Nowy numer 2/2021 Archiwum

Najemnik Pana Boga

Św. Kamil de Lellis wprowadził w życie wiele zasad pielęgnowania chorych, które obowiązują do dziś.

Fabularyzowany dokument „Będę Ci służył – życie św. Kamila de Lellis” jest filmem skromnym. Mimo ograniczeń budżetowych twórcom udało się jednak w sposób przejmujący przedstawić duchową sylwetkę bohatera dzięki prostemu zabiegowi. Skupili się przede wszystkim na jego przeżyciach wewnętrznych i na tym, co przyświecało jego powołaniu, a była nim służba chorym. To właśnie w nich przyszły święty dostrzegał oblicze Chrystusa.

Nie dotknę ich za tych parę groszy

Film nie jest pełną biografią. Pomija, z wyjątkiem pierwszej szokującej sceny, awanturnicze dokonania bohatera. Większość scen fabularyzowanych rozgrywa się w czasie, kiedy Kamil, początkowo samotnie, a później z grupą oddanych mu towarzyszy, stara się ulżyć cierpieniom tych, którzy znaleźli się w szpitalach. W czasach św. Kamila (1550–1614) ludzi leczono przeważnie w domach. Szpital był natomiast schronieniem dla pielgrzymów i przytułkiem dla najbiedniejszych i nieuleczalnie chorych. Personel szpitalny był nieliczny i słabo opłacany. W filmie słyszymy, jak jeden z pracowników, który miał opiekować się chorymi, mówi ze wstrętem: „nie dotknę ich za tych parę groszy, jakie dostaję”. Z konieczności więc zatrudniano każdego, nawet kryminalistów. Kamil wszystko to poznał na własnej skórze, a te doświadczenia zmieniły jego życie, co wiernie zostało pokazane w filmie. Z kolei dokonania Kamila sprawiły, że ówczesne szpitale zaczęły się zmieniać.

Występujący w filmie ks. Frank Azzalli OSM podkreśla, że czas, w którym urodził się i działał przyszły święty, należał do najbardziej burzliwych w historii Kościoła. Dwa lata przed jego narodzeniem zakończyła się pierwsza faza Soboru Trydenckiego, który był próbą odpowiedzi na reformację. – Na uwagę zasługuje zaangażowanie świeckich w powstających w tym okresie konfraterniach, szczególnie w jednej z nich, jaką było Oratorium Miłości Bożej. Są to grupy świeckich, które mają dwa główne cele: osobiste uświęcenie i dzieła miłosierdzia. Według nich reformę Kościoła powinno się zaczynać od siebie samego, co było absolutną nowością tego okresu. Wspólną cechą tych grup była przyjaźń łącząca ich założycieli. Św. Kamil, św. Karol Boromeusz, św. Filip Neri i św. Ignacy Loyola – oni wszyscy się znają. Jednym z owoców ich działań było skupienie uwagi na chorych – nakreśla ks. Azzali kontekst historyczny. Przypomina też, że dla człowieka renesansu ciało było wartością. – Ciała zdeformowane, niedoskonałe były wówczas lekceważone. Intuicją św. Kamila było to, że właśnie w nich ujrzał oblicze Chrystusa.

Czerwony krzyż

Tak naprawdę biografia Kamila de Lellis to znakomity materiał na scenariusz porywającego fabularnego filmu historycznego, tyle w niej niezwykłych wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Urodził się w 1550 roku w Bucchianico, w rodzinie Giovanniego de Lellis, który większość życia spędził jako najemnik w armii cesarza Karola V, a później Filipa II. Giovanni poślubił miejscową szlachciankę Kamilę de Compellis, kobietę niezwykle religijną. Ich pierwsze dziecko zmarło, a przyszły święty urodził się, kiedy Kamila miała już około 60 lat. Matce wydawało się, że nad synem ciąży jakieś fatum. Kiedy była w ciąży, miała niepokojący sen. Ujrzała w nim młodego chłopca z białą flagą z czerwonym krzyżem idącego na czele tłumu młodych ludzi. Oni również mieli czerwone krzyże na piersiach. Matka Kamila wpadła w depresję, przewidując, że chłopak trafi do piratów lub zostanie bandytą. W tamtym okresie czerwonym krzyżem oznaczano czasem przestępców prowadzonych na szubienicę. Miejscowy proboszcz, mąż i przyjaciele rodziny starali się ją uspokoić, tłumacząc, że czerwony krzyż symbolizuje także męczeństwo.

Kamila de Compellis starała się wychować syna na dobrego chrześcijanina. Po śmierci matki w 1563 roku jego wychowaniem zajął się ojciec. Postanowił, że syn również zostanie najemnym żołnierzem. W czasie walk Kamil kilkakrotnie ocierał się o śmierć. W niebezpiecznych momentach często przyrzekał, że zmieni swoje życie, myślał nawet o wstąpieniu do klasztoru. Szybko jednak porzucał swoje postanowienia. Dalej pił i uprawiał hazard.

Przegrał nawet miecz

Całkowite uzależnienie od hazardu sprawiło, że sięgnął dna, kiedy w Neapolu przegrał dosłownie wszystko, co posiadał. Nie tylko pieniądze, ale także ostatnią koszulę i miecz. Został żebrakiem. Film szczegółowo przedstawia przemianę duchową, jaką przeszedł, zanim poświęcił się chorym i opracował regułę założonego przez siebie zgromadzenia Kleryków Regularnych Posługujących Chorym, zwanych popularnie kamilianami. – Tak kochać chorych, jak matka kocha swoje jedyne chore dziecko i troszczy się o nie. Bo na tym łóżku chorego jest ciało i krew Chrystusa – mówi współbraciom w czasie dyskusji na temat statutu zakonu. Urzeczywistnił się więc sen matki Kamila, bo to właśnie kamilianie noszą habit z czerwonym krzyżem na piersi.

Z o. Frankiem Monksem, byłym przełożonym generalnym kamilianów, realizatorzy filmu rozmawiają w Rzymie – miejscu śmierci św. Kamila. Tam też nadal znajduje się relikwia jego serca. – Kamil zdał sobie sprawę, że nie może działać sam. Szukał ludzi, którzy myśleli podobnie, których motywacją byłaby wyłącznie chęć pomocy drugiemu człowiekowi. Nazywał ich ludźmi pobożnymi i dobrymi. Uznajemy ten moment za charyzmatyczne powstanie naszego zgromadzenia.

Z biegiem czasu działalność zakonu wyszła daleko poza Rzym, ale to właśnie w Rzymie kamilianie ponieśli pierwsze śmiertelne ofiary w czasie wielkiej epidemii dżumy w 1590 roku. Warto wspomnieć, że zmarł wówczas opiekujący się chorymi jezuita, św. Alojzy Gonzaga. Kamil i jego towarzysze nieśli pomoc niemal całemu miastu. Kilku z jego młodszych towarzyszy odkryło, że ogniskiem epidemii był Dom Pielgrzyma znajdujący się po drugiej stronie Tybru. Przerobili wtedy stojącą opodal stodołę na szpital. Kiedy półtora roku później epidemia się zakończyła, pięciu z nich już nie żyło. Zaraza wybuchła z kolei na hiszpańskich okrętach zakotwiczonych w Neapolu. Nikt nie odważył się udzielić pomocy znajdującym się na nich żołnierzom, którzy umierali w straszliwych warunkach. Poszli tam tylko kamilianie. O śmiertelnym zagrożeniu, jakie towarzyszyło posługiwaniu chorym w czasach zarazy, świadczą liczby. Tylko w pierwszych 50 latach istnienia zgromadzenia zmarło 250 kamilianów. •

Będę Ci służył – życie św. Kamila de Lellis, reż. Fabio Carini, wyk.: Fabrizio Colica, Antonello Caggiari, Claudio Colica, Gioacchino Mazzoli, Włochy 2014.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama