Nowy numer 48/2021 Archiwum

Misie-patysie

Chodzi nie tyle o rozeznawanie woli Bożej, ile o spotkanie z Bogiem samym.

Czy kierownicy duchowi mają kierować naszym życiem tak jak kierowca, który obracając kierownicę, kieruje samochód w pożądanym kierunku? Zbyt dużo „kierunków” w jednym zdaniu. Gdyby nie było to celowo napisane w ten sposób, nie ocalałoby w redakcji językowej. Czasami nasze życie duchowe, zupełnie jak to zdanie, zostaje opanowane przez natarczywą myśl o „kierunku”. Kierunek dominuje nad wszystkim. Jeśli go nie odnajdę, nie będę pełnił woli Bożej. Jeśli nie mam pewności, muszę ją osiągnąć. Pragniemy spotkać ludzi, którzy powiedzą nam, jaką drogą iść. Potrzebny jest kierowca. Dlatego szukamy mistrzów, przodowników, ojców duchowych, autorytetów, którzy ułatwią nam odnalezienie właściwego kierunku.

Warto pamiętać, że kierownictwo duchowe możemy rozumieć w jeszcze inny sposób. W tradycji monastycznej ważna jest nie tyle konkretna droga, co sam Bóg, który jest obecny w moim życiu tu i teraz. Chodzi nie tyle o rozeznawanie woli Bożej, co o spotkanie z Bogiem samym. Celem jest oglądanie Boga, kontemplacja.

Opat Kolumba Marmion pisał, że dusze, które uczestniczą regularnie w życiu liturgicznym Kościoła, nie potrzebują indywidualnego kierownictwa, ponieważ „jest w nich więcej światła”. Problemy życia codziennego roztapiają się w wizji wielkiej Bożej prawdy, z którą spotykają się w liturgii. Chrześcijańskie życie duchowe to rzucenie się w nurt liturgii, która sama nas prowadzi. Indywidualne kierownictwo duchowe potrzebne jest bardzo często w momentach, kiedy trafimy w jakieś wiry lub kiedy idziemy pod prąd. Można powiedzieć, że życie duchowe przypomina grę w misie- -patysie, opisaną przez A.A. Milne w książce „Chatka Puchatka”. Polega ona na jednoczesnym wrzucaniu przez uczestników patyków do rzeki z jednej strony mostu, a następnie sprawdzaniu, czyj patyk pierwszy wypłynął z drugiej strony. Na wygraną ma szansę ten, kto szybciej wrzuci patyk w główny nurt rzeki. Proste i genialne. W życiu duchowym reguły są prostsze – nie trzeba być pierwszym, bo wygrywa każdy, kto pozwoli ponieść się nurtowi liturgii ku Chrystusowi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama