Nowy numer 25/2021 Archiwum

Demografia jest nieubłagana

O potrzebie prowadzenia efektywnej polityki senioralnej mówi dr Rafał Bakalarczyk, autor raportu „Starość po polsku”.

Maciej Kalbarczyk: Do tej pory, kiedy traciliśmy siły i zdrowie, mogliśmy liczyć na pomoc najbliższych. Ten model odchodzi w przeszłość? 

Dr Rafał Bakalarczyk: On w pewnej mierze nadal funkcjonuje i myślę, że w najbliższej przyszłości tak pozostanie. Już teraz nie każdy może jednak liczyć na adekwatną pomoc najbliższych, zwłaszcza jeśli chodzi o stałą opiekę. Demografia jest nieubłagana: część z nas nie zakłada rodzin, na świat przychodzi coraz mniej dzieci. Nie brakuje także osób, które z różnych przyczyn utraciły bliskich i żyją same. Do tego dochodzą migracje zarobkowe oraz wzrost aktywności zawodowej kobiet, które częściej niż mężczyźni zajmują się osobami starszymi. To wszystko przekłada się na możliwości zaspokojenia potrzeb opiekuńczych i pomocowych w ramach rodziny.

Istotne są także przemiany kulturowe. Czy istnieje zagrożenie, że nasze społeczeństwo stanie się obojętne wobec seniorów?

Od ponad roku docierają do nas informacje o zatrważającej liczbie zgonów, najczęściej osób starszych zarażonych COVID-19. Obawiam się, że na części z nas te statystyki przestały robić wrażenie. Mam jednak nadzieję, że nie musi to oznaczać trwałej obojętności wobec śmierci, chorób oraz innych zjawisk, które dotyczą osób starszych. Dostrzegam natomiast inne konsekwencje pandemii: młodsi są bardziej dotknięci jej ekonomicznymi skutkami, a starsi zdrowotnymi. To sprawia, że te generacje zaczynają się od siebie oddalać. Podziały międzypokoleniowe pogłębia także wykluczenie cyfrowe części starszego pokolenia. Coraz więcej sfer życia przenosi się do internetu i wielu seniorom trudno się w tym odnaleźć.

W Szwecji obowiązek wspierania seniorów spoczywa na państwie, a nie na rodzinie. Sytuacja zmusi nas do przyjęcia takiego modelu?

W Szwecji panuje zupełnie inna filozofia społeczna niż w Polsce, dlatego lepiej unikać prostego kopiowania przyjętych tam rozwiązań. Tamtejszy system jest mocno zdecentralizowany: każda gmina odpowiada za zaspokojenie potrzeb opiekuńczych seniorów i decyduje o tym, jak to zrobić. Rodzina może włączyć się w te działania, ale nie jest do tego zobligowana. W połowie minionego stulecia zniesiono tam bowiem obowiązek alimentacyjny wobec rodziców w podeszłym wieku. W latach 90. państwo zaczęło jednak rozwijać wsparcie dla osób, które zajmują się swoimi bliskimi. Upowszechniono tam m.in. opiekę wytchnieniową i szkolenia z zakresu opieki nad seniorami. Otwarto także centra wsparcia dla opiekunów. Przedstawiany w mediach obraz Szwecji jako kraju, w którym dzieci zupełnie nie interesują się losem swoich starszych rodziców, nie jest prawdziwy.

Wróćmy na polski grunt. Co zrobili dla seniorów rządzący?

Zręby polityki senioralnej powstały w czasach rządów PO-PSL. W 2013 r. utworzono Departament Polityki Senioralnej, którego zadaniem stało się opracowywanie i prowadzenie resortowych programów zorientowanych na potrzeby osób starszych. Ponadto wprowadzono możliwość powoływania rad seniora przy jednostkach samorządu terytorialnego. Rząd Zjednoczonej Prawicy kontynuuje te działania, a oprócz tego w ostatnich latach podjął kilka ciekawych inicjatyw. W ramach programu „Opieka 75+” gminy mogą uzyskać dofinansowanie na usługi opiekuńcze. Z kolei programy „Aktywni+” oraz „Senior+” pomagają aktywizować osoby starsze. Obydwa są kontynuacją inicjatyw podjętych przez rząd PO-PSL. Mamy także programy „Leki 75+” i „Dostępność+”, którego celem jest zniesienie barier architektonicznych. W ramach „Wspieraj seniora” gminy otrzymują środki na pomaganie osobom starszym w czasie pandemii.

