Nowy numer 47/2021 Archiwum

Nic nie jest dane raz na zawsze

Myślenie, że twoje dzieci automatycznie będą chrześcijanami, bo wychowałeś się w chrześcijańskiej kulturze, to dziś iluzja – mówi Carl Anderson.

Jakub Jałowiczor: Prowadził Pan wykłady na Uniwersytecie Laterańskim przez 15 lat. Widział Pan różnicę między tym, jak przyjmowano nauczanie Jana Pawła II o rodzinie w latach 80. i jak robiono to dekadę później?

Carl Anderson: Moje doświadczenie jest takie, że teologia ciała i rodziny Jana Pawła II zmieniła życie wielu ludzi. Myślę, że Karol Wojtyła jeszcze jako biskup był zaniepokojony tym, że wiele osób widzi nauczanie Kościoła jako zestaw „nie”. Chciał przekonać je, że nauka Kościoła to „tak” – żeby w małżeństwie i rodzinie można było żyć pełniej życiem chrześcijańskim. O to się starał, chciał sprawić, żeby pary małżeńskie żyły w sposób bardziej pełny i po chrześcijańsku odpowiedzialny.

W nauce polskiego papieża jednak też było „nie”: nie wolno się rozwodzić, wstępować w drugi związek, stosować prezerwatyw. Czy to nauczanie świat przyjmuje?

Po kolei. To nie jest nauczanie Jana Pawła II, tylko Kościoła. Była encyklika „Casti connubii” z 1930 r., o antykoncepcji mówi „Humanae vitae”, o rozwodzie i ponownym związku mowa jest na samym początku, w Ewangelii. Zatem to nie tylko Jan Paweł II. On rozumiał, że Ewangelia jest dla wielu ludzi znakiem sprzeciwu, ale rolą Kościoła jest pomagać ludziom żyć pełniej. I tym, jak sądzę, zajmował się papież: czy mamy sposoby, by zrozumieć człowieka, czy mamy duchowość, czy mamy wspólnoty, które dodadzą ludziom odwagi, by zbliżali się do Boga.

Sądzi Pan, że teologia ciała i rodziny była dla niego najważniejszą rzeczą, jaką powinien dziś głosić Kościół?

Myślę, że najważniejszy jest Jezus Chrystus. Pierwsze przesłanie Jana Pawła II jako papieża brzmiało: otwórzcie drzwi Chrystusowi. To On ma odpowiedź w sprawie rodziny i małżeństwa, w każdym aspekcie życia. Myślę, że to jest jego przesłanie, a od nas zależy, czy naprawdę postaramy się zrozumieć głębiej naszą wiarę.

Pytałem o lata 80. i 90., bo w Polsce przez długi czas uważano, że Kościół, tradycja, wiara są w społeczeństwie mocne. Rok temu widzieliśmy eksplozję emocji antychrześcijańskich, i to u 16-, czasem 14-latków. Był Pan świadkiem takiej apostazji na Zachodzie?

Oczywiście. Mamy od ponad 100 lat do czynienia z wojującym ateizmem, który jest w swej istocie antyteizmem, antychrześcijaństwem. Według mnie podział przebiega między materialistycznym spojrzeniem na człowieka, jako istotę bez żadnej duchowości, transcendencji, godności osoby, a przekonaniem, że istnieje transcendentne odniesienie, życie jest darem Stwórcy, a naszym zadaniem jest starać się lepiej Go poznać i prowadzić życie zgodnie z porządkiem stworzenia. Myślenie, że twoje dzieci albo wnuki automatycznie będą chrześcijanami, bo wychowałeś się w chrześcijańskiej kulturze i państwie o chrześcijańskiej tradycji, to dziś iluzja. Ludzie muszą żyć wiarą, która nie boi się radykalności i nie jest abstrakcją.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także