Nowy numer 48/2020 Archiwum

Architekt pokoju

John Hume był głęboko wierzącym katolikiem i człowiekiem dialogu. Bratnią duszę znalazł w Davidzie Trimble’u, protestancie.

To najsłynniejsze zdjęcie z okresu tzw. Kłopotów, czyli krwawego konfliktu w Irlandii Północnej pomiędzy unionistami dążącymi do pozostania w granicach Wielkiej Brytanii a irlandzkimi nacjonalistami walczącymi o przyłączenie prowincji do Republiki Irlandii.

Jest marzec 1988 roku. Odziany na czarno ksiądz klęczy na ziemi i udziela ostatniego namaszczenia leżącemu człowiekowi. Fotograf zrobił zdjęcie w chwili, kiedy ksiądz podnosi wzrok. Tym księdzem jest redemptorysta o. Alec Reid, który chwilę wcześniej brał udział w pogrzebie jednej z ofiar konfliktu. W czasie przewożenia trumny na cmentarz niespodziewanie na ulicy pojawił się samochód, w którym znajdowali się dwaj młodzi brytyjscy żołnierze. Późnej okazało się, że nie znając Belfastu, pomylili drogę. Kiedy zorientowali się w sytuacji, usiłowali uciekać, jednak nie zdążyli. Tłum wyciągnął ich z samochodu i zaczął maltretować. Ksiądz usiłował bezskutecznie powstrzymać atakujących. Pobitych żołnierzy przewieziono na niezabudowaną działkę i zastrzelono, zanim kapłan tam dobiegł. Jeden z żołnierzy jeszcze oddychał i o. Reid daremnie próbował mu pomóc, stosując oddychanie usta-usta. Na zdjęciu widzimy, że ma zakrwawioną twarz.

Krew na kopercie

Kiedy o. Reid udzielał ofiarom sakramentu, nikt nie wiedział, że w brązowej kopercie, zakrwawionej w czasie zajścia, ma przy sobie dokument na temat warunków rozmów pokojowych. Dokument przygotowała Sinn Féin, partia uważana za polityczne skrzydło dokonującej zamachów IRA Tymczasowej. Miał go otrzymać John Hume, przywódca Socjaldemokratycznej Partii Pracy (SDLP), popieranej przez większość katolików w Irlandii Północnej. Ojciec Reid opuścił miejsce samosądu i wrócił do swojego klasztoru. – Dokumenty tego popołudnia zaniosłem do Johna Hume’a i opowiedziałem, co się stało, dlaczego się spóźniłem – wspominał później.

Ojciec Reid od lat usiłował przekonać członków ugrupowań paramilitarnych po obu stronach konfliktu do zawarcia rozejmu. Żniwo śmierci, jakie przyniósł okres „Kłopotów” w niewielkiej, bo liczącej wówczas około 1,5 miliona mieszkańców Irlandii Północnej, było straszliwe. Od końca lat 60. aż do podpisania w 1998 roku w Belfaście tzw. porozumienia wielkopiątkowego zginęło tam około 3500 osób. Ojciec Reid uważał, że największą szansę na pokój dałoby nakłonienie przywódców IRA do zaprzestania walki. Zaapelował do lidera Sinn Féin, Gery’ego Adamsa, o podjęcie rozmów pokojowych. Adams odpowiedział, że organizacja może zaprzestać walki pod warunkiem wprowadzenia w życie wspólnego planu pokojowego. Zatwierdzić go musieliby republikanie, SDLP oraz rząd Republiki Irlandzkiej.

Zmarły niedawno John Hume był jedną z kluczowych postaci rozmów pokojowych. Otwarcie i ostro potępiał przemoc z obu stron, nie oszczędzał również IRA. Był to akt ogromnej odwagi, bo IRA bezwzględnie rozprawiała się z oponentami. – Podkładają bomby w fabrykach, a potem skarżą się na bezrobocie. Zabijają nauczycieli, kierowców szkolnych autobusów, zabijają ludzi na kampusach, a potem pouczają nas na temat edukacji. Mordują, torturują, zadają rany, bombardują szpitale – mówił Hume w jednym ze swoich wystąpień, którego fragmenty przytacza Patrick Radden Keefe w swojej znakomitej książce „Cokolwiek powiesz, nic nie mów”. Hume uważał, że prawdziwy cel działań IRA jest oczywisty. – Niech skrzydło militarne spowoduje tyle krzywd, ile tylko zdoła, niech doprowadzi do jak największego bezrobocia, żeby później polityczne skrzydło organizacji (Sinn Féin) zbijało punkty dzięki niezadowoleniu ludzi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także