Z inicjatywy rządu ZUS wypłaca 13. i 14. emeryturę. To dobry pomysł na prowadzenie efektywnej polityki senioralnej?

To co najwyżej pewien element tejże polityki. Finansowo jest dość kosztowny, a medialnie nośny, ale jego wpływ na sytuację osób starszych jest ograniczony. W przeliczeniu na miesiąc to często zaledwie kilkadziesiąt złotych więcej w portfelu emeryta. To ma pewne znaczenie, ale trudno uznać to za fundament efektywnej polityki senioralnej. Można też zastanawiać się nad tym, czy nie lepsza byłaby wyższa waloryzacja rent i emerytur lub przyznanie dodatkowego świadczenia np. tylko osobom mniej zamożnym.

Czy wymienione przez Pana działania i programy realnie zmieniły sytuację seniorów?

W jakimś stopniu tak, ale w mojej ocenie są realizowane na zbyt małą skalę. Wspomniane wcześniej programy mają budżet na poziomie kilkudziesięciu milionów złotych. Dla wielomilionowej grupy seniorów to niewiele. Problem ograniczonych środków finansowych dotyczy także innych działań prowadzonych w ramach polityki zdrowotnej i społecznej. Według raportu „Health at a Glance OECD” w Polsce w 2017 r. udział publicznych wydatków na opiekę długoterminową wyniósł zaledwie 0,4 proc. PKB. Tymczasem średnia dla krajów rozwiniętych wynosi 1,7 proc. PKB.

W raporcie pisze Pan o społecznych ubezpieczeniach opiekuńczych, z których finansowany jest system wspierania seniorów w Niemczech. Warto wprowadzić podobne rozwiązanie w Polsce?

Wśród ekonomistów przeważa pogląd, że tak. Przy finansowaniu z budżetu zawsze istnieje ryzyko przekierowania środków na inny cel. Po wprowadzeniu ubezpieczeń, każdy z nas wpłacałby niewielką składkę do odrębnego funduszu, poddanego nadzorowi publicznemu i społecznemu. Wówczas pieniądze byłyby lepiej zabezpieczone przed bieżącymi zakusami polityków. Dzięki temu łatwiej byłoby planować wydatki, a podnoszenie podatków nie byłoby konieczne. Trzeba jednak podkreślić, że dodatkowe środki nie rozwiążą wszystkich problemów. Myślą przewodnią mojego raportu jest konieczność racjonalizacji wydatków publicznych. A do tego potrzeba sprawnego i zintegrowanego systemu wsparcia.

Jak go zbudować?

Rządzący powinni przygotować swoistą mapę drogową, w której zostałyby określone ramy i cele działania. Przydałaby się także otwartość na współpracę z różnymi środowiskami zawodowymi, eksperckimi i społecznymi. Wprowadzanie kolejnych programów powinno zostać poprzedzone konsultacjami społecznymi. Bardzo istotne są także narzędzia monitoringu i ewaluacji. Musimy wiedzieć, czy wprowadzone rozwiązania przynoszą spodziewane skutki. Niestety często okazuje się, że podczas realizacji jakiegoś programu pojawiają się poważne trudności.

Jakie jeszcze działania należy podjąć?

Trzeba zastanowić się nad tym, co zrobić, aby potrzeby opiekuńcze seniorów rosły jak najwolniej. Profilaktyka, wczesna diagnostyka, leczenie oraz rehabilitacja pozwalają na zahamowanie tempa rozwoju wielu schorzeń prowadzących do utraty samodzielności (np. chorób otępiennych). Niestety w Polsce możliwości, które daje współczesna medycyna, często nie są optymalnie wykorzystywane. Przed nami także paląca kwestia wykorzystania technologii do zaspokojenia części potrzeb opiekuńczych. Młodsze pokolenia chętnie korzystają z internetu. Istnieje szansa, że na starość, pomimo utraty sprawności, dzięki dostępowi do innowacyjnych rozwiązań osoby te pozostaną dłużej względnie niezależne w codziennym funkcjonowaniu. W pewnych sytuacjach intensywna opieka nie będzie już potrzebna, a wystarczy odpowiednio dobrana forma wsparcia. To wymaga jednak zmian systemowych oraz rozwijania odpowiednich kompetencji.•

Dr Rafał Bakalarczyk

ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. polityki społecznej, ekspert Instytutu Polityki Senioralnej Senior. Hub. Współredaktor naczelny czasopisma „Polityka senioralna”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama