Nowy numer 48/2020 Archiwum

Jesień targów

Kremy przeciwzmarszczkowe, trumny, granatniki przeciwpancerne – w Polsce organizowane są targi dosłownie wszystkiego. Czy branża przetrwa epidemię?

W Gdańsku zakończył się 760. Jarmark św. Dominika. Impreza nie odbywa się w hali, ale na ulicach, więc zachowanie norm sanitarnych było dość łatwe. Mimo to frekwencja była zauważalnie niższa niż rok wcześniej. Więcej wysiłku będzie wymagać przestrzeganie reguł podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Targi zbrojeniówki mają się odbyć we wrześniu, tak jak od początku zakładano. Pod koniec września mają także zostać zorganizowane Targi Wydawców Katolickich. Planowano je jak zwykle na okolice drugiej niedzieli po Wielkanocy, ale w tym roku z powodu pandemii okazało się to niemożliwe. Na jesień przełożono też wiele innych targów, które miały odbyć się wiosną.

Sukces bez sprzedaży

Co roku w Polsce odbywa się ok. 200 różnych targów (jeśli liczyć tylko te, które kontroluje międzynarodowy związek Centrex). Część przeznaczona jest dla zwykłych zwiedzających. Na innych wystawcy adresują swoją ofertę do klienta biznesowego. Do tej drugiej kategorii zaliczane są targi funeralne. Można na nich zobaczyć nowe modele karawanów i cmentarnych meleksów, urny z saszetką, do której można odsypać sobie trochę prochów na pamiątkę, kosmetyki do upiększania twarzy zmarłych czy nowoczesne piece do kremacji. Klientami nie są na ogół prywatne osoby, ale firmy pogrzebowe. Najdłuższą tradycją szczycą się poznańskie targi Memento, które w listopadzie odbędą się po raz 10. Organizatorzy zapraszają wyłącznie osoby z branży. Nieco większe jest kieleckie Necroexpo. W zeszłym roku pojawiło się na nim 105 wystawców z 11 krajów świata i 1,5 tys. gości. Imprezą dla specjalistów były również zeszłoroczne targi więzienne w Lublinie. Targami obrabiarek także zainteresowani są przede wszystkim specjaliści, ale tu liczba wystawców może być kilkakrotnie większa. W 2019 r. podczas Stom-Tool w Kielcach ofertę prezentowało ponad 600 przedsiębiorstw. Jak podkreślają organizatorzy targów, sukcesu nie mierzy się liczbą ekspozycji. Nieco ponad 100 wystawców na targach gazownictwa to wielkie osiągnięcie, bo to w zasadzie wszystkie firmy obecne na polskim rynku.

Wstęp na targi kosztuje zwykle przynajmniej kilkadziesiąt złotych. Dużo mniej zapłacimy za bilet na Targi Wydawców Katolickich – w 2019 r. jednorazowe wejście kosztowało 3 zł, a za darmo mogli wejść m.in. bibliotekarze. Targi książek przyciągają tłumy bibliofilów, a wydawcy rzeczywiście sprzedają podczas imprezy swój towar. To ostatnie nie jest regułą podczas innych imprez. Targi zbrojeniowe mogą być okazją do podpisania kontraktów (w 2017 r. Ministerstwo Obrony podczas MSPO zawarło umowy warte łącznie 700 mln zł), ale na ogół klienci nie decydują się na kupno wozu bojowego dlatego, że zobaczyli go w hali wystawowej. Wydarzenie daje za to możliwość zaprezentowania oferty nabywcom, wymiany wizytówek i pokazania się szerszej publiczności przez media.

Roboty i hostessy

Organizator targów zarabia na sprzedaży miejsca wystawowego. Metr kwadratowy powierzchni hali może kosztować 120–200 zł. Na stoisko na targach pracy czy tych edukacyjnych wystarczy kilka metrów. Producenci samochodów lub maszyn przemysłowych zajmują nawet sto razy większą powierzchnię, a inni konstruują stanowiska piętrowe. Najprostsza zabudowa – stolik i stojaki z ofertą albo logo firmy – będzie na ogół kosztować od 7 tys. do 20 tys. zł, choć czasem uda się przygotować ją już za 5 tys. zł. Wynajęcie takiego stanowiska u organizatora targów będzie tańsze i nie powinno przekroczyć 10 tys. zł. Nieco droższym wariantem jest tzw. zabudowa modułowa, wykonana z lekkich części, które można składać do transportu i rozkładać na miejscu, ale i w tym przypadku można zmieścić się w 20 tys. zł. Jeśli zaś wystawca chce realizacji indywidualnego zamówienia, koszty będą wyższe. Jak mówi Jacek Porczyński z obsługującej uczestników targów firmy Exposystemy.pl, ciekawe zamówienia składają klienci z branży medycznej. – Dużo bieli, połysku, szkła. Stoiska potrafią być okazałe – opowiada. Imponująco mogą wyglądać imprezy technologiczne, takie jak Warsaw Pack, na których prezentowane są maszyny do pakowania towarów. – Firmy przywożą roboty i ustawiają w halach całe linie produkcyjne – mówi Jacek Porczyński. Na imprezach informatycznych zwiedzający mogą założyć okulary wyświetlające trójwymiarowy obraz albo zobaczyć ekran zrobiony z pary wodnej. Podczas zeszłorocznego Memento jedna z firm częstowała gości cukierkami z miniaturowej trumienki. Na imprezach branży zbrojeniowej organizowane są pokazy działania broni, a podczas targów więziennictwa prezentowano akcję strażników w sytuacji kryzysowej. Wydawcy książek posługują się znacznie prostszymi środkami – mają po prostu regały z półkami. Firmy motoryzacyjne, choć ich wystawy zajmują ogromne powierzchnie, zwykle nie wysilają się na oryginalne pomysły. Pokazują lśniące auta i zatrudniają hostessy.

Kampania wrześniowa

Polska nie była nigdy światowym potentatem w dziedzinie targów, ale ta gałąź przemysłu działała całkiem prężnie. Według Centrex w 2011 r. zorganizowano u nas 208 takich imprez. Ponad 28 tys. wystawców zajęło łącznie 675 tys. m kw. powierzchni hal. Z zagranicy przyjechało 4,6 tys. przedsiębiorstw. Liczba uczestników wyniosła 1,1 mln, nie licząc tych, którzy przyszli na imprezy dostępne bez biletów. W 2014 r. liczba wystawców niewiele się zmieniła, ale wynajęli oni większą powierzchnię. W 2016 r. przedstawiciele przemysłu targowego wyliczali, że przynosi on polskiej gospodarce ponad 1,57 mld zł i tworzy ponad 30 tys. miejsc pracy w skali kraju. Rekordowy pod względem liczby gości był 2018 r. Wejściówki kupiło wtedy 1,6 mln osób. W ubiegłym roku mieliśmy 192 tego typu wydarzenia, 26 tys. wystawców, w tym 5,4 tys. zagranicznych, i 1,58 mln zwiedzających. W 2020 r. rynek stanął. Ograniczenia spowodowane przez pandemię całkowicie uniemożliwiły organizację imprez. – To zupełna agonia. Od mniej więcej 10 marca nic się nie wydarzyło – mówi Jacek Porczyński. Spółka Międzynarodowe Gdańskie Targi szacowała w maju swoje straty na 4–5 mln zł. Przełożyć trzeba było m.in. targi bursztynu Ambermart. Długo ważyły się losy Jarmarku św. Dominika. Poznański Motor Show, który w 2019 r. odwiedziło 150 tys. miłośników aut, przełożono z marca na czerwiec, a później odwołano. Członkowie Polskiej Izby Przemysłu Targowego wyliczali swoją trzymiesięczną stratę na 250 mln zł. Zakładali, że bilans poprawi się o ok. 30 proc., jeśli zakazy zostaną zniesione. Tak się stało, dlatego we wrześniu zwiedzających ma czekać zalew ofert: kosmetyczne Look i Beauty Vision, kosmetyczno-farmaceutyczne PCI Days, Transportex, SilesiaKOMUNIKACJA – to tylko niektóre z imprez, które mają się odbyć tuż po wakacjach. Zwiedzający będą się musieli liczyć z ograniczeniami. Podczas warszawskich Targów Wydawców Katolickich autorzy najprawdopodobniej będą podpisywać swoje książki nie na stoiskach w podziemiach Zamku Królewskiego, ale w ustawionych obok namiotach. Organizatorzy wszystkich targów spodziewają się mniejszej frekwencji i liczby wystawców. – W zeszłym roku mieliśmy 40 tys. zwiedzających. W tym roku 10 lub 20 tys. będzie dobrym wynikiem, ale i tak imprezę warto organizować – mówi ks. Roman Szpakowski, prezes Stowarzyszenia Wydawców Katolickich. Optymistą nie jest Jacek Porczyński. – Nie widzę inwazji klientów. Mam sporo pytań o ofertę na 2021 r., ale zainteresowanie usługami jesienią to może 10 proc. tego, co było rok temu – wyjaśnia.

Trudno więc spodziewać się, że branża szybko nadrobi zaległości. Przedstawiciele targów uważają, że jeśli nie wrócą ograniczenia, przychody powinny być wystarczające. Jeśli blokada obejmie takie miasta jak Poznań, Warszawa czy Kielce, problem okaże się o wiele poważniejszy. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama