Reklama

    GN 43/2020 Archiwum

Arcytrudna lekcja

„Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”.

1. Wielka jest siła sprzeciwu Piotra wobec Mistrza. Nie mieści mu się w głowie, że cierpienie i śmierć mogą dosięgnąć Jezusa. Piotr jest szczery do bólu. I jest nam bliski w tym buncie. Bo przecież my też nie chcemy cierpieć i umierać. Nie życzymy tego także tym, których kochamy. Chcemy zachować życie, nie chcemy go stracić. Chcemy, aby nasi bliscy byli zdrowi i nie umierali. Często zajmujemy wobec Piotra od razu postawę mentorską w stylu: „nie rozumiał znaczenia krzyża”, „myślał po ludzku”. Zanim zaczniemy upominać Piotra, warto zobaczyć w jego buncie, z całą pokorą, nasz własny sprzeciw wobec cierpienia. Dzięki takiej postawie lepiej zrozumiemy, że nauka krzyża, którą głosi Jezus, jest arcytrudna.

2. Mądrość krzyża nie jest teorią czy ideologią. Krzyż to miłość skonfrontowana ze złem. W naszym świecie dobro i prawda napotykają sprzeciw zła i kłamstwa. Bezinteresowna miłość wywołuje agresję i nienawiść, która nie cofnie się przed przemocą, a nawet zabiciem niewinnego. Krzyż jest miejscem zbawienia dlatego, że miłość okazuje się silniejsza, choć pozornie przegrywa. Miłość wytrzymuje wszystko. I ból, i samotność, i niesprawiedliwość, i śmierć. Daje siebie do końca. I w ten sposób odwraca bieg historii. Zaprasza Piotra i  innych do wejścia na pokorną drogę miłości gotowej na cierpienie, aż po śmierć.

3. „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Zdanie jak błyskawica. Streszczenie Ewangelii. „Jeśli chcesz...”. Jezus nie zmusza. Zaprasza, wzywa, pociąga. Wybór drogi krzyża jest aktem wolności. Mimowolnie naśladujemy tylu ludzi. Dajemy się wodzić za nos byle komu. Wolność odbierają nam własne żądze. Czy chcę pójść za Jezusem, aby w najszlachetniejszy sposób zrealizować swoją wolność? Czy jestem gotów zaprzeć się siebie, czyli zrezygnować z własnych ambicji, planów, uwolnić się od prymitywnego narcyzmu, od lęku o siebie? Czy jestem gotów uznać, że centrum mojego życia leży poza mną? Jest w innych, jest w Innym...? Kochać – to zgodzić się na decentralizację własnego „ja”.

4. Każdy z nas ma swój krzyż. Czyli swoje powołanie, swoją miłość. Swój ciężar do uniesienia, cenę do zapłacenia za wierność. Niepowtarzalną drogę miłości, która wymaga dania życia. Po kawałku, dzień po dniu, krok po kroku. Aż po dar całkowity z siebie. Naśladowanie Jezusa – o to ostatecznie chodzi. By kochać tak jak On. Wiernie, do końca, po krzyż. Kochać innych ze względu na Niego. W Nim odnajdywać miarę miłości. Z Nim stracić życie, aby je odnaleźć. Czy zbuntowany Piotr we mnie kiedyś to wreszcie zrozumie? •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..