Nowy numer 3/2021 Archiwum

Czystszy prąd

Choć wytwarza blisko osiem razy więcej prądu niż stare bloki 120 MW, to wypuszcza do atmosfery szesnaście razy mniej dwutlenku siarki, jedenaście razy mniej pyłów i pięć razy mniej tlenków azotu. Tauron uruchomił w elektrowni Jaworzno nowy blok energetyczny o mocy 910 MW.

Nie ma dzisiaj w elektrowniach Grupy Tauron bloku energetycznego większego od tego w Jaworznie, mieście leżącym 20 km na wschód od Katowic. W ciągu sześciu ostatnich lat wyrósł on w sąsiedztwie sześciu starszych bloków tutejszej elektrowni Jaworzno III. Tylko ten jeden nowy blok wystarczy, żeby zaspokoić zapotrzebowanie na prąd aż 2,5 mln gospodarstw domowych. To w przybliżeniu całe województwo śląskie.

– Tauron odpowiada za bezpieczeństwo energetyczne Polski. Blok 910 MW będzie pełnił rolę stabilnego źródła energii, stanowiącego zabezpieczenie dla źródeł odnawialnych. Jest to też nasza ostatnia inwestycja w źródło węglowe. Uwolnione środki finansowe skierujemy na realizację projektów wiatrowych i fotowoltaicznych – mówi Wojciach Ignacok, prezes zarządu Tauron Polska Energia.

Wisząca kula ognia

Choć prąd powstaje tutaj ze spalania węgla, do atmosfery dostaje się wielokrotnie mniej zanieczyszczeń niż ze starych bloków węglowych polskich elektrowni, pracujących nieprzerwanie od lat 70. XX wieku. W porównaniu ze starym blokiem 120 MW (megawatów), nowy blok 910 MW w Jaworznie emituje o 94 proc. mniej dwutlenku siarki, o 91 proc. mniej pyłów i o 82 proc. mniej tlenków azotu. Także emisja dwutlenku węgla jest mniejsza o ponad 31 proc. Dzieje się tak pomimo gigantycznego apetytu na węgiel kotła w nowym bloku. Przed blokiem wciąż trwa jednoczesny rozładunek dwóch pociągów z węglem kamiennym.

Wagony z węglem są dostarczane do wywrotnicy. – Każdy wagon jest chwytany przez takie olbrzymie macki, które obracają go dookoła i wysypują ładunek – mówi Robert Kaczanowski z Tauron Wytwarzanie, nasz przewodnik po nowym obiekcie.

Z wywrotnicy węgiel za pomocą taśmociągów jest transportowany w stronę młynów węglowych. Takich młynów mielących węgiel w nowym bloku jest pięć. – Powstaje tu pył węglowy. Wygląda jak mąka, tyle że jest czarny – wyjaśnia nasz przewodnik.

Tę mączkę specjalne palniki wdmuchują następnie do komory paleniskowej kotła w postaci mieszanki pyłowo-powietrznej. Panująca tu wysoka temperatura sprawia, że mączka węglowa natychmiast zaczyna płonąć. Spala się w postaci wiszącej w przestrzeni kuli, w jądrze ognia. W dół, na dno kotła, spada tylko żużel. Ten żużel zresztą wcale nie zostaje wywieziony na hałdę, ale też jest zagospodarowany – wykorzystywany jest na przykład jako podsypka przy budowie dróg.

A co z lżejszym od żużlu popiołem, który wzbija się w górę wraz z dymem? Wychwytują go elektrofiltry. Następnie ten popiół wyjeżdża z elektrowni i staje się na przykład składnikiem cementu.

600 stopni Celsjusza

Kocioł elektrowni pod wieloma względami przypomina zwykły domowy piec centralnego ogrzewania, ale jest wielokrotnie większy. – Wygląda jak 20-piętrowy blok mieszkalny, pusty w środku. Albo jak puszka o przekroju kwadratu. Jego ściany są wykonane z rur, którymi płynie woda. To są setki kilometrów rur o różnym przekroju – tłumaczy Robert Kaczanowski. – Co ciekawe, ten kocioł wisi. Jest podwieszony na czterech ogromnych słupach. To rozwiązanie wynika z tego, że między innymi pod wpływem nagrzewania metal rozszerza się. Kocioł więc wydłuża się wtedy prawie o 30 cm, „idzie” w dół. Gdyby był u podłoża podparty, mógłby ulec uszkodzeniu – dodaje.

W rurach wewnątrz kotła powstaje para. Gdy osiągnie 600 stopni Celsjusza, jest kierowana do maszynowni. Tam porusza łopatki turbiny parowej, wirującej z prędkością 3 tys. obrotów na minutę. Tuż za turbiną stoi generator. – Właśnie tutaj jest wytwarzana energia elektryczna. Stąd jest kierowana do transformatorów i dalej do sieci – pokazuje pracownik elektrowni.

Ładny gips

Ciekawe są sposoby na ograniczenie emisji tlenków siarki we współczesnych elektrowniach. W nowym bloku w Jaworznie jest stosowana mokra metoda odsiarczania spalin. – Przygotowujemy mleczko wapienne, czyli mieszaninę wody z mączką kamienia wapiennego. Tym właśnie mleczkiem płuczemy spaliny, robimy im prysznic. Mleczko łączy się wtedy z siarką ze spalin. W efekcie przemian chemicznych powstaje... gips. Mamy aż pięć poziomów zraszania, czyli jakby pięć półek, na których spaliny są spryskiwane mleczkiem – tłumaczy nasz przewodnik.

Na dole tej instalacji zbiera się zawiesina gipsowa. Po osuszeniu i zagęszczeniu elektrownia sprzedaje gips na przykład na potrzeby przemysłu budowlanego.

Nowy blok w Jaworznie jest jednym z czterech w Polsce o tak dużej mocy.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama