Nowy numer 48/2021 Archiwum

Nieprędko nowy rząd

Czescy wyborcy przesądzili, że premier Babiš nie będzie dalej rządził. Nie oznacza to jednak, że nowy rząd powstanie szybko. Warszawa musi poczekać, aż w Pradze pojawi się ekipa, z którą będzie można wyjaśnić spór o kopalnię Turów.

Utworzenia nowego rządu podjęły się dwie koalicje partyjne – Spolu oraz Pirstan, które dysponują większością 108 mandatów w liczącej 200 miejsc Izbie Poselskiej. Finał prac ma nastąpić 8 listopada. Nowym premierem Czech zostanie prof. Petr Fiala, którego partia ODS jest głównym trzonem koalicji Spolu i posiada wśród koalicjantów najwięcej mandatów poselskich. Po raz pierwszy w Izbie Poselskiej nie będzie socjaldemokratów i komunistów.

Przegrani i wygrani

W ocenie prof. Macieja Szymanowskiego, dyrektora Instytutu Felczaka, a w przeszłości współpracownika czeskich mediów, m.in. opiniotwórczego tygodnika „Respekt”, nie lewica, ale Partia Piratów, zielonych liberałów, jest największym przegranym tych wyborów. Ich lider Ivan Bartoš niedawno był kreowany na przyszłego premiera. Piraci mieli w sondażach nawet do 30 proc., a osiągnęli wynik, który dał im jedynie 4 mandaty. – W moim przekonaniu – mówi Szymanowski – Partia Piratów jako pierwsza w Unii Europejskiej zapłaciła tak wysoką cenę za propozycję nowego zielonego ładu, którego była orędownikiem. W sytuacji gdy w Czechach, podobnie jak w Polsce, ceny energii i paliw poszły ostro w górę, propozycje szybkiego przejścia na odnawialne źródła energii czy otwarcie szeroko drzwi wobec migrantów przestraszyły Czechów.

Na samym finiszu kampanii wyborczej w czeskich mediach pojawiły się materiały z międzynarodowego śledztwa dziennikarskiego, ujawniające, że premier Andrej Babiš poprzez spółki z rajów podatkowych kupił we Francji nieruchomości. Z punktu widzenia prawa transakcja była legalna, ale zdjęcia premiera na tle luksusowego zamku z pewnością mu nie pomogły, choć z drugiej strony chyba niewiele zaszkodziły. – Kim jest Babiš, Czesi przecież wiedzą od dawna – przekonuje prof. Szymanowski. – Czarna kampania mogła wpłynąć na pewną grupę wyborców, ale z pewnością nie miało to decydującego znaczenia. Nadal jego partia ANO jest najsilniejsza, chociaż zdobyła kilka mandatów mniej niż w poprzednich wyborach. Biorąc pod uwagę trudny okres pandemii, który w Czechach miał przebieg niejednokrotnie bardziej restrykcyjny aniżeli w Polsce, ten wynik nie jest katastrofalny. Babiš może nawet mówić o sukcesie – kontynuuje prof. Szymanowski. Problem w tym, że do parlamentu nie dostali się jego koalicyjni partnerzy – współtworząca rząd socjaldemokracja oraz wspierający go w parlamencie komuniści.

Prof. Lubomir Kopeček z Uniwersytetu Masaryka w Brnie podkreśla, że na relatywnie dobry wynik ANO i premiera Babiša, który jednak przegrał te wybory, składają się marketing i dobrze funkcjonująca komunikacja z wyborcami. – To jest powiązane z quasi-religijną pozycją, jaką ma Babiš w sporej części swego elektoratu, dodaje. – Dla nich nie jest on tylko liderem politycznym, ale wręcz mężem opatrznościowym, potrafiącym rozwiązywać ich problemy. Umiał także skutecznie odpowiedzieć na wiele ekonomicznych problemów swych wyborców. W czasach jego rządu nastąpiła duża podwyżka emerytur oraz płac dla pracowników sfery budżetowej. Te dwie grupy stanowią ważną część jego elektoratu, zwłaszcza emeryci – podkreśla prof. Kopeček.

Z pewnością godny odnotowania jest wynik czeskiej chadecji, partii KDU-ČSL, która w ramach koalicji Spolu zdobyła aż 23 mandaty. To największy sukces w dziejach tej partii, która poprzednio miała jedynie 10 mandatów. Po raz kolejny okazało się, że ludowcy mają niewielki, ale zwarty i zdyscyplinowany elektorat. Otrzymali duże poparcie zwłaszcza na Morawach, regionie rolniczym i najbardziej katolickiej części Republiki Czeskiej. ODS zdobywała mandaty głównie w środkowych Czechach, w Pradze i w dużych miastach, chadecy zaś dominowali na prowincji. Współpracę w koalicji Spolu ułatwi z pewnością fakt, że jej lider prof. Petr Fiala jest praktykującym katolikiem. W czasach komunizmu działał w kręgu tajnego Kościoła, a w kampanii wyborczej nie krył tego, że chodzi do kościoła. Jak na kraj, który ma opinię kompletnie areligijnego, ten wynik z pewnością daje do myślenia.

Prof. Kopeček zna lidera koalicji Spolu i przyszłego premiera prof. Fialę, gdyż obaj pracują na tej samej uczelni. Jest przekonany, że to odpowiedni człowiek do pełnienia tej funkcji w ramach koalicyjnego rządu, gdyż będzie potrafił prowadzić skuteczne mediacje i szukać niezbędnego kompromisu. – To polityk, który w razie potrzeby będzie także w stanie tłumić konflikty, co dobrze rokuje na przetrwanie koalicji przez następne cztery lata – podkreśla.

Wiele nowych wyzwań

Teraz ruch należy do prezydenta Miloša Zemana, który ma powierzyć szefowi zwycięskiej partii tworzenie nowego rządu. Już wcześniej zapowiadał, że taką misję powierzy liderowi zwycięskiej partii, co faworyzowało Babiša, który nie ma jednak żadnych szans, aby stworzyć rząd. – Nie sądzę, aby w tej sytuacji prezydent zechciał powierzyć misję tworzenia nowego rządu Babišowi – mówi prof. Szymanowski. Nie wiadomo także, jaki obecnie jest stan zdrowia prezydenta, który od wielu miesięcy jest poważnie chory i przebywa w swej rezydencji w Lanach. Zdaniem profesora Kopečka choroba prezydenta Zemana nie przeszkodzi w tworzeniu nowego rządu. – Obecnie jesteśmy w fazie, w której prezydent nie jest potrzebny. Nowy rząd dopiero powstaje, trwają rozmowy w ramach przyszłej rządzącej koalicji, które rozstrzygną kwestie programowe i personalne. Kiedy rząd powstanie, prezydent będzie potrzebny do jego mianowania. Gdyby się okazało, że choroba mu to uniemożliwia, premiera mianuje przewodniczący Izby Poselskiej. Zbierze się ona 8 listopada i wówczas się rozstrzygnie, kto będzie kierował jej pracami oraz zasiadał w prezydium Izby. Wtedy nastąpi dymisja obecnego rządu i mianowanie nowego, co może potrwać do grudnia, a może nawet i stycznia 2022 r.

Nowy rząd stanie przed wieloma trudnymi wyzwaniami. W przekonaniu prof. Kopečka najważniejszym zadaniem będzie stabilizacja budżetu. W tej chwili przewiduje się, że deficyt budżetowy wyniesienie ponad 400 mld koron, co jest sumą ogromną. Kolejnym wyzwaniem będzie od 2022 r. czeskie przewodnictwo w Unii Europejskiej, co wiąże się z przygotowaniem racjonalnego programu na ten okres. Wreszcie nowy rząd musi zmniejszyć inflację, która obecnie wynosi ok. 5 proc. Jak na czeskie warunki to bardzo dużo, podkreśla prof. Kopečka. To wprawdzie jest zadanie Narodowego Banku, który podjął już pewne działania, ale wiele zależeć będzie od decyzji nowego rządu. Wreszcie czekają nas być może przyspieszone wybory prezydenckie. Z punktu widzenia rządzącej koalicji będzie istotne, aby wygrał jej kandydat. Problemem jest także konieczna digitalizacja wielu obszarów życia, a także kwestia, co zrobić z Zielonym Ładem (Green Deal), który z punktu widzenia czeskiej ekonomiki może stanowić duży kłopot. Wreszcie aktualnym zadaniem jest poprawa całej infrastruktury w państwie oraz walka z pandemią. Jej kolejna fala właśnie w Czechach się zaczyna, a zaszczepionych jest niecałe 60 proc. mieszkańców.

Co dalej ze sporem o kopalnię Turów?

Na pytanie, czy jest szansa, aby nowa władza w Pradze porozumiała się z polskim rządem w sprawie zakończenia sporu o kopalnię Turów, profesor Kopeček odpowiada, że jest za wcześnie na to, aby mówić o konkretnych rozwiązaniach. Najpierw musi powstać rząd, a wtedy będzie wiadomo, jakich rozwiązań będzie szukał. Zgadza się z nim prof. Szymanowski, dodając, że więcej będzie można powiedzieć, gdy poznamy nazwisko przyszłego ministra spraw zagranicznych. Jednocześnie zwraca uwagę, że spór o kopalnię Turów należy widzieć w szerszym kontekście. – Jesteśmy pod stałym naciskiem ze strony Rosji oraz Unii Europejskiej, co niewątpliwie nie sprzyja suwerennej polityce mniejszych krajów europejskich. W tym kontekście trzeba widzieć spór o kopalnię w Turowie, w którym Czesi obecnie mają niewiele do powiedzenia, gdyż główną rolę przejęła Komisja Europejska.

Nie wiemy, kto w przyszłym rządzie będzie odpowiadał za sprawy zagraniczne. Tradycyjnie ważną rolę w czeskiej polityce zagranicznej odgrywa także ośrodek prezydencki, a niewykluczone, że w związku ze stanem zdrowia prezydenta Zemana będziemy mieli wkrótce nowe wybory prezydenckie. – Niewątpliwie dobrze się stało – podkreśla prof. Szymanowski – że nowym premierem Czech będzie polityk z Moraw. Tam ludzie więcej wiedzą o Polsce i są mniej skłonni szukać wsparcia w Berlinie czy Brukseli. Nie można jednak wykluczyć, że polityka nowego czeskiego rządu wobec Polski będzie funkcją ich polityki europejskiej. Papierkiem lakmusowym w moim przekonaniu – dodaje – będzie zachowanie czeskiej komisarz Very Jourovej, byłej prawej ręki premiera Babiša. Zobaczymy, czy jej radykalizm będzie postępował, czy jednak się zmniejszał.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama