Nowy numer 19/2021 Archiwum

Patronka imigrantów

Franciszka Ksawera Cabrini to pierwsza w historii Amerykanka uznana za świętą. Była misjonarką działającą w środowisku włoskich imigrantów.

Święta Franciszka Ksawera Cabrini jest w Polsce postacią prawie nieznaną. Sam do niedawna niewiele o niej wiedziałem. Moją uwagę zwróciły dopiero kontrowersje, jakie w 2019 roku wzbudziła propozycja postawienia pomnika matce Cabrini, bo tak ją powszechnie nazywano.

Jej pomnik się nie należy

W 2019 roku nowojorska komisja pod przewodnictwem Chirlane McCray, afroamerykańskiej żony znanego z lewicowych poglądów burmistrza miasta Billa de Blasio, wybierała zasłużone dla miasta kobiety, które należałoby upamiętnić, stawiając im pomnik. Przeprowadzono również publiczną ankietę, w której mieszkańcy głosowali na osoby zasługujące, ich zdaniem, na wyróżnienie. Na 360 zgłoszonych nazwisk pierwsze miejsce zajęła Cabrini. Jednak członkowie komisji „Ona budowała NYC”, jak brzmi jej oficjalna nazwa, zdecydowali, że zakonnicy żaden pomnik się nie należy. Na liście komisji pierwsze miejsca zajęły znakomita piosenkarka Billie Holiday, aktywistka w kwestii równouprawnienia i zwolenniczka aborcji dr Helen Rodriguez Trias oraz drag queen Sylvia Rivera, działaczka ruchu LGBTQ.

Pominięcie matki Cabrini wywołało powszechne oburzenie. Na znak protestu zorganizowano nawet marsz w Brooklynie z udziałem wielu Amerykanów włoskiego pochodzenia. W sprawę poczuł się zmuszony włączyć nawet znany z radykalnych poglądów gubernator Nowego Jorku Andrew Cuomo, obawiając się prawdopodobnie utraty głosów potomków włoskiej emigracji. Ostatecznie powołano niezależny Komitet Pamięci Matki Cabrini z udziałem biskupa Brooklynu i gubernatora, który zbierał środki na wykonanie posągu. W Dzień Kolumba, 12 października 2020 roku, pomnik uroczyście odsłonięto i poświęcono. Stoi obecnie w Battery Park City, a wykonana przez Jill i Giancarla Biagi statua ma przed sobą widok na port w Nowym Jorku i Liberty Island. To tam właśnie przez kilkadziesiąt lat przybywały miliony imigrantów, którzy chcieli dostać się do Stanów Zjednoczonych.

Tak się złożyło, że w 2019 roku, kiedy trwały kontrowersje wokół pomnika matki Cabrini, miał premierę film fabularny poświęcony jej postaci. Nie wiem, czy to przypadek, ale z pewnością trafił w swój czas. Sprawa imigracji, szczególnie tej nielegalnej, dzisiaj bardziej niż kiedyś dzieli amerykańskie społeczeństwo. Twórcy filmu nie bez powodu na bohaterkę wybrali s. Franciszkę Ksawerę Cabrini i nie bez przyczyny skoncentrowali się na krótkim wycinku jej działalności w latach 1888–1892. To właśnie w tym czasie zgromadzenie zakonnicy rozpoczęło działalność w Stanach Zjednoczonych. Daniela Gurrieri, scenarzystka i reżyserka filmu, otrzymała zezwolenie na wykorzystanie niepublikowanych do tej pory pism, listów i wspomnień związanych z osobą założycielki zgromadzenia. Zebrała obszerny materiał dokumentalny i nie ukrywa, że marzy o realizacji serialu, który przedstawi całe życie bohaterki, bo przyjęte przez twórców ograniczenie czasowe sprawia, że widz nie za bardzo orientuje się, kim była i czego dokonała matka Cabrini, zanim wyruszyła na misję. I dlaczego liczyli się z nią lokalny biskup oraz sam papież Leon XIII, powierzając jej zadanie, które kolidowało z jej planami.

