GN 42/2020 Archiwum

Jesteś gotowy na śmierć?

Dziś bycie księdzem nie jest już nobilitacją, ale często rodzajem obciachu. To pokorna posługa, która została odarta z zaszczytu, splendoru...

W ubiegłym roku do polskich seminariów duchownych wstąpiło 498 kandydatów. To aż o 122 mniej niż w roku 2018 (wówczas było ich 620). W ciągu 20 lat spadek powołań do kapłaństwa wyniósł około 60 proc. Są w Polsce seminaria, w których 40 lat temu do kapłaństwa przygotowywało się 150-200 kleryków, dziś często nie ma ich nawet 40...

Ten spadek powołań nie wydarzył się z dnia na dzień ani z roku na rok. Formatorzy w seminariach obserwowali ten spadkowy trend od kilku dobrych lat. Liczba powołań utrzymywała się na stabilnym poziomie jedynie do roku 2005. Tuż po śmierci Jana Pawła II było jeszcze dobrze. Młodzi szli do seminariów na fali wielkich rekolekcji umierania polskiego papieża. Po tym boomie zaczął się powolny spadek.

Dlaczego tak jest? To nie tylko problem demografii, choć niewątpliwie i ona ma swój udział w tendencji spadkowej powołań do kapłaństwa. Najważniejsze przyczyny są po stronie religijności, a bardziej jeszcze duchowości młodego pokolenia. Duchowości rozumianej, jako głęboka i żywa więź z Bogiem, nie zawsze wynikająca z tradycyjnych wartości wyniesionych z rodziny, ale będąca wynikiem osobistego spotkania Jezusa. Choć z drugiej strony brak duchowej atmosfery w domu na pewno nie pomaga w takim doświadczeniu. Dzisiejsi potencjalni kandydaci do kapłaństwa należą do pokolenia, którego rodzice często już odeszli od wiary i Kościoła. A nawet jeśli nie, to praktyki religijne wynikają nieraz z tradycji, a niekoniecznie z osobistego i świadomego wyboru.

"Czytam biografię Teresy z Lisieux czy braci Ratzingerów, którzy sami piszą, że ich pierwszym seminarium była rodzina. Byli wychowywani w takich warunkach, wyrastali w nich, dojrzewali. Dziś ze świecą można szukać podobnych rodzin - opowiada o. dr Mariusz Orczykowski, rektor seminarium duchownego ojców franciszkanów w Krakowie. - Coraz częściej widzimy za to inne powołania - u osób, które doświadczyły jakiegoś zranienia śmiercią, uwikłania w zło i przychodzą po radykalnym nawróceniu, spotkaniu żywego Boga".

Kolejnym powodem spadku powołań jest z pewnością coraz mniejsze zaufanie młodych ludzi do instytucji Kościoła - jak zresztą do wielu innych autorytetów - obciążonej kryzysami i skandalami. Wielu młodych doświadczyło zranień i samotności we własnych rodzinach, nie chcą więc wchodzić w rzeczywistość, której nigdy dobrze nie poznali, ale mają jej - często skrzywiony - obraz, wykreowany przez media. Jest też inna - niestety liczna - grupa młodych, którym, kolokwialnie mówiąc, jest "wszystko jedno". Zagubieni w wirtualnym świecie, nie bardzo wiedzą, o co chodzi w tym realnym, i nie widzą potrzeby, żeby się dowiedzieć.

"Większość katechetów, z którymi rozmawiam, opowiada o tym, że młodzi nie są przeciw, nie buntują się, nie kontestują. Życie duchowe - deklarują - jest im obojętne - pisze Marcin Jakimowicz w najnowszym (42/2020) numerze GN. - Mają swój wirtualny świat, który zapewnia im pozory bezpieczeństwa. Wszystkomające, przyzwyczajone do drogi na skróty, jednodniowych spływów kajakowych i natychmiastowych owoców pokolenie, któremu słowa 'wymagania' i 'odpowiedzialność' psują dobrą zabawę, z ogromnymi oporami podejmuje trudne wyzwania. Wystarczy zerknąć na statystyki związane z zaangażowaniem w wolontariat".

Co więc czeka polski Kościół? Czy uda mu się wyjść silniejszym z tego kryzysu? I jaki powinien być dzisiejszy kandydat do kapłaństwa? O tym wszystkim w najnowszym GN pisze Marcin Jakimowicz w artykule - "Wołanie o pasterzy".

"Wizytówką kapłana w dzisiejszych czasach nigdy nie powinien być on sam - mówił w jednym z wywiadów ks. dr Wojciech Wójtowicz. - We współczesnym, stawiającym na samorealizację świecie to niemodne, ale dla Ewangelii to najlepsze. Wielcy, święci duszpasterze zawsze pełnili swą kapłańską posługę pod szyldem 'marki' Pana Boga, a nie własnej".

"Chodzi o świadomość tego, za Kim decyduję się iść, w co wchodzę - potwierdza o. Orczykowski. - Czy jestem gotowy na umieranie, na krzyż? Zawsze chodziło o to samo: o głębokie spotkanie z Jezusem, o nawrócenie. Na to trzeba być gotowym. To nie jest pytanie o powołanie, ale o wolność. Czy mam w sobie wolność do wejścia na drogę, nie wiedząc, dokąd mnie ona zaprowadzi?"

Zapraszamy do czytania "Gościa Niedzielnego" w formie elektronicznej.

Zachęcamy do darmowego założenia konta i logowania się w naszym serwisie (można za pośrednictwem Google i Facebooka). Przypominamy, że zalogowani użytkownicy będą mogli uzyskać zupełnie za darmo dostęp nawet do 10 naszych płatnych artykułów. Zalogowanie się w serwisie „Gościa” daje też dodatkowe możliwości, z których warto skorzystać, takie jak założenie własnego bloga lub strony internetowej, wzięcie udziału w konkursie, dodanie zaproszenia na wydarzenie w swojej okolicy. Zapraszamy.

Gość Niedzielny 42/2020
Gość Niedzielny

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama