Nowy numer 30/2021 Archiwum

Wyzwania

Świat, w którym żyjemy, który współtworzymy, stawia przed nami coraz to nowe wyzwania. Niektórym – na przykład chorobom wieku starczego – bardzo trudno sprostać.

Przez setki lat otępienie umysłowe było naturalnym elementem starości, wręcz jej synonimem. Przechodzono nad tym do porządku dziennego także dlatego, że tych, których ono dotykało, było niewielu. Po prostu, statystycznie rzecz biorąc, nie dożywaliśmy tak leciwego wieku jak dzisiaj. Gdy na początku XX stulecia niemiecki psychiatra Alois Alzheimer opisał pierwszy przypadek choroby, która później została nazwana jego nazwiskiem, pacjentka na nią cierpiąca miała 50 lat. Choroba Alzheimera zdarza się u pięćdziesięciolatków dość rzadko. To samo otępienie u osiemdziesięciolatka pewnie nie wzbudziłoby jego zainteresowania. Bo przecież wiadomo, że w późnej starości umysł staje się coraz bardziej przytępiony. Tak rzeczywiście bywa, ale co jest tego przyczyną?

W 1910 roku zidentyfikowanych i opisanych było zaledwie jedenaście przypadków choroby Alzheimera. Do 1977 roku badano i opisywano przypadki tej choroby tylko u osób do 65. roku życia. U ludzi powyżej tego wieku choroby tej nawet nie diagnozowano. Nie zajmowano się tym problemem, bo po pierwsze liczba osób starszych była wtedy znacznie mniejsza niż dzisiaj, a po drugie uważano, że otępienie i starość to synonimy. Dzisiaj statystyki mówią, że na całym świecie ludzi cierpiących z powodu choroby Alzheimera jest kilkadziesiąt milionów. Nie dlatego, że jest ona zaraźliwa, tylko dlatego, że żyjemy coraz dłużej. To ogromne wyzwanie szczególnie w krajach bogatego Zachodu, w których ludzie żyją znacznie dłużej niż gdzie indziej i niż kiedykolwiek. Czy człowiek siedemdziesięcioletni jest stary? Przecież nawet dziewięćdziesięciolatek może być osobą aktywną i samodzielną. Takie przypadki nie są odosobnione. Jednak ryzyko zapadnięcia na chorobę otępienną rośnie wraz z wiekiem. Tak więc na pierwszy plan wychodzą teraz problemy, których jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie identyfikował.

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) dopuściła do użycia preparat o nazwie Aduhelm, który jest pierwszym lekiem mającym eliminować przyczyny choroby Alzheimera, a nie jej objawy. Czeka nas rewolucja? Nie tak szybko. Lek jest horrendalnie drogi, a po drugie nie leczy on choroby, a jedynie spowalnia jej postęp. Niektórym wyzwaniom świata, który tworzymy, wciąż nie do końca potrafimy sprostać.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się