Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dla rozczarowanych Kościołem

Czy Jezus nie był rozczarowany zdradą człowieka, na którym postanowił zbudować wspólnotę? Tym, że jeden z dwunastu potajemnie wykradał kasę? Tym, że największym problemem ekipy, którą powołał było to, „kto jest największy”?

Rozczarowanie ludźmi Kościoła to chleb powszedni od dwóch tysięcy lat. Olejek świętości Mistycznego Ciała Jezusa zmieszany ze smrodem grzechów Jego członków jest mieszanką wybuchową…

Czy Jezus nie był rozczarowany zdradą Piotra – człowieka, na którym postanowił zbudować wspólnotę?

Czy nie był rozczarowany tym, że „jeden z dwunastu” potajemnie wykradał kasę, a ostatecznie dopuścił się zdrady, Tego który go powołał?

Czy nie był rozczarowany tym, że gdy wysyłał uczniów „do miast, do których sam zamierzał przybyć”, ci po drodze kłócili się o władzę, o to, kto z nich jest ważniejszy, kto ma zostać pochłonięty przez ogień z nieba, a ich największym problemem było to, „kto jest największy w Królestwie”?

A gdy prosił, by najbliżsi (wybrani z wybranych, prawdziwy dream team) uciekali w sen, zamiast towarzyszyć Mu, gdy pocił się krwią? 

Czy nie był rozczarowany widząc, że z „Dwunastu wspaniałych” (jak w westernie) pod krzyżem ostał się tylko Jan? Pozostała jedenastka zajęta była ucieczką, samooskarżeniami i rozdrapywaniem ran.

Oczywiście że był! Tyle że „rozczarowanie” nie jest Jego ostatnim słowem. Jego miłość do wspólnoty, którą powołał jest większa niż rozczarowanie. To ona „zakrywa wiele grzechów”.

- Czuł się kiedyś Ojciec oszukany przez ludzi Kościoła? – zapytałem niedawno O. Tomasza Nowaka. „Trafiłem do zakonu dzięki kilku braciom, którymi się zafascynowałem – opowiadał mi dominikanin – Najpierw odszedł jeden, potem drugi, potem trzeci. Podcięło mi to skrzydła. Zacząłem się zastanawiać, czy wytrwam w powołaniu, skoro oni opuścili zakon. Byłem wtedy klerykiem i bardzo to przeżywałem. Podzieliłem się tym z naszym kapelanem, powiedziałem mu, że trzech ojców odeszło z tych, przez których przyszedłem, został tylko jeden. A on powiedział: „Módl się za tego”. A potem ten kapelan także odszedł.

Jakiś czas później przyjechał Timothy Radcliffe, nasz generał. Spośród jego formatorów aż siedmiu odeszło. Może to głupie, ale jakoś mnie to pocieszyło. Że mnie przebił…”.

„Przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów” (1 P 4,8).
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także