Reklama

    Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wszyscy pod sąd

„I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody”. Powtórne przyjście Chrystusa, czyli paruzja, oznacza sąd nie tylko nad chrześcijanami, ale nad całą ludzkością.

1. Sednem sądu jest ujawnienie prawdy o człowieku. Kąkol, który na ziemi rośnie razem ze zbożem, zostanie ostatecznie oddzielony od zboża. „Odpowiedzialność jest tylko tam, gdzie jest ktoś, kto zapyta. Artykuł wiary o sądzie mówi nam o tym, że o nasze życie ktoś zapyta i niepodobna będzie tego pytania nie dosłyszeć” (Benedykt XVI). Istnieje ostateczna sprawiedliwość, której żadna ziemska instytucja nie zapewni. Myśl o sądzie jest mobilizacją dla sumień, a jednocześnie daje nadzieję. Zło nie może wygrać. Dobro zostanie nagrodzone, zło ukarane. Czy trzeba się lękać Bożego sądu? Modne jest dziś w Kościele zapewnianie, że nie ma się czego bać. Skąd ta pewność? W dawnej liturgii pogrzebowej wybrzmiewały słowa modlitwy: „Zachowaj mię, Panie, od zguby wiecznej, w dzień sądu straszliwy; gdy przyjdziesz sądzić świat cały, każdy zadrży, wielki i mały”. Bojaźń przed sądem Bożym zaprowadziła wielu do nawrócenia. Jasne, że lepiej się nawrócić z miłości niż ze strachu. Ale mimo wszystko lepiej się nawrócić niż trwać w grzechu.

2. Nad całością tej wizji unosi się Boża sprawiedliwość, a zarazem wezwanie do czynienia miłosierdzia. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” – taka jest zasada, którą kieruje się Sędzia narodów. Ten, kto kochał najmniejszych, kto miał serce otwarte na potrzebujących, ten może liczyć na Boże miłosierdzie. Kto zniszczył w sobie dobro, podeptał miłość, zamienił serce w kamień, temu grozi piekło. Miłosierdzie i sprawiedliwość idą w parze w tej scenie. Często na ambonie można usłyszeć, że ostatecznie liczyć się będzie tylko miłość bliźniego. Bo Pan Bóg nie zapyta o Różaniec czy chodzenie do kościoła. To błędne myślenie. Jezus nie odwołał przecież przykazania miłości do Boga, ale wskazywał na łączność religijności i miłości bliźniego. Katechizm naucza, że podczas sądu ostatecznego „nastąpi potępienie zawinionej niewiary, która lekceważyła łaskę ofiarowaną przez Boga. Postawa wobec bliźniego objawi przyjęcie lub odrzucenie łaski i miłości Bożej” (678).

3. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych…”. Bóg czeka na miłość w najmniejszych. Także tych malutkich jak hostia. Tych nienarodzonych, pozbawionych głosu i władzy. Całkowicie bezbronnych. Kolejną grupą zagrożonych „najmniejszych” są dziś osoby starsze i chore, którym bogate społeczeństwa, zamiast troski i wdzięczności, oferują „komfortową” śmierć. Perwersja aborcji i eutanazji polega na tym, że uśmiercenie jest tu przedstawione jako tzw. lepsze rozwiązanie, czyli uczynek miłosierdzia. „…Mnie uczyniliście” – to brzmi groźnie jak ostrzeżenie. Tak powinno brzmieć. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..