GN 48/2020 Archiwum

Historia jak z bajki

Dokładnie 10 lat temu arcyksiążę Imre von Habsburg-Lothringen, prawnuk ostatniego cesarza Austrii bł. Karola I, poznał swą przyszłą żonę arcyksiężnę Kathleen. Spotkali się na Mszy ku czci bł. Karola w Waszyngtonie. On mówił o swym pradziadku, którego Kościół wspomina właśnie 21 października. A ona modliła się o dobrego męża za wstawiennictwem żony bł. Karola, służebnicy Bożej cesarzowej Zyty.

Jarosław Dudała: Jak to się stało, że się Państwo poznali? To było dokładnie 10 lat temu, 21 października 2010 r.?

Arcyksiężna Kathleen: Tak. Pracowałam wtedy dla ruchu pro life w Waszyngtonie, gdzie Imre odbywał staż. Moja parafia zorganizowała coroczną Mszę świętą we wspomnienie bł. Karola. Przez kilka miesięcy rozwijałam w sobie coraz większe nabożeństwo do służebnicy Bożej Zyty, żony błogosławionego cesarza i króla Karola, więc czułam, że to dla mnie ważne, żeby iść na tę Mszę. To właśnie tam poznałam Imre, który wygłosił przemówienie do uczestników uroczystości. Oboje modliliśmy się o znalezienie swych przyszłych małżonków – Imre za wstawiennictwem bł. Karola, a ja za wstawiennictwem służebnicy Bożej Zyty.

Co stało się potem?

AK: Kilka miesięcy później zdecydowaliśmy się rozpocząć nasze randki, a mieliśmy do siebie daleko, ponieważ Imre był najpierw w Brukseli, a potem studiował w Warszawie. Było wiele znaków zapytania nad naszym wspólnym przyszłym życiem, więc staraliśmy się wtedy żyć słowami: "Jezu, ufam Tobie". Mimo dużej niepewności co do przyszłości, dany nam był głęboki pokój.

Dlatego czymś bardzo szczególnym było to, że zaręczyliśmy się w kaplicy w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Imre klęknął na jedno kolano, a gdy zaczął przemowę, podszedł strażnik i kazał mu przestać. W końcu jednak przewrócił oczami i mruknął: „okej, tylko szybko, szybko, szybko”.

A potem był ślub, o którym pisaliśmy na naszych łamach: Ślub arcyksiężnej pro-life

Historia jak z bajki   Arcyksiążę Imre i arcyksiężna Kathleen z dziećmi arch. Imre von Habsburga

Arcyksiążę Imre: Dziś jesteśmy rodzicami trojga dzieci (czwarte jest w drodze) - Marii-Stelli, Magdaleny i Julii.

Czy zajmują się Państwo na co dzień?

AI: Jestem założycielem Aliter Invest specjalizującego się w etycznych inwestycjach, partnerem zarządzającym Multiplus Finance i prezesem European Fraternity. Jestem absolwentem Uniwersytetu St. Gallen w Szwajcarii oraz Kolegium Europejskiego w Warszawie.

Kathleen poświęciła większość swojego życia zawodowego i osobistego działalności na rzecz dzieci nienarodzonych, zarówno w USA jak i w Europie. Jest przewodniczącą organizacji Razem dla Życia w Genewie oraz członkinią Stowarzyszenia Św. Benedykta, Patrona Europy.

Obydwoje pracujemy nad tym, by Europa na nowo odkryła swoją tożsamość filozoficzną, polityczną i religijną. Dzielimy pasję życia dla wspólnego dobra, zwłaszcza w służbie publicznej, w obronie życia ludzkiego, rodziny i głębokiej rzeczywistości naszych natur mężczyzny i kobiety. Kościół, który jest naszą Matką i pragnie naszego spełnienia i szczęścia, tak dobrze wyraził to w swojej tradycji i w swojej nauce społecznej. Europa jako całość odniosłaby wiele korzyści ze stosowania w większym stopniu zasady pomocniczości, zgodnie z którą szczególne cechy i różnice każdego regionu są doceniane i szanowane za to, że są. Europa jest starą rzeczywistością, która musi na nowo odkryć swoje chrześcijańskie dziedzictwo i korzenie, aby wyraźnie zobaczyć, dokąd zmierza i jakie jest jej powołanie. Ale to wszystko zaczyna się w sercu i duszy każdego z nas i potrzebujemy świętych, którzy poprowadzą nas w tym zagmatwanym świecie.

Dlaczego Kościół ogłosił Pańskiego pradziadka cesarza Karola błogosławionym?

AI: Jest wiele powodów, dla których Kościół w swej mądrości ogłosił cesarza i króla Karola błogosławionym: dlatego, że był człowiekiem pokoju, z powodu praktykowanej od najmłodszych lat miłości do Jezusa w Eucharystii, stałego dążenia do pełnienia woli Bożej, życia w prawości mimo bardzo trudnych okoliczności, troski i miłości do swoich narodów w całym Cesarstwie, w tym do Galicji w Polsce, która wciąż jest nam droga. A w końcu z powodu przykładnego życia męża i ojca. Wszystkie te powody inspirują nas każdego dnia. Zwłaszcza, że dzielimy z żoną to samo powołanie do świętego małżeństwa – do oddawania życia z miłości na wielkie i małe sposoby, zwłaszcza te małe. Nie zawsze jest to łatwe, ale warto do tego dążyć!

W dniu ich ślubu Pański pradziadek powiedział Pańskiej prababci: "A teraz musimy sobie nawzajem pomóc dostać się do nieba".

AI: Karol i Zyta w przyjmowaniu daru życia, w przeżywaniu swojego powołania, w roli monarchów, małżonków i rodziców w sposób mocny i wymowny ucieleśniają wiele pięknych i szlachetnych rzeczy, które są dzisiaj atakowane. Byli nowoczesną parą, a jednak nie bali się żyć otwarcie swoją wiarą i miłością do Boga.

Czy to prawda, że ostatnim słowem Pańskiego pradziadka było imię Jezus?

AI: Dla Karola celem życia było pełnienie woli Bożej we wszystkim. Dlatego tak piękne i pasujące do tego były jego ostatnie słowa skierowane najpierw do Zyty: "Kocham cię bezgranicznie", a potem do Zbawiciela: "Mój Jezu, bądź wola Twoja".

Historia jak z bajki   Bł. Cesarz Karol I z żoną, służebnicą Bożą cesarzową Zytą Parmeńską PD

Bł. Karol I Habsburg (1887-1922) był ostatnim władcą Cesarsko-Królewskich Austro-Węgier. W 1916 r. został następcą cesarza Franciszka Józefa. Jego udział w sprawowaniu władzy trwał do 1918 r. W 1911 r. Karol ożenił się z księżniczką Zytą Parmeńską. Miał z nią ośmioro dzieci. Zmarł na wygnaniu na Maderze. Tam też znajduje się jego grób. W 2004 r. św. Jan Paweł II beatyfikował cesarza, na którego cześć otrzymał na chrzcie imię Karol.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama