Reklama

    Nowy numer 49/2020 Archiwum

I po co nam ta wiara?

Jezus pyta swoich uczniów o wiarę w Niego. Ten obraz trzeba odnieść do naszej sytuacji. Kim jest Jezus?

1. Gdyby dziś zapytać o to ludzi Kościoła, jakiej udzieliliby odpowiedzi? Jaki obraz Jezusa Chrystusa można odtworzyć na podstawie postaw, słów, wyborów (osobistych, społecznych, politycznych) chrześcijan, katolików? Jaki obraz Jezusa wyłania się z naszych kazań, katechez, nabożeństw, Mszy św.? Nie, nie mam gotowych odpowiedzi. Samo pytanie jest ważne. Jako Kościół mamy być przedłużeniem obecności Jezusa Chrystusa w świecie. W centrum Kościoła jest ON. Co więcej, ON jest centrum historii świata i historii każdego z nas. Wyznawanie wiary w Jezusa jako jedynego Zbawiciela świata jest zasadniczą racją istnienia Kościoła. Pytanie, czy ta prawda o Jezusie lśni w naszym Kościele, czy rozjaśnia współczesne problemy, dramaty? Czy promieniuje na kulturę? Czy Jezus jest miarą, którą oceniamy świat? Czy raczej świat narzuca nam swoje miary, do których mamy dostosować pokornie nasze credo? Czy  w imię dialogu z innymi religiami nie pomniejszamy prawdy o Jezusie?

2. „Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój”. Kościół jest wspólnotą, w której wyjątkową rolę pełni Piotr. On jest Opoką, choć jest zarazem słabym człowiekiem, który usłyszy od Jezusa ostrą reprymendę („Zejdź mi z oczu, szatanie…”). Piotr ma zadanie gromadzenia ludzi nie wokół siebie, ale wokół Chrystusa jako Mesjasza, wokół Prawdy Objawionej. Otrzymuje władzę kluczy, władzę „związywania i rozwiązywania”. To przede wszystkim władza przebaczania grzechów i nauczania. Kościół nie jest wspólnotą doskonałych. Jest wspólnotą grzeszników, którzy potrzebują przebaczenia i szukają go w Chrystusie. Piotr ma dziś na imię Franciszek. Potrzebuje naszej modlitwy, wsparcia, aby mógł wyznawać całą wiarę w Chrystusa i tym samym umacniać w wierze braci. Nie tylko tych na peryferiach, także tych w środku. Zwłaszcza tych, których niepokoi fakt, że łódź Kościoła coraz bardziej nabiera wody.

3. „A bramy piekielne go nie przemogą”. To słowo dodaje nadziei. To Jezus buduje Kościół. My tak często Mu w tym przeszkadzamy. Ale ostatecznie Kościół przetrwa wszelkie nawałnice. Tak obiecuje Pan. I ta nadzieja opiera się na Nim. Nie pomoże nam udowadnianie, że jako chrześcijanie możemy odegrać jakąś użyteczną rolę w postępie ludzkości. Że możemy być jakoś użyteczni, promując np. zdrowy styl życia, utylizację śmieci, edukację czy szczepionki. Po co więc wiara w Jezusa? Po nic. Jeśli patrzymy na nią w kategoriach doczesnej użyteczności. W perspektywie wieczności znaczy wszystko. Decyduje o całości, nadaje wartość wszystkim wartościom.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..