Reklama

    Nowy numer 48/2020 Archiwum

Sługa, nie karierowicz

Według biblijnych przekazów Szebna, bohater dzisiejszego pierwszego czytania, był zwykłym karierowiczem.

Wstępując na kolejne stopnie, doszedł do funkcji zarządcy królewskiego pałacu. Trudno było wymarzyć sobie coś więcej, nie będąc nominowanym do funkcji następcy tronu. Szebna tak dalece uwierzył w swą wyjątkowość, że przygotował sobie znamienity grób – godny króla. W Izraelu był to znak wielkiej pychy, a często znak sprzeniewierzenia się planom Pana Boga. Wiele wskazuje też na to, że szykując sobie królewski grób, Szebna dopuścił się oszustw finansowych. Na południowy wschód od jerozolimskiej świątyni znaleziono wydrążony w skale grobowiec, który należał do Szebny. Nie wiadomo jednak, czy został on tam pochowany, czy jedynie przygotował sobie to miejsce.

Izajasz, działający za panowania króla Ezechiasza, władcy i reformatora z przełomu VIII i VII w. przed Chr., zapowiada, że urząd pyszałka Szebny zostanie przekazany bogobojnemu Eliakimowi. Ów urzędnik zostaje opisany w taki sposób, że można podejrzewać, iż mamy do czynienia z kolejnym w Starym Testamencie proroctwem mesjańskim. „Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy”. Eliakim staje się starotestamentową zapowiedzią czasów mesjańskich. „Klucz Dawida” będzie należał do Mesjasza i do Niego będzie należał również „kołek na miejscu pewnym”. Kołek był niewielkim przedmiotem, ale od niego zależało trwanie namiotu wędrujących przez pustynię Izraelitów, tak by nie zmiotły go żadne wichry.

W tym kontekście słuchamy dziś fragmentu Ewangelii, w którym Pan Jezus pyta swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”. Apostołowie odpowiadają, że po kraju niesie się wieść o tym, jakoby był On kimś ważnym z ludzkiej perspektywy. Wobec takich oczekiwań Pan Jezus przypomina, że nie przychodzi jako ktoś po ludzku ważny i wielki, ale jako sługa, który ma wypełnić Boży plan zbawienia. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..