Nowy numer 48/2020 Archiwum

Chrześcijanie z parasolkami

Protesty w Hongkongu nie są protestem jedynie katolików. Jednak chrześcijanie tacy jak Agnes Chow odgrywają w nich wielką rolę.

Udział w ruchach społecznych wynika z mojej religii – mówiła w zeszłym roku Agnes Chow. 23-letnia dziś demokratyczna działaczka z Hongkongu wyszła niedawno z aresztu, w którym znalazła się już kolejny raz. Jej rówieśnik Joshua Wong, który razem z nią założył partię Demosisto, jest ewangelikiem. Wielu liderów hongkońskich protestów to chrześcijanie.

Seria protestów

Protesty w obronie demokracji w Hongkongu wybuchają od kilku lat. W 1997 r. dawna brytyjska kolonia stała się częścią Chin. 7-milionowe miasto dostało dużą autonomię, w myśl zasady „jeden kraj, dwa systemy”. Hongkończycy mogli wybierać lokalne władze, mieli zagwarantowaną wolność słowa i zgromadzeń. Jednak partia komunistyczna stopniowo narzuca miastu swój system. Już w 2003 r. doszło do demonstracji przeciw prawu zabraniającemu krytykowania Chin. Protest okazał się skuteczny.

Agnes Chow zetknęła się z wielką polityką w 2012 r., gdy miała 15 lat. Razem z Joshuą Wongiem założyła wówczas organizację Scholarism, która przeciwstawiała się zmianom w programie nauczania. Pekin zamierzał wprowadzić w szkołach w Hongkongu tzw. edukację moralną i narodową. W narzuconym podręczniku pt. „Model chiński” można było przeczytać, że Komunistyczna Partia Chin jest „postępowa, bezinteresowna i zjednoczona”, a system wielopartyjny w takich krajach jak Stany Zjednoczone prowadzi do katastrofy. Na ulice Hongkongu wyszło wówczas nawet 120 tys. ludzi. Władze miasta ogłosiły, że zawieszają wprowadzanie zmian w edukacji.

Dwa lata później doszło do wielkiego protestu znanego jako rewolucja parasolek. Zaczęło się od tego, że chińskie władze zapowiedziały, iż od 2017 r. zmieni się sposób wyłaniania szefa lokalnego rządu. Do wyboru będą tylko ci kandydaci, których zaakceptuje wcześniej Pekin. Uaktywniła się wówczas grupa zwana Occupy Central założona przez nauczyciela akademickiego Benny’ego Taia i pastora baptystów Chu Yiu-minga. Ten drugi miał długie doświadczenie w walce z chińskimi komunistami – pomagał opozycjonistom po protestach na Tiananmen w 1989 r. Przeciw zmianom wyborczym zaprotestowali też uczniowie i studenci, którzy rozpoczęli bojkot zajęć. Wśród inicjatorów strajku była grupa Scholarism Wonga i Anges Chow. We wrześniu studenci i inni opozycjoniści wyszli na ulice. Policja ich rozpędziła, używając oleju pieprzowego, ale brutalność funkcjonariuszy sprawiła, że po stronie demonstrantów opowiedzieli się kolejni mieszkańcy Hongkongu. Protestujący do ochrony przed policyjnym olejem używali parasolek, co dało nazwę wydarzeniom. Komentatorzy z całego świata dziwili się, że manifestanci nie tylko nie stosują przemocy, ale nawet sprzątają po sobie ulice i segregują śmieci. Protest trwał ponad 2 miesiące. Jego uczestnicy byli atakowani nie tylko przez policję, ale i przez działających za cichym przyzwoleniem władz zwykłych bandytów. Ostatecznie zostali rozpędzeni, a władza postawiła na swoim.

Katolicy w Chinach

Agnes Chow w 2014 r. zaczynała studia politologiczne na Uniwersytecie Baptystów. Podczas demonstracji pełniła funkcję rzeczniczki grupy Scholarism. Często gościła w mediach. Stała się niezwykle popularna w Japonii, ponieważ pisała w mediach społecznościowych o sytuacji w swoim mieście, posługując się płynnym japońskim. Jak twierdziła, nauczyła się tego języka sama, z komiksów i filmów. Jej profil na Twitterze szybko zyskał 500 tys. obserwujących. W październiku 2014 r. Chow zrzekła się funkcji, tłumacząc to wyczerpaniem. Nie zaprzestała jednak działalności opozycyjnej. Nie straciła też popularności w Japonii. Media zaczęły ją nazywać boginią demokracji. Młoda opozycjonistka stała się też bohaterką popkultury. Modna grupa muzyczna Keyakizaka46 napisała o niej piosenkę.

– Jestem katoliczką. Myślę, że mój udział w ruchach społecznych wynika z mojej religii – mówiła Chow portalowi religionunplugged.com. Opowiadała, że ojciec zabierał ją do kościoła, gdy była dzieckiem. Zapytana o to, jaki fragment Biblii inspiruje ją do działania, odparła: – Nie powiedziałabym, że to jakieś zdanie z Biblii. Jeden z liderów wspólnoty katolickiej w Hongkongu, Joseph Cheng – on miał wiele do powiedzenia o wielu sprawach, w tym o prawach człowieka, wolności politycznej i religijnej. Zawsze był krytyczny wobec partii komunistycznej, opowiadał się za prawami człowieka i potępiał chiński rząd.

Według danych miejscowej diecezji 403 tys. Hongkończyków to katolicy. W mieście żyje też 217 tys. członków rzymskiego Kościoła, którzy nie pochodzą z Hongkongu. Większość z nich stanowią Filipińczycy. Chrześcijanie na ogół należą do wyższych warstw społecznych. Często są wśród liderów protestów, ale zdaniem Agnes Chow nie wynika to z edukacji. – Jednym z powodów jest to, że mają duże poczucie przynależności do swoich wspólnot religijnych – tłumaczyła.

Zapewne duże znaczenie ma solidarność ze współwyznawcami prześladowanymi w głównej części Chin, a także zwykła obawa przed przyszłymi represjami ze strony ateistycznej władzy.

Jednocześnie Pekin stara się wpływać na chrześcijańskie środowiska, np. promując państwową propagandę na kościelnych obozach dla młodzieży. Obecny biskup Hongkongu, kard. John Tong Hon (kierował diecezją od 2009 r. z dwuletnią przerwą), wspiera demokratów. Jeszcze bardziej pomagał im kard. Joseph Zen. Biskup Michael Yeung Ming-cheung (2017–2019) uchodził za znacznie bardziej uległego.

Wykluczeni

W 2016 r. Agnes Chow, Joshua Wong i inny studencki działacz, Nathan Law, założyli partię Demosisto. Dwa lata później usiłowali wystartować w wyborach do lokalnego parlamentu. Aby to zrobić, Chow musiała się zrzec brytyjskiego obywatelstwa, które ma wielu Hongkończyków i które w trudnej sytuacji mogłoby dawać jej pewną ochronę. System wyborczy gwarantuje przewagę kandydatom prochińskim, ale Demosisto dostała się do parlamentu. Niedługo potem jej deputowani zostali z niego usunięci za pomocą kruczków prawnych. Chow usiłowała zająć miejsce jednego z deputowanych, ale jej kandydaturę zablokowała komisja wyborcza. Działaczka została też zatrzymana za udział w proteście przeciw wizycie prezydenta Chin Xi Jinpinga.

Ostatnia fala demokracji?

W 2019 r. przez Hongkong przetoczyła się największa jak dotychczas fala protestów. Powodem był projekt ustawy zezwalającej na ekstradycję Hongkończyków do Chin. Mieszkańcy miasta nie mieli wątpliwości, że gdyby przepisy weszły w życie, krytycy Pekinu mogliby trafiać do chińskich więzień i obozów. Latem doszło do wielkiego strajku. Na ulice wyszło nawet 1,7 mln osób. Biorąca udział w tych wydarzeniach Agnes Chow została na pewien czas aresztowana. Nieoficjalnym hymnem protestów stała się pieśń „Sing hallelujah to the Lord”. Demonstranci śpiewali ją niekiedy przez 8 godzin bez przerwy. Powód? Zgodnie z prawem zgromadzenia religijne nie podlegały takim ograniczeniom jak spotkania polityczne.

Jesienią policja użyła wobec demonstrantów ostrej broni. Tak jak 5 lat wcześniej pojawili się bandyci atakujący demonstrantów. Opozycjoniści również zaczęli walczyć, używając niekiedy butelek z benzyną i łuków. Prace nad ustawą zawieszono, ale nastroje się nie uspokoiły. Latem 2020 r. władze Hongkongu ogłosiły, że zaplanowane na wrzesień wybory nie odbędą się, oficjalnie z powodu pandemii. Zapowiedziano też wprowadzenie przepisów zezwalających na karanie opozycjonistów z paragrafu o terroryzmie. Hongkong znów się wzburzył. W sierpniu wielu opozycjonistów trafiło za kraty. Wśród nich Jimmy Lai, właściciel prodemokratycznej gazety, który w 1997 r. przyjął chrzest. Aresztowana została także Agnes Chow. Po kilku dniach wyszła na wolność, ale wcześniej skazano ją za działalność z 2019 r. Możliwe więc, że znajdzie się w więzieniu. Likwidacja demokracji w Hongkongu stopniowo postępuje. W 2047 r. miasto ma zostać całkowicie włączone do Chin. Jednak Pekin najwyraźniej nie chce czekać tak długo. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także