Świat był dla niej za mały

Franciszka Ksawera Cabrini urodziła się w 1850 roku w małej wiosce Sant’Angelo Lodigiano niedaleko Mediolanu. Wychowana w głęboko religijnej rodzinie, pod wpływem lektur postanowiła zostać misjonarką. Zdobyła wykształcenie pedagogiczne i przez dwa lata pracowała w szkole. Pragnęła wstąpić do zakonu, ale z powodu słabego zdrowia dwukrotnie spotkała się z odmową. W końcu przyjęto ją do Sióstr Opatrzności Bożej, które opiekowały się sierotami, została nawet przełożoną zakonu. W 1880 roku wraz z siedmioma innymi młodymi kobietami założyła Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Najświętszego Serca Pana Jezusa, które miało działać zarówno wśród wierzących, jak i niewierzących na rzecz ubogich, potrzebujących wsparcia i imigrantów.

Żeńskie zgromadzenie misyjne było w tym czasie ewenementem. Matka Cabrini, mimo słabego zdrowia, energicznie rzuciła się w wir pracy. Pokonywała piętrzące się przed nią trudności dzięki niezwykłej ufności pokładanej w Bogu. Jej dokonania nie u wszystkich wzbudzały entuzjazm, o czym zdawkowo wspomina się w filmie. Wydawało się, że świat jest dla niej za mały, a żadne, najtrudniejsze nawet przedsięwzięcie nie jest za duże dla jej misjonarskiego zapału. Mówiono o niej, że niwelowała podziały i opatrywała rany świata, przekazując ludziom słowem oraz czynem przesłanie Bożej miłości i miłosierdzia.

Tytułową bohaterkę poznajemy w przełomowym dla niej i Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Najświętszego Serca Pana Jezusa momencie, kiedy wraz z siostrami przygotowuje się do wyjazdu na misję. Rzeczywiście wyjeżdża, ale nie tam, dokąd planowała. Miała pojechać na Wschód, a popłynęła na Zachód. Film rozpoczynają sceny spotkania biskupa Piacenzy, Giovanniego Battisty Scalabriniego, z biednym włoskim rolnikiem, którego nędza zmusza do emigracji. Rolnik skarży się, że w USA włoscy imigranci traktowani są pogardliwie, nie mają szkół, wykonują najgorzej płatne prace i nie mają właściwiej opieki duchowej. Wszystko to prowadzi do patologii, przemocy i pijaństwa. Dlatego w czasie spotkania z matką Cabrini biskup namawia ją, by jej zgromadzenie zajęło się włoskimi imigrantami w Nowym Jorku. Cabrini obiecuje to przemyśleć, ale wcale nie pali się do wyjazdu do USA. O tym, co zdecydowało, że ostatecznie zgodziła się wraz z kilkoma siostrami wsiąść na statek i popłynąć na Zachód, dowiemy się z filmu.

Spotkanie z papieżem

Biskup Scalabrini, beatyfikowany przez Jana Pawła II w 1997 roku, zanim jeszcze zaczął przekonywać matkę Cabrini do wyjazdu na misję do Stanów Zjednoczonych, od dawna pomagał włoskim emigrantom, wstrząśnięty warunkami, w jakich żyli w USA włoscy przybysze. Nielubiani i źle traktowani byli uważani za najgorszych w społeczeństwie i wykonywali prace, których nie chcieli się podejmować nawet byli niewolnicy. Mit o krainie, w której płynęło mleko i miód, często zamieniał się w koszmar nędzy i rozpaczy.

Scalabrini dostrzegał jednocześnie, że emigrację z Włoch prócz biedy napędzają handlarze żywym towarem. Masowa emigracja budziła niepokój włoskich władz i Kościoła z papieżem na czele. To właśnie tego tematu dotyczy spotkanie s. Cabrini z Leonem XIII, które oglądamy w filmie. Po przybyciu do Nowego Jorku Matka Cabrini i jej współtowarzyszki przekonują się, że wbrew obietnicom przychodzi im pracować w skrajnie niekorzystnych warunkach. Dom, w którym miały zamieszkać, okazuje się kompletnie nieprzystosowany, a do tego spotykają się z niechęcią imigrantów i niezrozumieniem działających tam już włoskich duchownych. Czeka je życie pełne przeszkód i trudności, którym zakonnica i jej towarzyszki przeciwstawiają się siłą i wytrwałością, danymi im przez wiarę w Boga. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także