Nowy numer 47/2021 Archiwum

Tożsamość Bonda

Każdy z aktorów, który zagrał Bonda, wycisnął w jakimś stopniu swoje osobiste piętno na jego filmowym portrecie.

Ian Fleming, angielski pisarz, dziennikarz, a wcześniej pracownik wywiadu marynarki wojennej, nie przypuszczał chyba, że stworzona przez niego w 1952 roku postać w dobrej formie przetrwa upadek Imperium Brytyjskiego, przynosząc drobną chociaż pociechę tym, którzy je opłakiwali. Bo przecież James Bond ratował nie tylko Brytyjczyków, ale całą ludzkość, czego przykładem „Nie czas umierać”, najnowszy, 25. już film najdłuższego cyklu w historii kina. Chociaż Bond jest postacią fikcyjną, zawładnął prawie całym światem, może nie od razu, bo nie wszędzie, jak np. w PRL-u, książki i filmy o nim były dostępne.

Wszystkie filmy z cyklu o Bondzie, mimo że były realizowane na przestrzeni prawie 60 lat, mają pewne cechy wspólne, czyli pełną akcji fabułę, piękne kobiety, niezwykłe czarne charaktery, zdumiewające gadżety i szybkie, bogato wyposażone w różne niespodzianki samochody. No i w filmie powinna znaleźć się wpadająca w ucho piosenka, która miała stać się przebojem, ale z tym bywało różnie. Nie zmienił się natomiast przewodni motyw muzyczny autorstwa Monty’ego Normana.

Przez sześć dekad zmieniała się jednak sama postać agenta, zgodnie z tym, jak zmieniały się czasy i okoliczności, w jakich przyszło mu działać. Pierwsze filmy rozgrywały się w szczytowym okresie zimnej wojny, kolejne w okresie stopniowego odprężenia między Wschodem a Zachodem, aż do upadku komunizmu, kiedy zmienił się również przeciwnik bohatera. Te zawirowania w płynnym krajobrazie politycznym, a także społecznym sprawiały, że na dużym ekranie ewoluował sam Bond. Było to również związane z aktorami, którzy wcielali się w jego postać.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama