Nowy numer 2/2021 Archiwum

Szulerzy i sportowcy

Bycie dumnym Polakiem jest czymś wspaniałym.

Rok trudny. Zderzenie z wyzwaniem, jakim stał się koronawirus, ujawniło błędy i słabości. Pociągnęło za sobą ofiary: w naszym kraju blisko 30 tys. zmarłych na COVID i zapewne zbliżona liczba tych, którzy zmarli z powodu restrykcji ograniczających dostęp do „normalnej” służby zdrowia. Mogło być mniej tych ofiar? Na pewno. Czy ktoś jednak może poważnie powiedzieć, że dysponował w ciągu tego roku niezawodną receptą, jak postępować? Czy jakiś kraj w naszej części świata ujawnił czarodziejską różdżkę, która pozwoliła ochronić jego obywateli?

Przywołajmy dane z 29 grudnia, obrazujące sytuację po 11 miesiącach pandemii – wymierne, bo podające liczbę zmarłych w zestawieniu z liczbą mieszkańców danego kraju. I tak na milion mieszkańców w Belgii zmarło na COVID 1656 osób, we Włoszech 1209, w Hiszpanii 1079, w Czechach 1054, w Wielkiej Brytanii 1051, w Liechtensteinie 995, we Francji 966, w Szwajcarii 859, w Szwecji 837, w Luksemburgu 775, w Polsce 726, w Austrii 671, w Holandii 654, w Niemczech liczba ta zaczęła szybko w grudniu doganiać 400. A więc w Polsce jest jednak pod tym najważniejszym względem dwa razy lepiej niż w Belgii, wyraźnie mniej źle niż we Włoszech, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, arcybogatych Szwajcarii, Liechtensteinie i Luksemburgu, na podobnym poziomie jak w Austrii czy Holandii. Ale też na pewno gorzej niż w Niemczech. Porównajmy jednak jeszcze te dane z grudniowym szacunkiem OECD, dotyczącym skutków pandemii dla gospodarek poszczególnych krajów: we Włoszech, podobnie we Francji, PKB spadnie w 2021 roku o 9,1%, w Niemczech – o 5,5%, w Polsce tymczasem – tylko o 3,5%, co postawi nas w roli jednego z najlepiej radzących sobie, pod względem ekonomicznym, krajów w Europie (PKB całej Unii powinien, według tych prognoz, skurczyć się o 7,5%). Szwecja, która stawiana była niekiedy jako wzór, ma 850 zmarłych na milion mieszkańców i prognozowany spadek PKB analogiczny jak Polska. Wreszcie dodajmy do tych mierników dług, jaki zaciągają rządy, by radzić sobie z wyzwaniami „koronakryzysu”.Czy w Polsce jest jakiś wyjątkowo duży? Dane z Eurostatu pokazują, że polski dług rządowy (liczony w stosunku do wielkości PKB danego kraju) jest wciąż nie tylko kilkukrotnie mniejszy niż Włoch, Hiszpanii czy Francji, ale nawet mniejszy od tego w Austrii, Niemczech czy Holandii. Nie jest dobrze, ale NA PEWNO na tle Europy jest lepiej niż w wielu innych, dużo bogatszych od Polski krajach.

Tyle suche liczby. Nic dobrego z nich nie wynika. Ale nie wynika także żaden szczególnie zły obraz naszego państwa. A jednak w zacietrzewieniu bezpardonową walką z rządem opozycja – wspierana przez dominujące media elektroniczne, na czele z takimi portalami jak Onet czy wp.pl – rysuje obraz katastrofy zawinionej wyłącznie przez władze państwowe, rzuca oskarżenia o odpowiedzialność za „tysiące zabitych dziennie”, jak „w powstaniu warszawskim”, pisze o „kapitulacji polskiego państwa w starciu z zarazą”, mówi o „koronawirusowych szulerach z rządu”. Najbardziej zdumiewający przykład takiej demagogii dał dziennikarz „Gazety Wyborczej”, który 28 grudnia zareagował na jawnie absurdalną, wynikającą z niemieckiego bałaganu, próbę wykluczenia (pod pozorem zakażenia wirusem) polskiej reprezentacji z Turnieju Czterech Skoczni, jako skutek gangreny toczącej polskie państwo pod rządami PiS. Bo to państwo nie umie zadbać o ochronę przed pandemią nawet najlepszych swoich sportowców… Fakty nie potwierdziły tej interpretacji – tym gorzej dla faktów!

Może warto zauważyć, że na przeciwległym biegunie tej postawy – poniżania polskiego państwa, szukania w Polsce tylko tego, co najgorsze, haniebne, nieudaczne – jest właśnie tegoroczna postawa naszych sportowców. Właśnie ten trudny rok okazał się wyjątkowo obfitujący w bezprecedensowe ich sukcesy. Nigdy przecież wcześniej Polak nie został uznany za najlepszego piłkarza świata. W drugiej, oglądanej przez cały świat dyscyplinie, w tenisie, nigdy wcześniej Polka nie wygrała turnieju Wielkiego Szlema w grze indywidualnej. Nigdy wcześniej Polak nie obronił tytułu mistrza świata w wyścigach żużlowych. Nigdy wcześniej Polak nie pokonał tak efektownie aktualnego mistrza świata w szachach. Uśmiechnięte twarze Roberta Lewandowskiego, Igi Świątek, Bartosza Zmarzlika, Jana Krzysztofa Dudy warto przywołać na koniec 2020 roku. Razem ze słowami, jakie wypowiedział ten pierwszy w czasie gali podsumowującej jego pozycję piłkarza numer 1 na świecie: „Bycie dumnym Polakiem jest czymś wspaniałym i życzę każdemu Polakowi, aby był dumny z tego, skąd pochodzi i co robi”. Obyśmy potrafili wspólnie do tej dumy dołożyć się naszą postawą w walce ze skutkami pandemii – nie z polskim państwem. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama