Nowy numer 3/2021 Archiwum

Przybysze z niedaleka

Pomoc dla represjonowanych, ale też chęć skorzystania z ich umiejętności – Polska ułatwiła Białorusinom podjęcie pracy w naszym kraju.

Uladzislau Leanowicz studiował na Białoruskim Państwowym Uniwersytecie Informatyki i Radioelektroniki w Mińsku. Był administratorem czatów internetowych, na których dyskutowano o polityce. Z tego powodu został relegowany z uczelni. Represje nie skończyły się na tym. – W październiku w moim mieszkaniu pojawiło się białoruskie KGB – opowiada. – Zrobili przeszukanie, zabrali telefon i laptopa, po czym zatrzymali mnie na 6 godzin.

Jeszcze tego samego dnia Leanowicz wyjechał na Ukrainę. Tam w polskim konsulacie załatwił wizę humanitarną. W międzyczasie mieszkał w hotelu, a później u przypadkowych ludzi. Teraz jest w Warszawie i liczy na kontynuację studiów informatycznych na którejś z polskich uczelni.

Białorusini od lat przyjeżdżają do Polski, szukając zatrudnienia i lepszego życia. Od 1 grudnia łatwiej jest przyjechać tym, którzy są prześladowani przez reżim. Obcokrajowiec, któremu Polska przyzna wizę humanitarną, będzie mógł podjąć tu pracę. Dotyczy to wszystkich narodowości, ale w najbliższym czasie skorzystają z tego przede wszystkim Białorusini, którzy uciekają przed represjami, jakie wybuchły w sierpniu z powodu protestów przeciwko fałszerstwom wyborczym.

Nie turysta, nie azylant

Ułatwień dla obywateli Białorusi będzie więcej, bo polskim władzom chodzi nie tylko o pomoc ofiarom represji. Chętnie przyjmiemy lekarzy, których u nas brakuje, a także mających dobrą opinię białoruskich informatyków, o których zaczęły już rywalizować inne kraje.

Dotychczas Białorusini uciekający z kraju przed represjami mogli starać się o wizę turystyczną albo o azyl. Ta pierwsza nie dawała prawa do pracy. Uciekinier będący formalnie turystą korzystał z pomocy, o ile miał ją od kogo dostać, albo musiał pracować na czarno. Z kolei azyl oznaczał, że Białorusin nie mógł już wrócić do własnego kraju. Wiza humanitarna to rozwiązanie pośrednie. Mieszkaniec Białorusi może ją dostać na rok. Do niedawna posiadacz takiego zezwolenia nie mógł podjąć pracy w naszym kraju. 1 grudnia przepisy się zmieniły. Skorzystają na tym nie tylko osoby przyjeżdżające z Białorusi, ale to ich będzie w tej grupie najwięcej.

– Przyznanie wiz humanitarnych Białorusinom to był świetny pomysł – ocenia Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor telewizji Biełsat. – Jeśli ktoś musi się podleczyć, odpocząć, zejść z oczu władzom na jakiś czas, to takie wyjście jest najlepsze. A jeśli przebywa w Polsce pół roku czy rok, to musi gdzieś pracować.

Druga grupa

W kwietniu 2019 r. Urząd ds. Cudzoziemców podawał, że liczba przybyszów z Białorusi mających ważne zezwolenie na pobyt wyniosła ponad 21 tys. Blisko 60 proc. z nich miało od 20 do 39 lat, a kolejnych 14 proc. – poniżej 20. Liczba Białorusinów mających zgodę na pobyt wzrosła o ponad 5 tys. od 2018 r. i aż dwukrotnie od 2017 r. W przypadku 5,5 tys. zezwolono na przebywanie na terenie Polski przez 3 lata lub mniej. 15 tys. posiadało zgodę na pobyt stały. 95 proc. tej grupy stanowili Białorusini mający polskie korzenie, często posiadający Kartę Polaka. Obywatele Białorusi stali się drugą pod względem liczebności grupą cudzoziemców w Polsce, wyprzedzając Niemców. Do Ukraińców im daleko. Tych w kwietniu 2019 r. było 187 tys.

Do liczby Ukraińców i Białorusinów przebywających w Polsce na podstawie zezwolenia trzeba doliczyć tych, którzy pracują tu bez odpowiednich dokumentów. Przybyszów z Ukrainy jest prawdopodobnie powyżej miliona. Białorusini raczej się z nimi nie zrównają, choćby dlatego, że w ich kraju mieszka 9,5 mln ludzi, a południowi sąsiedzi są czterokrotnie liczniejsi.

Białorusin potrzebny od zaraz

Jeszcze kilka lat temu z Warszawy do Pińska jeździł jeden autobus na tydzień. Dziś w internetowym rozkładzie można znaleźć 4 połączenia dziennie. Na brak ludzi z Białorusi nie narzekają agencje pracy. Jak dowiedzieliśmy się w jednej z nich, Białorusini podejmują się tych samych zajęć co inni przybysze ze Wschodu. – Jeszcze rok czy nawet 8 miesięcy temu powiedziałabym, że to przede wszystkim emigracja zarobkowa – mówi Agnieszka Romaszewska-Guzy. – Może nawet nie stricte zarobkowa, ale wynikająca z chęci szukania szans poza krajem będącym resztówką komunizmu. To się zmieniło, bo teraz coraz częściej ludzie uciekają ze strachu.

Posiadacze wizy humanitarnej będą mogli szukać dowolnego zajęcia, zależnie od możliwości. Oprócz tego rząd liczy też na to, że uda się sprowadzić do naszego kraju wykwalifikowanych specjalistów. Zgodnie z nowymi przepisami pracę w Polsce będą mogli podjąć (bez wizy humanitarnej) białoruscy lekarze, pielęgniarki, położne i ratownicy medyczni. Ich brak jest odczuwalny od dawna, zwłaszcza w czasie pandemii.

Ułatwienia dotyczą też specjalistów z branży IT. Na Białorusi jest kilkadziesiąt tysięcy informatyków mających opinię dobrych fachowców i znających języki obce. Niedaleko Mińska funkcjonuje park technologiczny. Jak zauważa Reuters, branża odpowiada za 5 proc. białoruskiego eksportu. Jednym z jej produktów jest znana na całym świecie gra „World of tanks”. W czasie protestów przeciwko fałszerstwom wyborczym środowisko informatyków opowiedziało się po stronie przeciwników reżimu. Alaksandr Łukaszenka uznał zatem, że specjaliści od komputerów „chcą władzy”, a do biur zaczęła wchodzić policja. Niektórych fachowców od IT dotknęły represje, w tym pobicia. Zaczął się exodus. Ukraiński minister cyfryzacji Mychajło Fedorow przyznał, że do jego kraju przyjechało 2 tys. specjalistów z Białorusi. Kolejnych przyciągnęły kraje bałtyckie i Kazachstan, które ułatwiają im podejmowanie pracy. Podobnie postąpiła Polska. W ramach programu „Poland. Business Harbour” informatycy z Białorusi mogą liczyć na konsultacje, wsparcie w rozmowach z samorządami i administracją specjalnych stref ekonomicznych, a także na granty na działalność badawczo-rozwojową. Program ruszył we wrześniu. Dzięki niemu, jak podaje „Rzeczpospolita”, w ciągu pierwszego miesiąca wizy do Polski dostało 790 informatyków, a 22 firmy były zainteresowane przeniesieniem się do naszego kraju.

Wsparcie

– Od momentu wybuchu kryzysu na Białorusi do Polski wjechało ponad 1,2 tys. osób deklarujących poszukiwanie ochrony na terytorium RP – powiedział na początku grudnia wiceszef MSWiA Bartosz Grodecki. Wizy humanitarne uzyskało do tej pory ok. 800 osób.

Uciekinierom pomagają funkcjonujące nad Wisłą fundacje. Jedną z nich jest Białoruski Dom. Istnieje on od 2010 r., a w ostatnim czasie dużą część jego działalności stanowi wsparcie dla represjonowanych. – Najczęściej zgłaszają się ludzie zatrzymani na proteście, pobici albo mający za sobą pobyt w areszcie. Niektórym założono sprawy karne i można się spodziewać, że zostaną skazani przez reżim – mówi Kacper Sienicki, działacz fundacji. Dodaje, że o pomoc zwraca się też wielu dziennikarzy, a także aktywni społecznie przedsiębiorcy, którzy jeszcze nie zostali dotknięci bezpośrednimi szykanami, ale odczuwają już nacisk władzy i niedługo mogą zostać aresztowani. Uladzislauowi Leanowiczowi fundacja załatwiła pobyt w sanatorium w Dusznikach-Zdroju. Student czeka na kurs języka polskiego. Złożył też podanie o udział w programie im. Konstantego Kalinowskiego, co dałoby mu możliwość studiowania na polskiej uczelni. W podobnej sytuacji jest kilku jego kolegów. Ich rodaków przyjeżdżających do Polski będzie zapewne coraz więcej. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama