Nowy numer 49/2020 Archiwum

Watykański raport okiem prawnika

„Jan Paweł II był człowiekiem tak rygorystycznym moralnie, o takiej prawości moralnej, że nigdy nie pozwoliłby na awans skorumpowanej kandydatury” – takie słowa padają z ust papieża Franciszka jako definitywna ocena na stronie 400 watykańskiego raportu dotyczącego byłego kardynała Theodore’a McCarricka – pisze ks. Franciszek Longchamps de Bérier specjalnie dla Teologii Politycznej.

Poza obszarem jakiegokolwiek rażenia raportu pozostaje kwestia orzeczenia o świętości papieża Jana Pawła II i jej ogłoszenia najpierw w postaci beatyfikacji przez papieża Benedykta XVI, a potem kanonizacji przez papieża Franciszka. Obie dokonały się na podstawie długich i szczegółowych postępowań, poprowadzonych ostatecznie przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych. Uważna lektura raportu uzmysłowi każdemu, że nie daje on żadnego punktu zaczepienia podważaniu procesów beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego ani nawet nie rzuca cienia na prawidłowość ich przeprowadzenia bądź wiarygodność wyników.

2. Kogo nie słuchać?

Z uwagi na naturę raportu jako studium dokumentów niewiarygodne okazują się wyroki szybko ferowane w mediach. Głównego powodu nie stanowi liczba stron do przeczytania – 447. Trzeba sporo czasu, aby się z nimi zapoznać, gdyż raport jest obszerny merytorycznie jako wynik długiego i skrupulatnego dochodzenia wewnętrznego. Rozpoczęło się jako poszukiwanie, zbieranie, tłumaczenie i analiza wszystkich dokumentów dostępnych w Rzymie i za oceanem. Na okoliczność przesłuchano licznych świadków, w tym papieża Franciszka oraz papieża-emeryta Benedykta. Zakończono wybieraniem i układaniem najważniejszych cytatów z dokumentów oraz z zeznań lub opisywaniem ich treści wyważonymi słowami. Raport wymaga pogłębionej lektury i namysłu, a do tego potrzeba czasu. Nie sposób się więc na poważnie wypowiadać o jego treści w 24 godziny od publikacji, a może nawet w 48 godzin czy 72 godziny od ogłoszenia. Toteż oświadczenia w tym czasie złożone stanowią co najwyżej deklaracje intencji i przekonań, a nie komentarz raportu czy przytoczonych w nim faktów lub dokumentów. Nic w tym zaskakującego: każdy kryzys ujawnia w pierwszej fazie trwania przede wszystkim zamysły serc: to, co było dotąd może ukryte, okoliczności początkowe warunkujące dających o sobie znać odbiorców. Normalnie należałoby zatem sporządzić listę wypowiadających się w tym czasie: nie aby im to zapamiętać. Prawnik żądałby wykluczenia ich od formułowania ocen, skoro z góry, z założenia przychodzą jako nieobiektywni. Kto inny powie, że z głosami ich nie ma też co rzeczowo polemizować, ponieważ nie w tym celu się pojawiły.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama