Nowy numer 30/2021 Archiwum

Chiny na pokuszenie

Chińczycy nie będą umierać za Polskę. Tymczasem pokusa szukania alternatywy dla zachodnich sojuszy jest nad Wisłą tym większa, im trudniej uwierzyć, że „umierać za Polskę” byliby gotowi Amerykanie.

Przed laty karierę robił dowcip: Który kraj na świecie jest najbardziej niezależny? Polska. A dlaczego? Bo od niej nic nie zależy... Dowcip mocno nietrafiony, ale bynajmniej nie dlatego, że jesteśmy pępkiem świata. Problem bowiem polega na tym, że nie ma drugiego takiego kraju w Europie, od którego tak wiele zależy i który równocześnie tak bardzo zależy od innych. W tym paradoksie tkwi chyba sedno naszych problemów z poruszaniem się na arenie międzynarodowych powiązań, interesów i konfliktów. Mamy świadomość, że dla wielkich graczy jesteśmy albo przeszkodą w realizacji ich interesów, albo koniecznym elementem złożonej układanki. Pierwsza pozycja wymaga od nas nieustannego szukania i wzmacniania sojuszy, druga daje nam może i ograniczoną, ale jednak jakąś siłę negocjacyjną. Przy czym każda z tych pozycji jest bardzo podatna na nagłe zmiany w światowym układzie sił.

Najlepszym przykładem tego jest obecna sytuacja, w której, jak się wydaje, Stany Zjednoczone zmieniają zupełnie preferencje i politykę bezpieczeństwa. Ofiarą tego resetu miałaby stać się m.in. Polska, a biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach postawiliśmy niemal wszystko na jedną, amerykańską kartę – głównie Polska, pozbawiona alternatywy w staraniach o gwarancje bezpieczeństwa. I tu odsłaniają się nowe możliwości: co pewien czas w przestrzeni publicznej pojawiają się sugestie, że amerykański parasol mógłby zostać zastąpiony parasolem made in China. Sugestie wydają się tym bardziej przekonujące, im bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że Chińczycy w ogóle mają ambicję zastąpić Amerykanów w roli światowego hegemona. Powstaje zatem logiczne pytanie: czy trzymać się nadal spodni aktualnego, choć niekoniecznie lojalnego patrona, czy też zaryzykować i rozpocząć nową drogę z chińską metką? Nie brak zwolenników tej drugiej opcji. Pytanie tylko, czy aby na pewno strona chińska jest zainteresowana taką inwestycją. I tu wątpliwości jest sporo.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także