy zorganizowanie tego spotkania, gdyż rząd od momentu, kiedy z MAP odszedł wiceminister Artur Soboń, który umowę tę podpisał, nie informował nas o dalszych pracach nad jej realizacją. Spotkanie miało nieco nerwowy przebieg. Przede wszystkim nie jest załatwiona kwestia notyfikacji dokumentu w Komisji Europejskiej, co jest warunkiem umożliwiającym asygnowanie środków publicznych na rzecz sektora górniczego.

Bez tego umowa może iść do kosza?

Bez notyfikacji większość punktów tego dokumentu może rzeczywiście iść do kosza. Są jednak elementy, które nie wymagają notyfikacji, jednak ich realizacja jest wolna. W kontekście transformacji energetycznej i walki z emisją CO2 jest dla nas bardzo ważny rozdział drugi umowy, mówiący o niskoemisyjnych technologiach energetycznych opartych na węglu. W tym obszarze pojawiają się jedynie zalążki działań, główne zapisy nie są realizowane. Nie jest też spełniany punkt zakładający powołanie Funduszu Transformacji Śląska, a do tego zgody Brukseli nie trzeba. My, czyli strona społeczna, zobowiązaliśmy się do przygotowania projektu ustawy o Funduszu, który przed 30 września został dostarczony stronie rządowej. Odbyły się trzy spotkania w Ministerstwie Rozwoju, ale Fundusz do końca roku nie powstanie, choć większość punktów ustawy została przychylnie oceniona.

Najważniejszą kwestią jest prenotyfikacja tej umowy w Brukseli. Strona rządowa miała zapewniać, że do 2 grudnia br. zapadnie polityczna decyzja, dająca zielone światło dla dalszych prac.

Wicepremier Sasin i wiceminister Pyzik oznajmili nam, że 2 grudnia dojdzie w Brukseli do spotkania z komisarzami unijnymi. Wtedy mamy od nich usłyszeć, że umowa i bazujący na niej proces transformacji górnictwa – czyli pomoc publiczna dla redukcji mocy wydobywczej i likwidacji poszczególnych kopalń – są akceptowane.

Ale nie oznacza to końca całej procedury?

To jedynie procedura wstępna. Proces notyfikacji wymaga więcej czasu. Według naszych informacji może potrwać nawet rok, zanim zakończy się podpisaniem odpowiednich dokumentów.

Prenotyfikacja dawałaby rządowi zielone światło do nowelizacji ustawy o górnictwie?

Tak, rząd mógłby wówczas przygotować tzw. dużą ustawę o restrukturyzacji górnictwa, zakładającą – mówiąc w skrócie – właśnie pomoc publiczną do wydobycia. Jednak cały proces i tak zostanie obarczony ryzykiem, gdyż jeśli nie będzie końcowego aktu notyfikacji, wówczas pomoc publiczna może okazać się niedozwolona, a poszczególne podmioty: Polska Grupa Górnicza, Tauron Wydobycie, Węglokoks Kraj, a więc spółki objęte wsparciem, będą musiały je zwrócić. To oznaczałoby dla nich katastrofę.

A co będzie, jeśli Bruksela nie notyfikuje umowy?

Pytałem o to w czasie spotkania. Wicepremier Sasin powiedział, że na tę okoliczność jest przygotowany wariant B.

A co kryje się za tym pojęciem?

Tego już nie powiedział.

Jak wysoka ma być pomoc z budżetu państwa?

Trzeba to jeszcze przeliczyć, gdyż koszty energii poszły w górę o blisko 60 proc., a materiałów o 70–80 proc. Wprawdzie ceny węgla zwiększyły się o blisko 100 proc. w stosunku do okresu, kiedy negocjowaliśmy i podpisywaliśmy tę umowę, jednak nie sprzedajemy go po takiej cenie. Sądzę, że ogólna wartość pomocy będzie się wahała w przyszłym roku między 2,5 a 3 mld złotych. Później może systematycznie maleć.

Górnictwo bez subsydiowania w 2022 r. sobie nie poradzi?

W realiach organizacyjnych i strukturalnych, w których obecnie funkcjonuje, nie ma szans nawet na to, aby wypłacać pensje pracownikom.

Pojawiły się informacje, że w PGG pieniądze na wypłaty wystarczą do lutego.

Wcześniej dało się te dziury finansowe łatać. W tej chwili nie widzę jednak takich możliwości. Ostatnie środki na wynagrodzenia, które mogą być wyasygnowane, szczególnie w PGG, to wypłata 10 lutego 2022 r.

Rozmawiamy dotąd o górnictwie węgla energetycznego, czyli kopalniach skupionych w PGG, ale np. Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) radzi sobie znacznie lepiej. Podobnie kopalnia Bogdanka.

JSW mogłaby radzić sobie jeszcze lepiej, gdyby nie zawirowania kadrowe i organizacyjne, które spowodowały, że zbyt wolno wychodzi z dołka, w którym się znalazła w 2020 r. Było to spowodowane covidem i recesją gospodarczą. Obecnie zapotrzebowanie na węgiel koksujący jest ogromne, a ceny są wysokie. JSW nie ma wystarczających ilości węgla na sprzedaż. Mam jednak nadzieję, że w przyszłym roku spółka odbije się z ekonomicznego dołka i będzie przynosić zyski. Bogdanka ma dobre wyniki, mimo że produkuje węgiel energetyczny. Jest to spółka akcyjna. dlatego umowa społeczna, o której rozmawiamy, jej nie dotyczy. Bogdanka wykorzystuje sytuację rynkową, sprzedając węgiel po zdecydowanie wyższych cenach, niż robi to PGG. Sporo także eksportuje.

Związkowcy z PGG skarżą się, że w 2020 r. spółki energetyczne złożyły zapotrzebowanie na 18 mln ton węgla, ale odebrały jedynie 13 mln ton. Pozostałą część kupiły w Kolumbii i Rosji. Polski węgiel leżał na zwałach. Jak w takich warunkach można racjonalnie zarządzać górnictwem?

Niestety takie praktyki powodują, że wszelkie kalkulacje nie mają sensu. Dodam, że energetyka swoich zobowiązań nie realizowała już od połowy 2020 r. Energetycy zarabiali wówczas zarówno na imporcie taniej energii, która u nas była droższa, jak i kupując węgiel z Rosji, który zresztą był tańszy od polskiego. Nikt nie panował nad tym, co się dzieje w relacjach między spółkami energetycznymi a spółkami górniczymi, choć założenia były inne. Mieliśmy i mamy nadal olbrzymie pretensje do nadzoru właścicielskiego, którym jest Ministerstwo Aktywów Państwowych. Zwracano tam uwagę jedynie na dobro spółek energetycznych, zostawiając niejako „do utopienia” spółki górnicze.

Szczyt klimatyczny COP 26 w Glasgow nie wyeliminował węgla z systemu energetycznego, a jedynie elektrownie produkujące energię według starych technologii. Czy to jest szansa dla polskiego górnictwa?

Jeśli chcemy przeprowadzić uczciwą transformację energetyczną, musimy zrealizować to, o czym wspominałem, gdy mówiłem o zapisach w umowie dotyczących czystych technologii węglowych. One są znane i stosowane na świecie. Jest to energia zdecydowanie tańsza aniżeli energia atomowa czy wiatrowa. Niestety, w tej kwestii rząd zrobił niewiele. Korzystając z pomocy ministra Piotra Dziadzia z Ministerstwa Klimatu, jesteśmy blisko podjęcia decyzji o produkcji tzw. błękitnego węgla, bezdymnego paliwa, które może się przyczynić do tego, że w wielu miastach zniknie smog. Najprawdopodobniej cztery reaktory do takich instalacji powstaną w okolicach kopalni Marcel, a dwie przy kopalni Piast. Będzie tam można produkować ok. 300 tys. ton błękitnego węgla. Mam nadzieję, że technologia ta będzie się rozwijać, a Polacy się do niej przekonają, gdyż gazowe ogrzewanie będzie coraz droższe.

Takie instalacje już działają?

Tak, w Kostrzynie nad Odrą. Ciepło z błękitnego węgla wykorzystują miejscowe zakłady papiernicze. Podobnie jest w Świeradowie-Zdroju, który jest jednym z nielicznych uzdrowisk, gdzie alerty antysmogowe świecą się na zielono.

Dlaczego węgiel tak zdrożał?

U polskich producentów węgiel dla odbiorców indywidualnych nie zdrożał. W tzw. workach ekonomicznych nadal kosztuje od 800 do 820 zł, a jeśli kupuje się go luzem, to ok. 700 zł. Tyle że dystrybutorzy i handlarze, czując koniunkturę, skupili tysiące ton węgla, a teraz sprzedają go po spekulacyjnych cenach, doliczając do tony horrendalną marżę w wysokości 500–600 zł. Wysoka cena węgla jest moim zdaniem wynikiem zmowy handlarzy i dystrybutorów. Surowiec ten jest tani jedynie u bezpośredniego wytwórcy, ale trzeba na niego bardzo długo czekać. PGG zdecydowała, że nie można kupić więcej niż 3 tony, aby każdy miał szansę kupić tani opał na zimę.

Jaka będzie tegoroczna Barbórka?

Beztroskiej Barbórki nie było w górnictwie co najmniej od trzech lat. Gdy w maju podpisywałem umowę społeczną o wygaszeniu kopalń węgla kamiennego, miałem świadomość, że dokument ten likwiduje największą branżę przemysłową w Polsce. Chodzi nie tylko o górników, ile o dziesiątki tysięcy ludzi żyjących z przemysłu okołogórniczego. Wierzę jednak, że za jakiś czas przyjdą ludzie, którzy powiedzą, że nie możemy pozbywać się węgla, gdyż potrzebujemy taniej i stabilnej energii i mamy technologie, aby przetwarzać go w sposób niskoemisyjny. Od decyzji rządzących zależy, czy chcemy mieć własne źródło energii, nasz surowiec, czy też chcemy się uzależniać od niestabilnych zielonych źródeł energii lub rosyjskiego gazu.

Podobno możemy się bez niego obejść?

Gdyby zrealizowano program energetyki państwa, nie będziemy w stanie obyć się bez rosyjskiego gazu. Z Baltic Pipe będziemy mieć ok. 10 mld m sześc. gazu, z LNG w porywach 6–7 mld, swojego mamy 4 mld. Wspomniany program zakłada natomiast, że w 2030 r. powinniśmy mieć ponad 30 mld m sześc. gazu ziemnego. Skąd weźmiemy resztę? Myślę, że jedynie z Rosji.

A jeśli zabraknie nam węgla, będziemy skazani na jego eksport z Rosji – ze wszystkimi konsekwencjami politycznymi tego działania.

Oczywiście. •

Dominik Kolorz

Działacz związkowy, od 2011 r. przewodniczący zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się