Nowy numer 37/2021 Archiwum

Nowa biała sukienka

Kiedyś fascynował ją okultyzm, dziś posługuje w hospicjum i ewangelizuje. Oswaja śmierć, ukazując ją przez pryzmat wiary. – Bóg zamienił moje brudne, śmierdzące grzechem szmaty na białą, czystą sukienkę – mówi Marta Przybyła.

Z okładki jej książki spogląda na nas twarz do połowy zanurzona w szarościach, od połowy nasycona kolorem. – To połączenie starego i nowego człowieka – uśmiecha się Marta. Wie, co mówi, bo zmieniła swój życiowy kurs o 180 stopni. – Doświadczenie Bożej miłości przewróciło moje życie pod sztandarem ateizmu i przemieniło je w pragnienie posługi wśród dzieciaków z głęboką niepełnosprawnością i umierających w hospicjum. Uwierzyłam w życie wieczne, widząc ludzi przechodzących na „high level”.

Opancerzone serce

Dziś jej codziennością jest ewangelizacja. – Przybliżam temat śmierci, oswajam go, ukazuję przez pryzmat wiary – opowiada. Ale nie od początku tak było: – Mój rodzinny dom wspominam jako skrajnie antyklerykalny. Synonimem słowa „Kościół” była „czarna mafia”. Ojciec karmił mnie informacjami o kościelnych wykroczeniach, które później z dumą przedstawiałam księdzu katechecie. Mężczyzna w koloratce czy kobieta w habicie automatycznie kojarzyli mi się z zaprzeczeniem Dekalogu. Pojęcie wiary stało się dla mnie absurdem. Zostałam, co prawda, ochrzczona i posłana do Pierwszej Komunii Świętej, żeby nie odstawać od rówieśników, ale zupełnie nie widziałam sensu tego kostiumowego przedstawienia. Odmowa przyjęcia sakramentu bierzmowania spotkała się z aplauzem najbliższych.

Wkrótce w życiu Marty pojawiła się fascynacja mrocznymi klimatami. – Jako nad wyraz wrażliwy dzieciak zorientowałam się, że ta cecha osobowości niesie za sobą cierpienie. Dlatego, kierując się instynktem samozachowawczym, postanowiłam opancerzyć serce. W ten sposób otwierałam kolejne furtki dla zła. Z perspektywy czasu widzę brak logiki mojego ówczesnego myślenia. Był czas, kiedy zgłębiając z fascynacją treści o tematyce okultystycznej i satanistycznej, bardziej uznawałam istnienie złych bytów niż dobrych. To, co kojarzyło się z niebem, jawiło mi się jako infantylny wytwór wyobraźni katolików, których postrzegałam jako leniwych nieudaczników, szukających pomocy między chmurami. Byłam też zwolenniczką aborcji i eutanazji, oraz szeroko pojętej „wolności”.

Marta Przybyła
I dam wam serce nowe
Agape
Poznań, 2021
ss. 200   Marta Przybyła I dam wam serce nowe Agape Poznań, 2021 ss. 200

Poczułam, że klękam

W końcu Marta postanowiła ostatecznie pożegnać się z Kościołem. Ale właśnie wtedy Bóg upomniał się o nią: – Gdy przetrząsałam internet w poszukiwaniu informacji o apostazji, od bliskich wówczas osób usłyszałam, że Bóg jest miłością. Zaczęli oni uczęszczać na Msze z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała. Z wypiekami na twarzy i oczami wilgotnymi od łez opowiadali o spektakularnym działaniu Ducha Świętego. Ironia z domieszką ciekawości, a także zazdrość wobec radości, miłości i wewnętrznego pokoju, którym emanowali, sprawiły, że uległam po kilku namowach.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także